Interchange: misja ostatniej szansy

opublikowano: 05-04-2013, 00:00

Do dzisiaj mają zadeklarować, czy godzą się dobrowolnie obniżać prowizje kartowe. Mastercard powiedział „tak”. Visa ma twardy orzech do zgryzienia

Teraz albo nigdy. Mastercard i Visa mają czas do dziś na dobrowolne uregulowanie kwestii interchange i przyjęcie wspólnej ścieżki schodzenia z prowizjami do 2017 r. Termin wyznaczył Związek Banków Polskich (ZBP), który proces zainicjował i pełni w nim rolę biura dobrych usług. Przez wzgląd na podejrzliwość Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów wobec wszelkich formalnych i nieformalnych porozumień Visa i Mastercard nie mogły zasiąść przy jednym stoliku i omówić problemu. Inna sprawa, czy wobec emocji, jakie wokół interchange narosły, konkurenci chcieliby paktować w cztery oczy. ZBP stał się skrzynką kontaktową i pośrednikiem między organizacjami kartowymi, próbując znaleźć wspólny mianownik dla ich przeciwstawnych oczekiwań.

Wyświetl galerię [1/3]

I TAK ŹLE, I TAK NIEDOBRZE: Jeśli Visa, kierowana przez Małgorzatę O’Shaughnessy, przyjmie harmonogram, zachowa status quo, czyli zgodzi się, żeby Mastercard nadal podgryzał jej pozycję. [FOT. MW]

— Podjęliśmy inicjatywę zmierzającą do polubownego rozwiązania problemu wysokiego interchange, żeby zapobiec regulacji ustawowej — wyjaśnia Mieczysław Groszek, wiceprezes ZBP.

Krakowskim targiem

Punkt wyjścia do negocjacji stanowił dokument „Harmonogram obniżek opłat interchange na lata 2014-17”, napisany przez ZBP, choć, jak wynika z naszych informacji, nie bez podszeptów Mastercarda. W pierwotnej wersji zakładał on wprowadzenie górnego limitu interchange, z tym jednak zastrzeżeniem, że byłby on różny dla różnych rodzajów kart debetowych i kredytowych, natomiast średnia ważona nie przekraczałaby pewnego poziomu. ZBP zaproponował, żeby odchylenie w górę od średniej ważonej wynosiło 30 pkt proc. dla kart debetowych i 50 pkt proc. kredytowych.

Visa zgodziła się przystać na widełki 20 i 30 pkt proc. Krakowskim targiem ZBP wpisał do harmonogramu górny limit na poziomie 25 pkt dla kart debetowych i 40 pkt dla kredytowych. W ten sposób w przyszłym roku średnia ważona prowizja dla kart debetowych wynosiłaby 0,9 proc., a maksymalna 1,15 proc. Dla kredytowych byłoby to odpowiednio 1 i 1,4 proc. W 2017 r. sprzedawcy płaciliby bankom maksymalnie 0,85 proc. (średnia to 0,6 proc.) od płatności kartami debetowymi i 1,1 proc. (średnia 0,7 proc.) kredytowymi.

— Oczekujemy teraz dwóch jednobrzmiących deklaracji od obydwu organizacji, że zgodnie z harmonogramem będą obniżały wysokość prowizji, przestrzegając też innych warunków — wyjaśnia Mieczysław Groszek.

Dodatkowe wymogi są takie, że obniżka w 2014 r. ma charakter bezwarunkowy. W kolejnych latach będzie to już zależało od zwiększania się liczby terminali płatniczych w sklepach. Taki sam warunek znalazł się w programie redukcji interchange przygotowanym w ubiegłym roku przez NBP, podobnie jak zasada, że porozumienie obejmuje wszystkie rodzaje kart z wyjątkiem biznesowych. Wyłączone są z niego natomiast wszystkie transakcje mobilne.

Kierunek — regulacja

ZBP chce, żeby nad przestrzeganiem zasad czuwała zewnętrzna instytucja, najlepiej NBP. Otwarte jest pytanie, czy do zgody w ogóle dojdzie. Mastercard już wydał oświadczenie, że akceptuje harmonogram. Od Visy nie udało nam się uzyskać stanowiska. Ma ona jednak bardzo twardy orzech do zgryzienia, bo trudno jej będzie znaleźć dobre wyjście z sytuacji. W ubiegłym roku to Mastercard został obsadzony w roli szwarccharakteru (częściowo na własne życzenie), który sabotował prace przy Narodowym Banku Polskim nad cięciem prowizji. Teraz jeśli Visa odrzuci oliwną gałązkę, jaką konkurent wyciąga do niej za pośrednictwem ZBP, to weźmie na siebie odium związane z upadkiem projektu rynkowej ugody, prowadzącej wprost do ustawowej regulacji interchange. Innej drogi już nie będzie. Mieczysław Groszek mówi, że jeśli strony nie zaakceptują harmonogramu, dalszych negocjacji nie będzie. Z drugiej strony, propozycje Związku Banków Polskich są bardziej po myśli Mastercarda, który jak ognia boi się sztywnych stawek, niż Visy, która podczas prac w Narodowym Banku Polskim mocno popierała pomysł wprowadzenia górnych, jednolitych limitów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Banki / Interchange: misja ostatniej szansy