Informacje są na wagę złota

Marta Płoskońska
opublikowano: 11-01-2007, 00:00

Jak cenne są dla nas informacje, najczęściej się okazuje, gdy bezpowrotnie znikną. Firma Copi pomaga, by nie ginęły ani nie wypłynęły do konkurencji.

Pierwsze kroki spółka stawiała w trudnym dla branży informatycznej roku 2001.

— Upadło wtedy wiele firm z branży. Jednocześnie na rynku coraz mocniej dawał się we znaki brak firm, które zajmowałyby się archiwizacją i ochroną danych. Postanowiłem zaryzykować — opowiada Robert Wodziński, prezes Copi.

Z wykształcenia jest logistykiem, absolwentem Uniwersytetu Transportu w Sankt Petersburgu. Pierwsze biznesowe kroki stawiał na rynku rosyjskim. Przez kilka lat kierował moskiewskim oddziałem jednej z polskich spółek informatycznych.

W 2001 r. miał pomysł na własny biznes, ale brakowało mu pomocnika. Zatrudnił Paulinę Olbrych, prawniczkę prosto po studiach.

— Razem ze mną współtworzyła firmę. Zna ją od podszewki. Dziś kieruje działem administracji i logistyki — dodaje Robert Wodziński.

Zgrana paczka

Początki były trudne. Gdy jednak kryzys na rynku minął, rozwój firmy nabrał tempa. Zaczęła przyjmować coraz więcej ludzi. Obecnie zespół liczy 20 osób. Wszyscy mówią sobie po imieniu, razem jeżdżą latem na żaglówki, a zimą na narty. W weekendy urządzają wycieczki rowerowe.

— Stawiam na ludzi o otwartych umysłach. Takie osoby są gotowe wiele się nauczyć — twierdzi prezes Wodziński.

Z branżą informatyczną jest związany od 1994 r. Ukończył wiele kursów z zakresu marketingu, zarządzania, sprzedaży, ale — jak mówi — „nic nie zastąpi nauki na własnych błędach”. Jego pasją i dumą jest spółka, której jest jedynym udziałowcem. Poświęca jej — jak przyznaje — za dużo czasu. Zdarzają mu się jednak wolne chwile — wtedy jeździ konno, żegluje, zimą uwielbia narty. Od dziecka jest też zakochany w samochodach. Lubi podróże i eksperymenty kulinarne.

Na straży danych

Copi dostarcza rozwiązania informatyczne służące do przechowywania, zarządzania, przetwarzania i ochrony danych w formie elektronicznej. Wykorzystuje oprogramowania renomowanych firm z branży IT. Współpracuje głównie z EMC Software Group, Brocade, McData i Lampertz.

Jak się okazuje, większość ważnych dla firm informacji wcale nie ginie z powodu wirusów czy awarii sprzętu. Najczęściej to człowiek celowo bądź przypadkowo usuwa dane. Jak były ważne, okazuje się najczęściej dopiero po ich utracie. A przecież, by jej uniknąć, wystarczy zrobić kopie zapasowe, czyli tzw. backup. Ważne jest również odpowiednie prowadzenie archiwizacji danych elektronicznych.

— Gdyby to moja firma opiekowała się danymi w KRRiT, od razu wiedzielibyśmy, kto i kiedy wyciął z rządowego projektu ustawy słowa „lub czasopisma” — śmieje się Robert Wodziński.

Już zupełnie poważnie dodaje, że z firmy nic nie może zniknąć ani wypłynąć do konkurencji. A kradzież informacji jest takim samym przestępstwem jak kradzież samochodu.

— Dzięki naszym rozwiązaniom, jeśli ktoś będzie próbował skopiować jakieś dane, przesłać je przeciwnikom rynkowym, zmienić jakiś zapis lub coś usunąć, musi się liczyć z konsekwencjami. Będziemy wiedzieli, kto i kiedy to zrobił — zapewnia prezes Wodziński.

Copi pracuje głównie na rynku polskim. Zdarzają się jednak także klienci z innych krajów europejskich, np. z Rumunii. Z usług spółki korzystają zarówno duże przedsiębiorstwa, np. PKO BP czy Polska Telefonia Cyfrowa, jak i mniejsze, a także jednostki administracji publicznej, m.in. Polski Komitet Normalizacji czy Ministerstwo Obrony Narodowej.

Wyniki finansowe spółki są imponujące. W 2004 roku przychód wyniósł 8 mln zł, rok później już 31 mln, a w roku ubiegłym — 46 mln zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane