Słabnące wskaźniki makroekonomiczne w Polsce neutralizują konieczność większych podwyżek w związku z napiętym terminarzem wejścia do strefy euro. Ciągle jednak nie jest wykluczone, że podwyżki stóp procentowych będą konieczne nawet w przypadku dużego spowolnienia wzrostu gospodarczego. Powodem jest spadek inflacji w UE i trudniejszy do wykonania cel Maastricht – uważa specjalista ING Banku.
Zdaniem Mateusza Szczurka, wpływ cen żywności i paliw na CPI stabilizuje się,
co powinno pomóc w obniżaniu inflacji. Popytowe źródła inflacji (np. ceny usług
rynkowych) nie przynoszą aż tak dużej presji jak można się było obawiać.
Dodatkowo aprecjacja złotego i osłabienie wzrostu na świecie, da „uwolnienie
części mocy produkcyjnych”. Jednocześnie jednak poprzeczka do pokonania
podwyższa się – inflacja spadać będzie również w innych krajach UE i wypełnienie
celu inflacyjnego nie staje się wcale łatwiejsze.