Innowacyjna gospodarka to na razie mit

opublikowano: 13-06-2012, 00:00

Start-upy Polakom brakuje podstaw przedsiębiorczości. Nie najlepiej radzimy sobie z własnym biznesem. Nowatorstwo też odkładamy na półkę

Młodzi, nawet dobrze wykształceni ludzie, wchodząc na rynek pracy nie są ukierunkowani na rozwój innowacyjnej gospodarki. Powód jest dość prosty. — Polska szkoła nie uczy przedsiębiorczości. Zbyt wiele osób, kończąc studia, nie wie, jak założyć firmę ani skąd wziąć pieniądze na jej rozwój — uważa Dariusz Żuk, prezes Polski Przedsiębiorczej, współtwórca Akademickich Inkubatorów Przedsiębiorczości. Krajowe uczelnie mają zbyt teoretyczne programy nauczania. Dlatego studenci dysponujący wiedzą z danej dziedziny nie potrafią przekuć swoich pomysłów na poprawnie funkcjonujące modele biznesowe. Krystyna Sadowska z Krakowskiego Parku Technologicznego za wzór podaje Stany Zjednoczone, gdzie realizowane są programy wspierające młodych przedsiębiorców. W warsztatach dofinansowanych przez rząd mogą brać udział już nawet licealiści. U nas to wciąż niszowe inicjatywy.

— Polska gospodarka ciągle się rozwija, ale głównie dzięki determinacji samych przedsiębiorców. Gdyby jej zabrakło, przedsiębiorca nie mógłby liczyć na aktywne wsparcie ze strony państwa — zauważa Jacek Czech, zastępca sekretarza generalnego i dyrektor Biura Innowacyjnej Gospodarki w Krajowej Izbie Gospodarczej.

Spory zapał Polaków do zakładania własnej działalności znajduje potwierdzenie w badaniach ośrodka TNS OBOP. Własną firmę chciałoby prowadzić aż 40 proc. z nas, a kluczem do jej sukcesu miałby być dobry pomysł na biznes. Niestety te ambicje szybko weryfikuje rzeczywistość, w której biznesowe plany realizuje ledwie kilka procent Polaków. Nie dziwi też, że ci najbardziej zdeterminowani wolą postawić na sprawdzone, tradycyjne gałęzie gospodarki. Wygrywają budownictwo i handel. Na innowacje najczęściej braknie odwagi.

— Promowanie nowości wiąże się z dużym ryzykiem. Szczególnie że najbardziej innowacyjne rozwiązania jeszcze nie mają rynku zbytu, zwykle same go kreują. Dodatkowo, nawet jeśli mamy dobre pomysły, wciąż nie umiemy ich komercjalizować. Start-upy, zamiast skupiać się na jednym rozwiązaniu, często prowadzą działalność w zbyt szerokim obszarze — twierdzi Andrzej Różycki, partner w funduszu Tar Heel Capital.

Podwaliny biznesu

Barierą powoli przestaje być natomiast brak pieniędzy na start. W kraju pojawia się coraz więcej inwestorów szukających dobrych koncepcji na biznes. Są też fundusze unijne, choć w opinii wielu w tym przypadku zbyt często ulegamy biurokratycznym zapędom.

— W Polsce mamy do czynienia z kultem absorpcji pieniędzy unijnych. Liczy się to, aby na czas rozliczyć wskaźniki, nie zaś stworzyć solidne podwaliny dla rozwoju biznesu. Brakuje nam koncepcji i długoterminowych strategii. Dlatego większość firm, które dostały dofinansowanie na start, nie rozwija się, ale wręcz upada — zaznacza Jacek Czech.

Jego zdaniem, rozwojowi innowacji nie sprzyja też brak specjalizacji poszczególnychparków technologicznych, wybudowanych również za pieniądze z unijnej kasy. Sukcesem zakończyliśmy pierwszą fazę — budowę infrastruktury. Niestety dziś parki są miejscem rozwoju przypadkowych konceptów, a pomiędzy działającymi w nich firmami nie ma współpracy i wymiany wiedzy. Lepszym rozwiązaniem byłoby tworzenie w ich obrębie technologicznych klastrów.

Globalny debiut

Są też pozytywy.

— Weszliśmy w erę mody na start-upy i będzie powstawało ich coraz więcej — mówi Krystyna Sadowska.

Spory potencjał dostrzega szczególnie w nowych firmach działających w obrębie technologii multimedialnych, interaktywnych czy internetowych. Coraz większym sukcesem cieszą się serwisy związane z budowaniem społeczności, rozrywką i wymianą informacji.

— Do tej pory znaczna część polskich start-upów była wzorowana na projektach zagranicznych, głównie amerykańskich, jednak trend ten zaczyna się powoli odwracać. Coraz częściej mamy do czynienia z dobrymi, autorskimi pomysłami — zauważa Krystyna Sadowska.

Na nowatorskie koncepcje stawia też Polska Przedsiębiorcza. Przez sześć lat w Akademickich Inkubatorach Przedsiębiorczości powstało w sumie 5400 firm. Obecnie działa ich ponad 1400.

— Ok. 80 proc. projektów start-upowych działających w funduszach upada. Ale doświadczenia, jakie w tym czasie zdobyli ich właściciele, nikt im już nie odbierze. Inkubatory powstały właśnie po to, by młodzi ludzie mogli testować własne pomysły i uczyć się biznesu — wyjaśnia Dariusz Żuk. Najlepsi mogą liczyć na wsparcie ze strony Polski Przedsiębiorczej i działającego w jej strukturze funduszu AIP Seed Capital. W ten sposób kapitał pozyskało blisko 40 firm.

— Chcemy stworzyć ekosystem, w którym start-upy będą mogły swobodnie rozwijać się w Polsce, a jednocześnie wychodzić na rynki zagraniczne. Dzisiejszy biznes nie ma granic. Nie wygramy, działając lokalnie, jeśli nasza konkurencja rozwija podobne koncepty, lecz w skali globalnej. To dotyczy zwłaszcza rozwiązań IT i nowych technologii — mówi Dariusz Żuk.

Pod okiem inwestora

Do myślenia o biznesie w kategoriach globalnych Polacy przekonują się jednak powoli. Punktem przełomowym może być pierwszy wielki sukces na arenie międzynarodowej. Na razie jednak ciągle na taki czekamy. Czekają też prywatni inwestorzy, którzy chętnie finansują innowacyjne projekty w zamian za udział w zyskach. Dla młodych przedsiębiorców to świetny sposób pozyskania kolejnych transz finasowania, oczywiście o ile są oni w pełni świadomi konsekwencji. — Takie finansowanie może zniszczyć start-upy. Zakup większościowego pakietu udziałów w praktyce oznacza przejęcie firmy przez inwestora. Ważne jest więc, aby pierwotni właściciele nie rezygnowali z prowadzenia firmy i zarządzania, inaczej sami staną się jej pracownikami. Chyba że odsprzedaż będzie celowym i przemyślanym działaniem — ostrzega Dariusz Żuk.

Trója z minusem dla innowacyjności gospodarki (noty w skali szkolnej)

2+ Brakuje spójnego systemu promocji innowacyjnej gospodarki. Słowo innowacyjność to ułuda. Niepotrzebnie posługujemy się retoryką. Podobnie jest z budowaniem w Polsce drugiej Doliny Krzemowej. Stwórzmy lepiej coś na miarę własnych potrzeb. Przyszłość jest w klastrach i pracy zespołowej. Ale zapał przedsiębiorców — przy wzrastającej biurokracji i niesprawnym systemie sądownictwa gospodarczego — zasługuje na szacunek.

Jacek Czech

zastępca sekretarza generalnego w Krajowej Izbie Gospodarczej

2+ Wciąż daleko nam do światowych standardów. Sporo jednak nadrabiają sektory nowych technologii, w tym biotechnologia, systemy rozwiązań mobilnych czy gry internetowe (wypadają na 4-).

Dariusz Żuk

prezes Polski Przedsiębiorczej

2 Mamy zbyt mało firm, które działają na skalę globalną. Ale na wyjście z biznesem poza granice nie mamy szans, dopóki nie zaczniemy kreować własnych rozwiązań. Dziś jeszcze kopiujemy zagraniczne pomysły.

Andrzej Różycki

partner w funduszu Tar Heel Capital

3+ Niewiele polskich firm działających w internecie i obszarach IT stawia na rozwiązania innowacyjne na skalę światową, choć są wyjątki. Wciąż sporo mentalnych i formalnych przeszkód blokuje skuteczną komercjalizację dobrych pomysłów.

Sebastian Zontek

właściciel Wisdio, firmy start-upowej z sektora IT

4 Na rynku uaktywniają się młodzi ludzie, poszukujący nowatorskich rozwiązań. To dodaje optymizmu. Ale by być innowacyjnym, nie trzeba tworzyć nowego Facebooka, można unowocześniać istniejące rozwiązania i dostosowywać je do rynkowych potrzeb. Niestety polskie start-upy mają ograniczony dostęp do dużego kapitału, który pozwoliłby im konkurować z zachodnimi.

Maciej Hazubski

prezes IQ Partners, spółki inwestującej w start-upy

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bełcik

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy