W ogłoszonym niedawno raporcie „Next 5 in 5” IBM wśród pięciu najważniejszych innowacji, które wpłyną na nasze życie w najbliższych pięciu latach, wymienił wydajne magazynowanie energii odnawialnej. Uczeni z tej firmy przekonują, że wszystko, co się porusza lub produkuje ciepło, może tworzyć energię elektryczną, którą da się magazynować. I to bez negatywnego wpływu na środowisko naturalne.
— Dzisiaj jeszcze energię kinetyczną tracimy, ale już niedługo będziemy ją mogli wykorzystać do zasilania domów, biur, serwerowni, urządzeń codziennego użytku — nie ma wątpliwości Anna Sieńko, dyrektor generalny IBM Polska i Kraje Bałtyckie. Energia występuje w różnych formach i może pochodzić z różnych źródeł. Wystarczy wyobrazić sobie przyłączenie niedużych urządzeń do szprych koła roweru, które będą ładowały baterie podczas pedałowania. Zdaniem naukowców z Massachusetts Institute of Technology (MIT), dzięki zainstalowaniu małego urządzenia w podeszwach butów i przy wykorzystaniu niedużej anteny można wyprodukować energię wystarczającą do naładowania baterii komórki. Przy szybkim tempie chodzenia człowiek może wyprodukować do 67 W (osoba o wadze 68 kg przy dwóch krokach na sekundę). To rozwiązanie w skali mikro, a pomysł z większym rozmachem?
— Naukowcy z naszej firmy w Irlandii już dzisiaj rozwijają proces konwersji energii fal oceanicznych na prąd elektryczny — informuje dyrektor Sieńko.
Serwerowe oszczędności
Uzyskiwanie energii z organizmów żywych to jeszcze pieśń przyszłości. Zielone technologie, które są już dziś w powszechnymużyciu, dotyczą raczej oszczędzania prądu, choćby w serwerowniach.
— Nowoczesne serwery charakteryzują się dużą wydajnością energetyczną i znacznie mniejszą emisją ciepła. W związku z czym pozwalają zredukować pobór prądu, potrzebnego również na klimatyzowanie pomieszczeń, w których się znajdują. Jedna czy dwie maszyny nowej generacji mogą zastąpić nawet 10 starych i wysłużonych — zauważa Zbigniew Mądry, dyrektor handlowy i członek zarządu spółki AB.
Statystyczny serwer jest wykorzystywany w zaledwie 5-15 proc. Sposobem na zaradzenie temu marnotrawstwu jest wirtualizacja, polegająca na równoczesnym uruchamianiu kilku systemów operacyjnych na jednej maszynie. Dla małego lub średniego przedsiębiorstwa zakup energooszczędnego sprzętu i oprogramowania to znaczący wydatek jednorazowy, ale inwestycjazwraca się z nawiązką. Stawką — oprócz niższych rachunków za prąd — jest lepszy wizerunek firmy. Z badań wynika, że przedsiębiorstwa odpowiedzialne za środowisko mogą liczyć na większą lojalność partnerów biznesowych i klientów indywidualnych.
— Zużycie energii wciąż nie znajduje się w pierwszej trójce czynników decydujących o zakupie. Dopiero po cenie, marce i gwarancji, serwisie i technologii pojawiają się pytania o wydajność i energooszczędność sprzętu — ubolewa dyrektor Mądry. Na popularność ekoinnowacji wpływa wielkość firmy.
— Duże instytucje stosują korporacyjne zasady społecznej odpowiedzialności i głównie z tego powodu przechodzą na tzw. zieloną infrastrukturę szybciej niż mniejsze. Podmioty z sektora MŚP nie są jeszcze wystarczająco mocno wyczulone na punkcie ekologii — zauważa Andrzej Kontkiewicz, regionalny menedżersprzedaży na Europę Środkowo-Wschodnią w spółce Vmware.
Drukarki w wersji eko
Na ekologiczne innowacje stawiają m.in. producenci urządzeń drukujących. I tak np. HP do oprogramowania zarządzającego tymi maszynami dodaje funkcję domyślnego druku dwustronnego (mniejsze zużycie papieru oznacza ograniczenie emisji gazów cieplarnianych). Natomiast Epson dba o to, by obudowy sprzętu nadawały się do łatwego powtórnego przetworzenia. A Kyocera Document Solutions przy produkcji drukarek stosuje elementy o przedłużonej trwałości, m.in. silikonowe bębny, których powierzchnia pod względem twardości dorównuje materiałom takim jak diament.
— Małe cząsteczki ceramiczne znajdujące się w naszym tonerze ciągle polerują i odświeżają bębny podczas normalnego drukowania. Wynik: gwarantowany okres przydatności urządzenia to 500 tys. stron lub trzy lata. Tymczasem drukarki powszechnie wykorzystywane w biurach umożliwiają wykonanie mniejszej liczby wydruków, a gwarancja na ich bębny wynosi 100 tys. stron — tłumaczy Łukasz Rumowski, dyrektor działu rozwoju produktu w Arcus, polskim przedstawicielstwie Kyocera Document Solutions.
Dodaje, że w drukarkach konwencjonalnych stosowana jest kaseta obrazowa zawierająca bęben, utrwalacz i toner w jednym, jednorazowym opakowaniu, składającym się z wielu elementów. Gdy toner się skończy, trzeba wyrzucić całą kasetę i wymienić ją na nową, co wiąże się ze znacznym wydatkiem. We wszystkich modelach Kyocera bęben jest niezależny od tonera. Dlatego nie ma potrzeby wymieniania żadnego materiału służącego do druku, tylko toner.