Rodzimy rynek otwiera się przed spółkami wykorzystującymi nowoczesne technologie do utylizacji odpadów.
Ten rok będzie dla innowacyjnych proekologicznych spółek przetwarzających odpady przełomowy. Dzięki zmianom przepisów ich działalność ruszy pełną parą. A plany mają ambitne.
Azbest niegroźny
Brak regulacji prawnych uwzględniających przetwarzanie odpadów azbestowych ograniczał dotąd działalność spółki Aton HT — notowanego na NewConnect producenta reaktorów, które unieszkodliwiają je mikrofalami. Dlatego spółka budowała instalacje we Francji i na Łotwie. Teraz stanął przed nią otworem rodzimy rynek.
— 12 lutego prezydent podpisał nowelizację ustawy o unieszkodliwianiu odpadów niebezpiecznych, która uwzględnia technologię Aton-HT i pozwala na stosowanie naszych urządzeń. Pierwsze, o wartości 230 tys. EUR, już nawet sprzedaliśmy [do unieszkodliwiania odpadów medycznych — red.] — mówi Robert Barczyk, prezes Aton-HT.
W 2010 r. spółka chce sprzedać kilkanaście reaktorów.
— Na tyle pozwolą moce produkcyjne. Chcemy je powiększać, bo popyt jest duży. Podpisaliśmy wiele listów intencyjnych, w tym z trzema firmami z Dolnego Śląska i centralnej Polski. Duże zainteresowanie naszymi instalacjami wykazują też przedsiębiorstwa z Podkarpacia, gdzie problem z unieszkodliwianiem azbestu jest duży — wyjaśnia Robert Barczyk.
11 lutego walne spółki podjęło decyzję o emisji akcji skierowanej do akcjonariuszy. Chodzi o sprzedaż 6,6 mln akcji po 1,5 zł.
— Uzyskamy w ten sposób około 10 mln zł. Pozwoli to sprostać zamówieniom, których spodziewamy się po wejściu w życie nowych przepisów — twierdzi Robert Barczyk.
Proces inwestycyjny rozpocznie w tym roku także EnergoPlasma. Spółka utylizująca odpady przy wykorzystaniu technologii plazmowej gazyfikacji chce mieć w 2010 r. 6-procentowy udział w rynku odpadów komunalnych.
Energia ze śmieci
— W marcu 2010 r. ma wejść w życie rozporządzenie, które zakwalifikuje uzyskiwaną w stosowanym przez nas procesie energię jako odnawialne źródło. Rozpoczynamy przygotowania do budowy dziesięciu instalacji, które pozwolą na utylizację 730 ton odpadów rocznie — wyjaśnia Daniel Bandachowicz, prezes EnergoPlasmy.
Obiekty mają powstawać w pobliżu dużych miast.
— Kończymy rozmowy z samorządami, władzami miast i firmami prywatnymi, dostarczycielami odpadów, oraz z potencjalnymi odbiorcami energii, którą będziemy produkować w wyniku ich spalania. Ten etap zakończymy w czerwcu — tłumaczy Daniel Bandachowicz.
Wówczas ruszy budowa instalacji.
— Na realizację jednej inwestycji potrzeba 12-18 miesięcy. Kapitał mamy przygotowany — wyjaśnia Daniel Bandachowicz.
Dostarczył go właściciel spółki Green Planet, luksemburski fundusz inwestujący w odnawialne źródła energii.