Innova Capital rusza na zakupy

Grzegorz Nawacki
opublikowano: 2010-04-29 00:00

Od ponad roku fundusz siedzi na grubej kasie. W końcu wprawia ją w ruch — w tym roku chce kupić 2-3 firmy.

Właściciel Expander i GTS ma do wydania 1,5 mld zł

Od ponad roku fundusz siedzi na grubej kasie. W końcu wprawia ją w ruch — w tym roku chce kupić 2-3 firmy.

Po tym, jak na początku 2009 r. Innova Capital zebrała 400 mln EUR, wydawało się, że będzie najaktywniejszym graczem na rynku private equity. Tymczasem kupiony kilka tygodni temu Libet to pierwsza od ponad roku inwestycja funduszu.

— 2009 r. był trudny do inwestowania. Niewiele właścicieli myślało o sprzedaży firm, bo zakładali, że kryzys się szybko skończy. Ci, którzy chcieli sprzedać, bazowali w wycenach na poprzednich latach, a sytuacja się zmieniła. Na dodatek było sporo niepewności przy konstruowaniu krótkoterminowych budżetów, nie mówiąc o planach wieloletnich — mówi Andrzej Bartos, partner Innova Capital.

Widzą okazje

Innova miała też sporo pracy ze spółkami z portfela, m.in. z Expanderem, którego kupiła w listopadzie 2007 r. Od tego czasu spółka straciła duży udział w rynku.

— Rynek kredytów znacząco wyhamował, co odbiło się na całej branży pośrednictwa. Expander ma za sobą udaną restrukturyzację i widać poprawę wyników. Celem jest odbudowanie udziałów w rynku — mówi Andrzej Bartos.

Po kryzysie Innova zapowiada ofensywę. Do wydania ma 388 mln EUR z nowego funduszu oraz kilkadziesiąt milionów z poprzedniego.

— W ciągu pięciu lat chcemy przeprowadzić około 10 inwestycji. W tym roku planujmy dwie-trzy transakcje, jedna jest zaawansowana i chcemy ją zamknąć jeszcze w tym kwartale. Widzimy kilka dobrych okazji także na drugą połowę roku — mówi Andrzej Bartos.

Kupowaniu sprzyja ustabilizowanie się sytuacji gospodarczej i poluzowanie polityki kredytowej w bankach. Ale do tanga trzeba dwojga.

— Wśród przedsiębiorców nadal nie widać wzmożonej chęci do sprzedaży. Natomiast ze strony globalnych korporacji pojawiają się oferty, które są efektem decyzji podjętych jeszcze w czasie kryzysu. Przykładem może być Libet, Wedel czy BZ WBK — mówi Andrzej Bartos.

Patrzą na giełdę

Innova szuka spółek na Słowacji, w Czechach i Rumunii, ale przede wszystkim w Polsce. Nie zamierza inwestować na Ukrainie, w krajach Bałtyckich i na Bałkanach.

— Interesują nas firmy o wartości 25-150 mln EUR, co oznacza naszą inwestycję od 20 do 50 mln EUR. Koncentrujemy się na sektorach, w których czujemy się kompetentni: telekomunikacyjnym, finansowym, usług dla biznesu, tradycyjnym przemyśle i energetyce. Coraz chętniej zerkamy na branżę medyczną, bo firmy osiągają odpowiednią skalę — mówi Andrzej Bartos.

Innova ma na swoim koncie wprowadzenie kilku spółek na GPW, m.in. ACE i Mercor. Na kolejne debiuty spółek portfelowych trzeba poczekać.

— W tym roku nie zakładamy wyjść z inwestycji, chyba że pojawi się jakaś świetna oferta. Kryzys spowolnił rozwój niektórych spółek, straciliśmy rok, który trzeba odrobić. Dlatego harmonogram przesuwa się o 1-1,5 roku. W 2009 r. pracowaliśmy nad spółkami z portfela, trzeba było zweryfikować biznes plany. W 2011 r. możliwe są jedno-dwa wyjścia. Teraz jest czas kupowania — zanim rynek się ponownie rozgrzeje — mówi Andrzej Bartos.

Ale nie wyklucza transakcji odwrotnych.

— Patrzyliśmy na wiele spółek z GPW, ale albo wyceny były na poziomie, który wykluczał transakcję, albo rozmowy z kluczowymi akcjonariuszami sugerowały, że nie ma szans na przejęcie. Ale ciągle jesteśmy zainteresowani, przyglądamy się kilku małym i średnim spółkom, które mają potencjał do wzrostu — mówi Andrzej Bartos.