ING: przemysł odrobił marcowy spadek

PAP
opublikowano: 2024-05-22 13:28

Ożywienie w przemyśle postępuje; wzrost produkcji odnotowano w większości działów przemysłu, a spadki w produkcji urządzeń elektrycznych, metali i górnictwie - przekazali ekonomiści ING Banku Śląskiego w komentarzu do środowych danych GUS. Przemysł odrobił marcowy spadek - ocenili.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Główny Urząd Statystyczny poinformował w środę, że produkcja przemysłowa w kwietniu 2024 r. wzrosła o 7,9 proc. rdr, a w porównaniu z poprzednim miesiącem spadła o 2,2 proc.

"Dane odsezonowane wskazują na wzrost produkcji o 7,0 proc. m/m, co oznacza, że przemysł odrobił marcowy spadek. Uśredniając ostatnie dwa miesiące, ożywienie w przemyśle postępuje. Również dane alternatywne wskazują, że odbicie jest kontynuowane" - przekazali w komentarzu ekonomiści ING Banku Śląskiego.

Jak dodali, duża zmienność wyników przemysłu wynika m.in. z układu kalendarza. "Słaby wynik w marcu był m.in. konsekwencją dwóch dni roboczych mniej i wczesnej Wielkanocy. Z kolei kwiecień tego roku miał dwa dni więcej niż rok wcześniej, co podbiło wyniki przemysłu" - wskazali.

Według ekonomistów wzrost produkcji odnotowano w zdecydowanej większości działów przemysłu (31 z 34), a spadki miały miejsce w produkcji urządzeń elektrycznych, górnictwie i produkcji metali.

"Solidnie rosła produkcja dóbr konsumpcyjnych, zarówno trwałych (12,9 proc. r/r), jak i nietrwałych (9,9 proc. r/r), co pozwala z optymizmem patrzyć na perspektywy konsumpcji, gdzie spodziewamy się systematycznej poprawy. Nieco wolniej rosła produkcja dóbr inwestycyjnych (7,6 proc. r/r)" - podali.

Zdaniem ekonomistów ceny producentów nadal są "w głębokiej" deflacji. "W porównaniu do marca ceny producentów wzrosły o 0,2 proc., głównie za sprawą wyższych cen w górnictwie (+4,2 proc. m/m), podczas gdy w pozostałych sekcjach poziom cen był stabilny. Główna część korekty poziomu cen producenckich jest już prawdopodobnie za nami. Kolejne miesiące przyniosą stopniową skalę redukcji rocznej deflacji, a na przełomie 2024/25 powinniśmy obserwować już wzrost PPI w ujęciu rocznym" - szacują ekonomiści.

Według ING, biorąc pod uwagę wysoką zmienność produkcji spowodowaną efektami kalendarzowymi, stan koniunktury łatwiej ocenić patrząc łącznie na ostatnie dwa miesiące. "Obraz, który się wyłania z marcowych i kwietniowych danych sugeruje, że na przełomie I kw 2024 i II kw 2024 ożywienie było kontynuowane ale w umiarkowanym tempie" - przekazali. W ich ocenie na wynikach krajowego przetwórstwa "cieniem kładą" się problemy niemieckiej gospodarki, która jest pod rosną presją konkurencyjną innych krajów.

"Pomimo niesprzyjającego otoczenia zewnętrznego, pozostajemy optymistami w kontekście dalszego ożywienia gospodarczego w Polsce. Po słabszym marcu nie zrewidowaliśmy całorocznej prognozy PKB i kwietniowe odbicie sugeruje, że kolejne miesiące przyniosą kontynuację ożywienia. Wzrost realnych dochodów do dyspozycji w skali nie obserwowanej od ponad dwóch dekad będzie kołem zamachowym konsumpcji w 2024 i w naszej ocenie jest bardzo prawdopodobne, że odbicie koniunktury nastąpi za sprawą odbudowy popytu krajowego, a w mniejszym stopniu dzięki poprawie w handlu zagranicznym, bo cykliczna poprawa w Niemczech jest ale przebiega wolniej niż w innych gospodarkach Eurolandu" - szacują ekonomiści.

Ich zdaniem, pomimo mocnego złotego, słabego popytu zewnętrznego i wyhamowania inwestycji publicznych, wzrost PKB w tym roku wzrośnie o 3 proc., a w 2025 r. przyspieszy dzięki wzrostowi aktywności inwestycyjnej.