Intel inwestuje w dotykanie na ekranie

Karol Jedliński
opublikowano: 2011-11-22 00:00

Amerykański potentat chce w Polsce zamienić ekrany LCD z reklamami w multimedialne cacka.

Intel zapowiada w Polsce ofensywę na rynku reklamy out of home. Zamierza inwestować w rozwój technologii cyfrowych: interaktywnych odpowiedników billboardów, czyli digital signage. — Polska jest dobrym rynkiem o tyle, że ma gotową infrastrukturę i działające w tym segmencie reklamy prężne firmy. A jednocześnie to dopiero początek drogi rozwoju digital signage w waszym kraju — przekonuje Jose Avalos, szef działu digital signage w Intelu.

Amerykanin przekonuje, że w najbliższych miesiącach do Polski mogą trafić najnowsze rozwiązania technologiczne potentata, czyli te wykorzystujące nie tylko superszybkie procesory, ale m.in. ściany z ekranów dotykowych wciągających konsumentów w grę pod tytułem „wydaj więcej pieniędzy”. A do tego oprogramowanie, które rozpoznaje wiek oraz płeć wpatrzonego w ekran. Na teraz digital signage nad Wisłą to głównie tanie panele LCD wiszące pod sufitem korytarzy w galeriach handlowych i emitujące mieszankę znanych z telewizji reklam i wiadomości.

— Rynek rośnie dwucyfrowo, ale wciąż jest bardzo rozdrobniony między kilkadziesiąt firm. Potrzebuje badań, którymi będzie mógł edukować i przekonywać domy mediowe. Z tych, którymi dysponujemy, wynika, że Polacy traktują digital signage jako telewizję, gdzie reklamy nie irytują tak jak podczas oglądania ulubionego serialu w domowym zaciszu — przekonuje Rafał Tyborowski, członek zarządu Polish Digital Signage Association.

Według szacunków samej branży, cyfrowych nośników reklamy jest już w Polsce ponad 20 tys. Jednak duża część z nich to pasywne ekrany, nie do końca wykorzystujące to, że 70 proc. decyzji zakupowych Polacy podejmują poza domem.

— W domu, w pracy jesteśmy otoczeni przez technologię, płaskie ekrany, tablety, internet na zawołanie. Tymczasem, gdy idziemy do dużego sklepu spożywczego, trafiamy z powrotem w lata 80. Nie możemy sprawdzić, czy produkt jest w innym kolorze, rozmiarze, sklepie lub cenie. Nie możemy go od razu pokazać koleżance będącej na drugim końcu świata, ale zalogowanej na Facebooku. Chcemy promować takie właśnie rozwiązania, które według naszych doświadczeń, istotnie zwiększają sprzedaż — przekonuje Jose Avalos.

Jednak nie wszyscy są zgodni, że taki skok technologiczny, oznaczający setki tysięcy złotych inwestycji w wyposażenie jednegosklepu, ma sens właśnie w Polsce.

— Rynek reklamy out of home nie przyciąga nowych budżetów. Dlatego nie bardzo widzę reklamodawców dla tego typu rozwiązań — podkreśla Lech Kaczoń, prezes Izby Gospodarczej Reklamy Zewnętrznej.

Jednak zdaniem Jose Avalosa, polscy reklamodawcy i właściciele sklepów, podobnie jak ich brytyjscy odpowiednicy, chętnie zainwestują w rozwiązania angażujące potencjalnych klientów. Przy takich założeniach można bowiem rozliczać się za efekt w kasie, a nie za ilość migających obrazów.