Innowatorzy od serca

opublikowano: 29-08-2014, 00:00

Choroba wieńcowa jest jednym z najskuteczniejszych morderców. W walce z nią pomagają wynalazki.

Propozycję zorganizowania Pracowni Doświadczalnej American Heart of Poland — później przekształconej w dzisiejsze Centrum Badawczo-Rozwojowe (CBR AHP) działające przy Polsko-Amerykańskich Klinikach Serca — Krzysztof Milewski dostał na ostatnim roku studiów medycznych. Ofertę śląskiego kardiologa prof. Pawła Buszmana przyjął bez wahania. W 2008 r. pojawiło się kolejne wyzwanie — Milewski, już jako doktor nauk medycznych, wyjechał na staż do Cardiovascular Research Foundation (CRF) w USA. Po ponad dwóch latach dostał ofertę zatrudnienia za granicą. Odmówił, by kontynuować działalność badawczą w — jak podkreśla — równie dobrych warunkach w Polsce. Wkrótce po powrocie został dyrektorem generalnym CBR AHP w Kostkowicach i Bielsku-Białej (Śląskie).

Wyzwanie. Doc. Krzysztof Milewski twierdzi, że najtrudniejsze dopiero przed Centrum. Niedawno CBR AHP otrzymał dofinansowanie na projekt badawczy mający na celu stworzenie pierwszej polskiej zastawki aortalnej do implantacji przezskórnej. POLSKA ZASTAWKA AORTALNA BĘDZIE INNOWACYJNA, ALE I TAŃSZA, A WIĘC DOSTĘPNIEJSZA DLA PACJENTÓW
Wyzwanie. Doc. Krzysztof Milewski twierdzi, że najtrudniejsze dopiero przed Centrum. Niedawno CBR AHP otrzymał dofinansowanie na projekt badawczy mający na celu stworzenie pierwszej polskiej zastawki aortalnej do implantacji przezskórnej. POLSKA ZASTAWKA AORTALNA BĘDZIE INNOWACYJNA, ALE I TAŃSZA, A WIĘC DOSTĘPNIEJSZA DLA PACJENTÓW
None
None

Początki innowacji

Założenie było takie: Centrum nie będzie się zajmowało tylko pomocą chorym, ale będzie również tworzyło i wprowadzało nowe metody leczenia chorób sercowo-naczyniowych. Krzysztof Milewski dobrze pamięta pierwsze projekty realizowane w Polsko-Amerykańskich Klinikach Serca (PAKS — zwane też American Heart of Poland — AHP).

— Na początku zakładaliśmy pierwsze stenty polskiej produkcji. Potem opracowaliśmy stenty pokryte specjalnym polimerem biodegradowalnym, który zawiera lek powoli uwalniający się do ścian naczyń krwionośnych po zabiegu. Po kilku miesiącach polimer znika z organizmu — opowiada Krzysztof Milewski.

Testy drugiego rozwiązania opracowanego przez firmę Balton i naukowców z PAKS rozpoczęły się w 2003 r. Na cztery lata przed tym, kiedy na międzynarodowej konferencji kardiologicznej po raz pierwszy zwrócono uwagę na konieczność wprowadzenia takiego bezpieczniejszego rozwiązania.

Lepiej hybrydowo

W otwartym w 2012 r. i dofinansowanym pieniędzmi z UE Centrum Badawczo-Rozwojowym pracuje się m.in. nad programem nowoczesnej hybrydowej rewaskularyzacji mięśnia sercowego (udrożnienie i poszerzenie naczynia krwionośnego). W trakcie tej procedury lekarze wykonują jednocześnie zabieg kardiologiczny i kardiochirurgiczny, czyli zakładania stentu wieńcowego w tętnicy wieńcowej i okalającej, a także zespolenia tętnicy piersiowej wewnętrznej z tętnicą zstępującą. Zabiegi wykonywane są metodą małoinwazyjną, bez otwierania klatki piersiowej — zamiast szerokiego rozcięcia mostka wykonuje się minimalne cięcie w przestrzeni międzyżebrowej. Zabieg stosuje się u pacjentów, którzy cierpią na zaawansowaną wielonaczyniową chorobę wieńcową.

— Zależało nam, aby wyeliminować wady kardiochirurgii i kardiologii interwencyjnej, jakie pojawiają się przy wykonywaniu zabiegów oddzielnie. Kardiochirurdzy stosują dwa rodzaje pomostów: tętnicze i żylne. My zdecydowaliśmy się na tętnicze, bo są bardziej trwałe. Z tego samego powodu stosujemy stenty najwyższej jakości. Ta metoda powinna ułatwić pacjentowi szybsze dojście do zdrowia, a jednocześnie ograniczyć ryzyko restenozy, czyli nawrotu zwężania się tętnic po zabiegu — tłumaczy Krzysztof Milewski.

Droga do powszechności

Ograniczeniem tej metody jest konieczność posiadania odpowiedniej sali operacyjnej, tzw. hybrydowej z angiografem, wyposażonej w sprzęt, który pozwala przeprowadzić oba zabiegi jednocześnie bez konieczności przewożenia pacjenta.

— Niestety, nie każdy szpital w Polsce dysponuje taką salą, ale w kilku placówkach już są lub powstają — mówi doc. Milewski.

PAKS przeprowadza zabiegi w specjalistycznej klinice w Bielsku-Białej. Dotąd przeszło je pięciu pacjentów. Naukowcy chcą przeprowadzić 100 hybrydowych rewaskularyzacji. Pierwszych 30 pozwoli precyzyjnie określić bezpieczeństwo zabiegu, a następne — obserwować pacjentów w dłuższym okresie po operacji. Jak mówi Krzysztof Milewski, jeśli ostateczne wyniki będą zadowalające, wówczas metoda zostanie przedstawiona Narodowemu Funduszowi Zdrowia i być może będzie mogła być stosowana szerzej.

Starania PAKS doceniono na międzynarodowej konferencji na temat kardiologii interwencyjnej, kardiochirurgii, radiologii i chirurgii naczyniowej w Seulu, gdzie program hybrydowej rewaskularyzacji mięśnia sercowego otrzymał nagrodę TCTAP Best Presenter. Naukowcy z PAKS mają jednak na koncie także sporo innych nowoczesnych rozwiązań. Stworzyli np. pierwszy polski stent wieńcowy ze stali nierdzewnej „Chopin”, pierwszy stent uwalniający lek antyproliferacyjny z powierzchni polimeru biodegradowlanego, balony pokrywane lekami antyproliferacyjnymi. Rok temu we współpracy z firmą Balton, producentem sprzętu medycznego, zakończyli badania przedkliniczne pierwszego polskiego cewnika balonowego powlekanego lekiem. Wprowadzili też na rynek pierwszy polski stent szyjny.

Wieńcowa epidemia

Choroby układu krążenia to najczęstsze powody zgonów w Polsce. W 2011 r. śmiertelność w naszym kraju wynosiła 1006 przypadków na 100 tys. mieszkańców, w tym aż 465 osób zmarło właśnie na takie schorzenia — najczęściej była to choroba niedokrwienna serca (117 przypadków na 100 tys. mieszkańców). Według danych CDC (amerykańskie centrum ds. kontroli i zwalczania chorób) w Stanach Zjednoczonych jeden na cztery zgony jest wynikiem choroby serca. Rocznie na takie schorzenia umiera tam 600 tys. osób, z czego 380 tys. na chorobę wieńcową. CDC szacuje roczne koszty, jakie USA ponoszą w związku z chorobą wieńcową, na prawie 109 mld USD. Dlatego kardiologia i kardiochirurgia mają przed sobą trudne zadanie.

— Aby zmienić tę sytuację, działania muszą być wielokierunkowe. Najważniejsza — ale tylko pozornie prosta — jest prewencja chorób układu sercowo-naczyniowego. W tej dziedzinie mamy bardzo dużo do zrobienia, bo takie choroby to bardzo szerokie pojęcie. Mówiąc o sukcesie polskiej kardiologii, mówimy o leczeniu zawału serca. Rzeczywiście, jesteśmy w europejskiej czołówce, mamy ponad 150 oddziałów kardiologii interwencyjnej, świetnie wyszkolonych ekspertów. Biorąc pod uwagę liczbę lekarzy w trakcie specjalizacji, osiągamy poziom europejski. Ale już leczenie ambulatoryjne, rehabilitacja kardiologiczna pozostawiają wiele do życzenia — ocenia prof. Janina Stępińska, kierownik Kliniki Intensywnej Terapii Kardiologicznej Instytutu Kardiologii w Warszawie i była prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.

Dodaje, że dostęp pacjentów do kardiologów to sprawa organizacji — liczba konsultacji zależy od kontraktu z NFZ, a zdarza się, że limit zostaje wyczerpany po kilku dniach miesiąca. Podkreśla jednak, że innowacje odgrywają znaczną rolę.

— Niezależnie od standardów postępowania zależy nam na wprowadzaniu innowacyjnych metod leczenia. Ale nowe metody o udowodnionej już skuteczności i bezpieczeństwie zbyt długo czekają na wprowadzenie — podsumowuje prof. Janina Stępińska.

Młoda przyszłość

Doc. Krzysztof Milewski podkreśla, że najtrudniejsze dopiero przed Centrum. Chodzi o stworzenie pierwszej polskiej zastawki aortalnej do implantacji przezskórnej — projekt badawczy otrzymał dofinansowanie z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju.

— Wydaje mi się, że to przedsięwzięcie dopiero będzie nam spędzać sen z powiek — mówi Krzysztof Milewski. Tę metodę można stosować stosunkowo bezpiecznie nawet u chorych obarczonych dużym ryzkiem. W jednym z pierwszych badań wykazano 20-procentową poprawę rocznego przeżycia u nieoperowalnych chorych w porównaniu do grupy pacjentów leczonych zachowawczo. A lekarze z PAKS chcą nie tylko stworzyć innowacyjną, ale i tańszą zastawkę. To ważne, bo taki zabieg kosztuje około 100 tys. zł, a resort zdrowia pokrywa tylko 50-60 proc. kosztów i nie ma refundacji z NFZ.

— Przed medycyną jeszcze wiele wyzwań, także w kardiologii. Moim zdaniem dwie sprawy będą najważniejsze w nowych przedsięwzięciach: wady strukturalne serca i ich leczenie, a także komórki macierzyste, które mają ogromny potencjał, ale jeśli chodzi o ich wykorzystanie w medycynie, to nadal jesteśmy na początku i wiemy bardzo niewiele — zauważa doc. Milewski.

W tworzeniu innowacyjnych rozwiązań liczy też na młode pokolenie. Uważa, że w Polsce jest wielu utalentowanych młodych naukowców. Centrum stara się organizować dla nich staże i kursy, by mogli zdobyć praktyczną wiedzę.

— Mamy nadzieję, że kiedyś odwdzięczą się nam swoimi pomysłami i zaangażowaniem. W końcu to od nich będzie zależało, jaki — i czy innowacyjny — kierunek obierze kardiologia — mówi Krzysztof Milewski.

Czego szuka u młodych lekarzy? — Wiedzy, pasji i wytrwałości. To chyba uniwersalne cechy niezbędne przy realizacji innowacyjnych pomysłów — ocenia kardiolog.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: RAFAŁ FABISIAK

Polecane