Interferie płyną na mieliznę

Kamil Zatoński
opublikowano: 2007-10-01 00:00

SPÓŁKA TYGODNIANowa miotła, stare problemy — tak wygląda firma pół roku po wyborze nowego zarządu

Akcje Interferii, firmy zarządzającej siecią hoteli i ośrodków wypoczynkowych, zakończyły ubiegły tydzień spadkiem o 7,02 proc., do 7,15 zł. Przyczyniło się do tego wysłane przez zarząd ostrzeżenie o planowanej weryfikacji budżetu na 2007 r. Zgodnie z niechlubną tradycją spółki (dwa razy obniżała prognozę wyników na 2006 r., a i tak jej nie zrealizowała), będzie to skorygowanie w dół szacunków wyniku netto i z dużym prawdopodobieństwem również przychodów.

Powód? W lakonicznym komunikacie poinformowano jedynie, że przyczyną jest uwzględnienie tendencji na wrzesień-grudzień, dotyczących niższego obłożenia miejsc hotelowych, a także możliwość utworzenia dodatkowych rezerw. Nie sprecyzowano niestety, z jakiego tytułu. Pierwszy czynnik ma charakter sezonowy, więc można go przewidzieć. Drugi może wpędzić akcjonariuszy we frustrację, bo firma całkiem niedawno musiała zawiązać rezerwy na odprawy dla odwołanych członków zarządu. Korekta prognozy ma nastąpić do 15 października, a więc jeszcze przed wyborami do parlamentu. Ewentualnych rezerw nie należy więc chyba wiązać z przewidywaniem kolejnej wymiany władz. A do tej z pewnością prędzej czy później by doszło, gdyby PiS przegrało wybory.

Kwestie personalne dobrze zresztą podsumowuje rezygnacja wiceprezesa Andrzeja Pawłuszka, złożona w miniony czwartek. Pełnił on swoją funkcję zaledwie od 22 lipca tego roku. Odszedł, bo dostał posadę wicedyrektora Polskiego Ośrodka Informacji Turystycznej w Nowym Jorku. Andrzej Pawłuszek jest absolwentem nauk politycznych, w latach 2001-04 był dyrektorem biura poselskiego Adam Lipińskiego, znanego działazca PiS. Spółka jest więc w znacznym stopniu tylko przechowalnią mniej lub bardziej politycznie uwikłanych tzw. menedżerów.

Inwestorzy mają uzasadnione prawo, by zastanawiać się, czy władze firmy mają dobre rozeznanie w jej sytuacji. Jeszcze pod koniec lipca podtrzymywały prognozę, a wyniki z pierwszego półrocza (520 tys. zł straty netto) były dwukrotnie lepsze od planowanych (-1,174 tys. zł). W przyjętym w marcu tego roku budżecie zamierzały osiągnąć 39,6 mln zł przychodów i 1,6 mln zł zysku netto. W komunikacie znalazły się też cztery założenia do prognozy. Dwa z nich zewnętrzne — o wzroście gospodarczym 6,5 proc. w 2007 r. i średnim kursie euro wysokości 3,80 zł — sprawdziły się. PKB ma wszelkie szanse, by zanotować spodziewaną zwyżkę, a notowania wspólnej waluty są nawet ciut wyższe (3,82 zł po trzech kwartałach), co jest korzystne dla przychodów firmy. Dwa pozostałe punkty dotyczą wzrostu o 5 proc. cen świadczonych przez spółkę usług, a także 10-procentowego zwiększenia przychodów z tytułu usług na rzecz klientów zagranicznych. Najwyraźniej wskaźniki te nie zostały osiągnięte, a spółka — choć zarządza sporym i atrakcyjnym majątkiem — dryfuje w kierunku trwałego braku rentowności.