Informatycy nie robią kokosów w stolicy

opublikowano: 07-01-2016, 22:00

Kraków już dogonił, a Wrocław goni Warszawę pod względem wynagrodzenia w branży IT, co oznacza, że przybędzie w niej inwestorów.

Stało się. W Warszawie nie zarabia się już najwięcej. Przynajmniej w branży IT, w której pensje informatyków są takie same jak w Krakowie. — Z badań Hay Group wynika też, że różnice w wynagrodzeniach w sektorach SSC/BPO oraz IT w głównych ośrodkach — takich jak Kraków, Wrocław czy Warszawa — stopniowo się zmniejszają. W 2015 r. średnie wynagrodzenia w sektorze IT w dawnej i obecnej stolicy były porównywalne. We Wrocławiu wciąż są one niższe, ale jednocześnie firmy z tego miasta planują w 2016 r. największe podwyżki — mówi Agnieszka Pogrzeba z Hay Group.

Da się lubić

Zrównanie wynagrodzeń sprawia, że inwestycje w centra usług biznesowych i IT coraz częściej trafiają do Warszawy, w której w tym sektorze pracuje 27 tys. osób wobec 35,7 tys. w Krakowie. Ulokowanie w stolicy kolejnego w Polsce oddziału rozważa międzynarodowy gracz, który oferuje outsourcing IT. Z informacji „PB” wynika, że nad otwarciem w stolicy drugiego w Polsce centrum usług zastanawia się Credit Suisse, który we Wrocławiu zatrudnia 4 tys. osób. Trend pojawił się już w ubiegłym roku. Kancelaria DLA Piper otworzyła w Warszawie centrum usług finansowych, HR i IT, Skanska od kilku miesięcy rozwija działalność księgową, duńska spółka IT KMD w rok podwoi zatrudnienie do 300 osób, a brytyjska spółka płatnicza Ebury, obsługująca MSP, rozwija warszawski oddział. Do stolicy trafiają też etaty i zadania z oddziałów z innych miast Polski, np. Samsunga czy Google’a, które konsolidują działalność.

— W Warszawie co roku na rynek wchodzi najwięcej studentów, a stolica przyciąga też najwięcej osób poszukujących pracy. Warszawa nie walczy jednak z Krakowem i Wrocławiem, ale raczej z tańszymiPoznaniem, Łodzią czy Trójmiastem. Ostatnio kilku klientów ostatecznie wybrało stolicę, bo zależało im na dostępności pracowników. Jeśli ważniejsze od szybkości rekrutacji są finanse, wygrywają mniejsze miasta — mówi Łukasz Grzeszczyk z Haysa.

Szybkie zmiany

Kraków i Wrocław nie mogą jednak spać spokojnie.

— Rosnąca z roku na rok konkurencja sprawia, że coraz trudniej jest pozyskiwać i — przede wszystkim — zatrzymywać pracowników w organizacji. Jednocześnie dynamika wzrostu wynagrodzeń w tych miastach jest duża, dlatego też coraz więcej firm z sektora usług biznesowych poszukuje nowych miejsc, które mogą zapewnić lepszy dostęp do wykwalifikowanej kadry lub lepszą efektywność kosztową — twierdzi Agnieszka Pogrzeba.

Łukasz Czajkowski z Agencji Rozwoju Aglomeracji Wrocławskiej, która ściąga inwestycje, nie obawia się konkurencji.

— Warszawa będzie walczyć z nami i Krakowem o najlepsze projekty. Jesteśmy jednak świadomi swoich przewag, nie oddamy wszystkiego. Nasz rynek dobrze się rozwija. Jeszcze przez jakiś czas będziemy tańsi od Krakowa, od Warszawy — zawsze — mówi Łukasz Czajkowski. Pensje w sektorach nowoczesnych usług biznesowych (SSC/BPO) i IT rosną najszybciej w Polsce.

— Przeciętne podwyżki w obu tych sektorach przekroczyły w 2015 r. 4 proc. A jeśli weźmiemy pod uwagę wynagrodzenia jedynie tej grupy pracowników, która te podwyżki otrzymała, okaże się, że wzrosły one nawet bardziej, w obu sektorach o ponad 6,5 proc. — dodaje Agnieszka Pogrzeba.

Polska i długo nic

Tortu wystarczy dla każdego.

— W Polsce lokuje się najwięcej w regionie centrów usług. Ze względu na wielkość rynku pracy zaczyna z nami konkurować Rumunia. W Czechach, na Słowacji i Węgrzech mamy jedno, dwa większe miasta i potem długo, długo nic — mówi Łukasz Czajkowski.

Fundacja Pro Progresio podkreśla, że pod względem liczby mieszkańców największe słowackie miasto, Bratysława (nieco ponad 400 tys. mieszkańców), jest na poziomie Gdańska i Szczecina, czyli szóstego i siódmego miasta w Polsce, a drugie, Koszyce (ponad 200 tys.), są poza polską dziesiątką i bliżej im do Gdyni, Częstochowy czy Radomia. Węgry mają porównywalny z Warszawą Budapeszt (1,7 mln mieszkańców), ale już drugi Debreczyn (211 tys.) jest na poziomie 14. w Polsce Sosnowca. W Czechach Praga ma 1,2 mln mieszkańców, ale drugie Brno (386 tys.) to poziom Bydgoszczy, a Ostrawa (296 tys.) — Katowic i Białegostoku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu