Rada nadzorcza Totalizatora Sportowego (TS) wybrała nowy zarząd spółki. Prezesem — jak w piątek podaliśmy jako pierwsi na stronie pb.pl — został Sławomir Dudziński, a członkiem zarządu ds. sprzedaży i marketingu Piotr Gosek.
Inżynierowie dwaj
Obaj są zupełnie nieznani w branży
hazardowej. I nic dziwnego — dotychczas nie mieli z nią żadnych związków.
Sławomir Dudziński jest absolwentem Politechniki Warszawskiej. Pracował m.in. w Alcatel Polska, Damovo Polska (jako członek zarządu) i Karen Ltd. (wiceprezes i dyrektor generalny). Piotr Gosek to także informatyk. Jest absolwentem krakowskiej AGH, a w swoim CV ma m.in. pracę w Comarchu i Computerlandzie.
Rada nadzorcza kilka dni zastanawiała się nad rozstrzygnięciem konkursu. Na początku faworytami wejścia do nowego zarządu byli związani z PO: Wiesław Wilczyński, dyrektor biura sportu i rekreacji w warszawskim ratuszu, i Zbigniew Czepułkowski, były wiceprezydent Gdańska, a dziś dyrektor tamtejszego oddziału TS. Jednak, jak już pisaliśmy, w PO, a przede wszystkim w samej radzie nadzorczej TS, pojawiły się wątpliwości co do ich kandydatur.
— Uciekając od zarzutów o polityczne nominacje, rada wybrała nieznanych informatyków. Tacy też są potrzebni w TS, ale czy w zarządzie? Mam wątpliwości — mówi ekspert rynku hazardu.
Znaki zapytania
Wątpliwości jest więcej. Realne jest
zagrożenie, że konkurs i jego wyniki okażą się nieważne. Przypomnijmy: sąd
uznał, że władze MSP z nadania PO wymieniły radę hazardowego giganta (który co
roku wpłaca do budżetu ponad 1 mld zł) niezgodnie z prawem.
Zgodnie z ustawą o komercjalizacji i prywatyzacji w spółkach, których jedynym udziałowcem jest skarb państwa (jak w TS), dwie piąte składu rad nadzorczych powinni obsadzić pracownicy. A w nowej radzie TS było dwóch pracowników i aż czterech przedstawicieli MSP. Co prawda po tekstach „PB” Michał Chyczewski, wiceminister skarbu nadzorujący TS, wycofał z rady TS jednego ze swoich przedstawicieli, przywracając zgodne z prawem proporcje, ale konkurs ogłosiła rada w składzie sześcioosobowym, nieuznawanym przez sąd rejestrowy.
Andrzej Rzońca, przewodniczący rady, twierdzi, że ryzyko niewpisania nowego
zarządu do rejestru nie istnieje, bo decyzje rady, choć niewpisanej do rejestru,
są ważne. Prawnicy, z którymi się konsultowaliśmy, mają jednak wątpliwości.
Warto też przypomnieć wydarzenia z 2006 r., kiedy podobne błędy z wymianą składu
rady TS popełniały władze resortu skarbu z nadania PiS. Kilka konkursów na
prezesa i członka zarządu hazardowej spółki zostało wtedy unieważnionych —
właśnie ze względu na wątpliwości, czy rada powołana niezgodnie z ustawą o
komercjalizacji i prywatyzacji mogła je prowadzić



