Interchange może spadać po dobroci

Mastercard proponuje grę w otwarte karty: obniżamy prowizje, żeby uniknąć ustawowego kagańca. Visa jest gotowa zagrać, ale na własnych zasadach

Niespodziewana zamiana miejsc w sprawie interchange. Mastercard, który w ubiegłym roku bojkotował prace zespołu powołanego przez Narodowy Bank Polski w sprawie polubownego uregulowania wysokości prowizji kartowych, co w dużej mierze przyczyniło się do upadku tego projektu, teraz sam próbuje doprowadzić do rynkowego porozumienia. To inicjatywa tyleż śmiała, ile desperacka. Nad rynkiem kartowym jak miecz Damoklesa wisi groźba ustawowego uregulowania opłat od transakcji bezgotówkowych. W Sejmie jest kilka projektów w sprawie interchange — co jeden, to ostrzejszy w formie. Wszystkie wprowadzają górny limit prowizji zarówno dla kart debetowych, jak i kredytowych, i zakładają systematyczne obniżanie stawek, jakie handlowcy płacą bankom za przyjmowanie płatności kartą.

FOT. ISTOCK
Zobacz więcej

FOT. ISTOCK

O ile jednak jeszcze pod koniec 2012 r., kiedy sprawa była żywo dyskutowana w mediach i wśród polityków, wydawało się, że nowe regulacje wejdą w życie już w styczniu tego roku, o tyle obecnie determinacja posłów osłabła. Projekty są dopiero rozpatrywane przez Komisję Finansów Publicznych. Najbliższy termin posiedzenia, poświęconego propozycjom Ruchu Palikota, wypada dopiero w kwietniu. Być może na układanie harmonogramu prac wpływ ma zapowiadane na czerwiec nowe stanowisko Komisji Europejskiej w sprawie zasad i sposobów naliczania interchange. Pośpiech w regulowaniu lokalnego rynku nie wydaje się wskazany.

Średnia z odchyleniem

Z niespodziewanej przerwy postanowił skorzystać Mastercard, który namawia Związek Banków Polskich (ZBP) do załatwienia sprawy we własnym gronie. Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, Mastercard wyciąga rękę do swojego rywala Visy i proponuje dwustronne porozumienie w sprawie wysokości stawek interchange oraz ścieżki schodzenia z prowizjami w następnych latach do średniego europejskiego poziomu 0,5-0,6 proc. Obecnie przeciętna wysokość stawki wynosi 1,1-1,3 proc. dla kart debetowych i 1,5 proc. dla kredytowych. Trzeba dodać, że od stycznia tego roku Visa i Mastercard dobrowolnie obniżyły poziom interchange o około 15 proc.

W szczegółach plan wygląda następująco: docelowo, czyli za cztery lata, interchange miałby spaść do 0,6 proc. dla kart debetowych i 0,7 proc. dla kart kredytowych. To jednak — uwaga — są stawki uśrednione. Mastercard chce, żeby dla wybranych kart, typu premium, z programami lojalnościowymi, interchange mógł być wyższy. Z zastrzeżeniem, że odchylenie od średniej może wynosić maksymalnie kilkadziesiąt punktów bazowych. Obowiązywałaby przy tym zasada naczyń połączonych, czyli wyższa stawka na jednej karcie byłaby kompensowana niższą opłatą na innej, by osiągnąć zakładany średni poziom.

Obniżki opłat w kolejnych latach Mastercard uzależnia od tempa rozwoju rynku kartowego. Stawki spadałyby z automatu, gdyby rocznie przybywało 40 tys. terminali (przyrost w 2012 r. to 30 tys.), a liczba transakcji kartowych rosła o 11,4 proc. (14 proc. w ubiegłym roku).

— Sądzę, że wszyscy uczestnicy rynku byliby zadowoleni, gdyby udało się osiągnąć porozumienie. Rozmowy trwają, choć jako banki staramy się nie wpływać na przebieg negocjacji — mówi Katarzyna Józefowicz, szef pionu zarządzania produktami kredytowymi Citi Handlowego.

Zadowolenia z obrotu sprawy nie kryje Kazimierz Kleina, senator PO, spiritus movens zmian na rynku prowizji kartowych, firmujący senacki projekt regulacji opłat interchange.

— Komisja senacka zawsze uważała, że jeśli można się porozumieć, to rozwiązania regulacyjne nie są potrzebne. Jesteśmy zwolennikami tezy, że im mniej ustaw, tym lepiej. Jeśli uczestnicy rynku sami narzucają sobie reguły, tym lepiej dla konsumentów i przedsiębiorców — mówi senator Kleina. Zastrzega jednak, że projekty ustaw już są w Sejmie i przerwanie prac nie leży w jego gestii.

Za a nawet przeciw

Przychylność polityków nie wystarczy. Do tanga potrzebna jest jeszcze Visa, która musi zgodzić się na dwustronne porozumienie. A z tym jest problem. Konkurent Mastercarda zachowuje się podobnie jak on sam w ubiegłym roku, gdy zapraszano go do rozmów w NBP: jest „za”, a nawet „przeciw”. Visa wyjaśnia, że zawsze była za zgodą i przekazała do ZBP deklarację gotowości redukcji krajowych stawek interchange, zgodnie z harmonogramem zaproponowanym przed rokiem przez NBP. I stawia ultimatum:

„Warunkiem realizacji powyższej deklaracji jest przyjęcie tego harmonogramu w całości przez organizację Mastercard. Koniecznym jest również zaprzestanie przez Mastercard obciążania agentów rozliczeniowych opłatą powiązaną z obrotami dokonanymi kartami Visa w ramach programu Innovation for Poland” — czytamy w piśmie przysłanym nam przez Visę.

Mniejsza o drugi warunek, który być może jest do przełknięcia dla Mastercarda, ale pierwszy stawia pod znakiem zapytania możliwość dialogu. Harmonogram NBP zakłada wprowadzenie maksymalnego pułapu interchange, co od początku było nie do przyjęcia dla Mastercarda, który godzi się na uśrednione stawki z możliwym odchyleniem w górę. Dlaczego? Ponieważ strategię konkurowania z Visą zbudował na kartach typu premium o podwyższonym interchange, które zapewniają bankom wyższe przychody, co sprawia, że chętnie je biorą. W ciągu ostatnich kilku lat Mastercard zwiększył o kilka procent udziały rynkowe. Visa jest bardzo mocna w klasycznych kartach debetowych, ale nie ma w ofercie zbyt wielu kart premium. Mastercard boi się jeszcze jednego: że po wprowadzeniu limitu interchange na jego poletko droższych kart wejdzie American Express (AmEx) albo Diners Club (DC), które mają mocną ofertę w segmencie premium.

Dzisiaj są to niszowi gracze, jednak wprowadzenie maksymalnego interchange otworzyłoby przed nimi nowe możliwości. AmEx i DC działają w ramach trójstronnych systemów kartowych, gdzie nie występuje klasyczny interchange. Dlatego nie muszą obawiać się ingerencji ze strony polityków, którzy zajmują się systemami czterostronnymi, czyli Visą i Mastercardem.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Interchange może spadać po dobroci