Innowacyjność zamiast ograniczeń

PIOTR SZPAKOWSKI
opublikowano: 2013-06-28 00:00

Z Unii Europejskiej wciąż dobiegają nas niepokojące sygnały dotyczące przyszłości rynku energii.

Jeszcze nie opadł kurz po wydaniu przez Komisję Europejską Konkluzji otwierającej furtkę do dalszej radykalnej redukcji emisji CO 2 w Europie, a już w agendzie ponownie pojawiła się kwestia czasowego ograniczania wprowadzania na rynek nowych uprawnień. Według ostrożnych szacunków, koszt wprowadzenia backloadingu to w latach 2013-20 dla polskiego budżetu wydatek rzędu 4 mld zł. Do tego należałoby dodać jeszcze olbrzymie koszty dla firm działających na naszym rynku.

W dyskusji na temat przyszłości rynku energetycznego europejscy decydenci lubią szafować słowem „konkurencyjność”. Warto jednak zwrócić uwagę, że Unia Europejska to wspólnota interesów i regulacje korzystne dla jednych krajów mogą wpłynąć negatywnie na gospodarkę pozostałych, w konsekwencji działając na niekorzyść całej Unii. Już teraz koszt energii elektrycznej jest na Starym Kontynencie dwukrotnie wyższy niż po drugiej stronie Atlantyku. Wystarczy tu dodać, że tylko w Polsce około 80 proc. energii zużywanej jest przez przemysł i da nam to doskonały obraz, jak jej koszt wpływa na konkurencyjność gospodarek państw Starego Kontynentu wobec światowych liderów.

Jeśli chcemy odbudować pozycję europejskiej ekonomii, musimy z pewnością poszukiwać rozwiązań, które pobudzą postęp w zakresie technologii wykorzystywanych w energetyce — tylko ich rozwój jest bowiem w stanie zagwarantować opłacalne przejście do gospodarki niskoemisyjnej.

Nie ulega wątpliwości, że europejski przemysł nie powinien być dodatkowo obciążany, ale zostać wsparty przez ramy prawne, które sprzyjają innowacyjności. I znów warto przytoczyć tu przykład Stanów Zjednoczonych, czołowej innowacyjnej gospodarki świata, która stała się liderem wydobycia gazu z łupków. USA wykorzystały swoją szansę w 100 proc., przestawiając gospodarkę na zdecydowanie czystszą energetykę gazową.

Unia Europejska wciąż koncentruje się na jałowej dyskusji dotyczącej kwestii środowiskowych, promując jako rozwiązanie kosztowne i wątpliwe ekologicznie składowanie CO 2, jednocześnie nie biorąc pod uwagę potencjalnych konsekwencji gospodarczych swoich decyzji, choćby takich jak wyprowadzanie produkcji poza granice UE. A czasu, żeby włączyć się do globalnego wyścigu, pozostaje nam coraz mniej.

PIOTR SZPAKOWSKI

Dyrektor Biura Zarządzania Ryzykiem Regulacyjnym PKN ORLEN