InPost przegrał pocztowy bój

opublikowano: 25-03-2019, 22:00

Alternatywny operator skarżył się na mechanizm pokrywania strat Poczty Polskiej. Unijny Trybunał Sprawiedliwości skargę oddalił.

Na polskim rynku pocztowym przez ostatnie pół dekady bardzo wiele się zmieniło, ale jedno pozostaje niezmiennie — kierowanej przez Rafała Brzoskę grupie Integer.pl, do której należy InPost, nie podobają się przepisy i to, w jaki sposób Poczta Polska jest traktowana przez państwo. W 2015 r. dwie spółki z grupy Integera złożyły skargi na Komisję Europejską (KE), bo ta nie miała uwag do wprowadzanego przez rząd mechanizmu rekompensaty Poczcie Polskiej (PP) kosztów świadczenia usług powszechnych.

Chodziło o lata 2013-15, w których PP mogła na podstawie prawa pocztowego korzystać z tzw. funduszu kompensacyjnego jeszcze przed uzyskaniem (w drodze przetargu) statusu „operatora wyznaczonego” do świadczenia usług powszechnych w latach 2016-25. Spółki z grupy Integer uważały, że nie powinna mieć prawa korzystania z funduszu, bo formalnie w latach 2013-15 „decyzja polskiego ustawodawcy o powierzeniu PP zadania świadczenia rozpatrywanych powszechnych usług pocztowych nie została poddana ani procedurze udzielania zamówień z poszanowaniem zasad Unii stosowanych w dziedzinie zamówień publicznych, ani w każdym razie procedurze zapewniającej poszanowanie zasad przejrzystości, równości traktowania i niedyskryminacji”.

W ubiegłym tygodniu, po kilkuletnich procedurach, wyrok w tej sprawie wydał Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Skargę spółek na decyzję KE w całości odrzucono.

— Od wyroku przysługuje odwołanie, zamierzamy je złożyć — mówi Rafał Brzoska, szef grupy Integer i prezes InPostu.

Do funduszu kompensacyjnego, pokrywającego ewentualne straty generowane przez PP na tym, że musi dostarczać tradycyjne listy do każdego zakątka Polski z określoną częstotliwością, mieli dokładać się wszyscy operatorzy pocztowi, których przychody przekraczały 1 mln zł. W razie potrzeby wpłaty na fundusz miały sięgać nawet 2 proc. przychodów, a ewentualną resztę miał dokładać budżet państwa.

— W praktyce sprawa dotyczy wyłącznie roku 2013, kiedy PP ostatni raz zanotowała stratę na tych usługach. Od tego czasu ma stały zysk z usług powszechnych, który w latach 2016-17 przekroczył 300 mln zł rocznie — mówi Rafał Brzoska.

Zgodnie mechanizmem funduszu kompensacyjnego ewentualna strata na usłudze powszechnej, zanotowana przez państwowego operatora, byłaby finansowana przez wszystkich operatorów proporcjonalnie do ich udziałów rynkowych. W praktyce spółką, która musiałaby dołożyć najwięcej do funduszu pokrywającego straty Poczty Polskiej z usługi powszechnej, byłaby... Poczta Polska, uzyskująca znaczne przychody z innych segmentów rynku. Według prezesa InPostu mechanizm ten wymaga zmiany, zwłaszcza że straty na usłudze powszechnej mogą wkrótce znów się pojawić.

— Rynek pocztowy, w tym kurierski, jest w Polsce tak rozwinięty, że powinien wziąć ciężar finansowania ewentualnych strat na siebie. Przepisy dotyczące kosztu netto [różnicy między wynikami operatora realizującego usługę powszechną a hipotetycznymi, które osiągałby nieobciążony obowiązkami — red.] wymagają pilnej reformy systemowej. Strata na usługach powszechnych, mimo tegorocznych podwyżek, pojawi się z chwilą wdrożenia przez ministra cyfryzacji ogłoszonych niedawno regulacji dotyczących e-doręczeń. Zgodnie z nimi zamiast wysyłać tradycyjne listy, będziemy się komunikować e-listami — mówi Rafał Brzoska.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy