Internet trzyma ludzi w kablówkach

Telewizja kablowa nie kojarzy się już z telewizją, a za kilka lat może nawet nie zarabiać na reemisji programów.

Po uruchomieniu naziemnej telewizji cyfrowej 30 proc. widzów platform satelitarnych i telewizji kablowej rozważa rezygnację z ich usług. Migrację w drugą stronę bierze pod uwagę 20 proc. odbiorców telewizji naziemnej — wynika z badania przeprowadzonego przez dom mediowy MEC.

Fot. Dru Kelly, CC BY-ND 2.0.
Zobacz więcej

Fot. Dru Kelly, CC BY-ND 2.0.

— Te liczby to wskazówka, w którą stronę rynek będzie ewoluował, jeśli w ofercie płatnej telewizji nie zajdą jakieś zmiany — zaznacza Joanna Nowakowska z agencji MEC.

Sytuacja platform satelitarnych i kablówek jest jednak zróżnicowana. Rezygnację z pierwszych rozważa co trzeci klient, z drugich — tylko co czwarty. Jeśli pominąć ceny, w platformach satelitarnych trzyma ludzi właśnie oferta telewizyjna, w tym dostęp do kanałów sportowych.

Telewizja bez telewizji

Jako główny czynnik wstrzymujący od rezygnacji z umowy z kablówką 37 proc. badanych wskazało internet. Na kolejnym miejscu znalazł się dostęp do nowych filmów — 32 proc.

— Nowi abonenci przychodzący do sieci kablowych w pierwszej kolejności pytają o to, w jakiej szybkości i cenie jest internet. Potem dyskutują o programach telewizyjnych. Ale operatorzy kablowi już kilka lat temu zaczęli skutecznieredefiniować pozycję na rynku. Nawet w nazwie ich głównej organizacji branżowej brak słów: telewizja kablowa. To Polska Izba Komunikacji Elektronicznej [PIKE — red.] — zwraca uwagę Andrzej Zarębski, ekspert od mediów elektronicznych. — Większość kablówek proponuje ofertę zintegrowaną, obejmująca usługi telewizyjne, telefoniczne i internet. O ile jednak usługi telefoniczne nie są przedmiotem pożądania, to internet jak najbardziej — dodaje Joanna Nowakowska.

Zmiana na naszych oczach

Andrzej Zarębski zastrzega, że nie wie, jaką drogą pójdą polskie kablówki, ale podkreśla, że ich model biznesowy zmienia się na naszych oczach.

— Skończyła się epoka, w której nadawca popularnego kanału przychodził raz do roku do operatora kablowego i na podstawie długoterminowej umowy oczekiwał podwyżki opłat za udostępnianie swojego programu. Operator kablowy godził się płacić mu 50 groszy więcej, a sam podwyższał klientom abonament o 1 zł i obaj byli szczęśliwi. Wraz z rozwojem naziemnej telewizji cyfrowej abonenci są coraz mniej skłonni akceptować takie podwyżki, a tym samym dotychczasowy mechanizm waloryzacji cen przestaje mieć rację bytu. Jeszcze działa, ale traci perspektywy na przyszłość — uważa Andrzej Zarębski.

Jerzy Straszewski, prezes PIKE, podkreśla, że mimo różnic występujących u poszczególnych operatorów już teraz można stwierdzić, że przychody z internetu są w branży porównywalne z przychodami z reemisji programu telewizyjnego. Nie chce jednak jednoznacznie prognozować, jak za kilka lat będą wyglądały biznesy kablówek.

— W Stanach Zjednoczonych i Korei Połu-dniowej występują trendy, które i do nas dojdą. Ale Europa nie naśladuje dokładnie tych krajów. Wynika to z elementów kulturowych, legislacyjnych oraz przyzwyczajeń. Praktycznie każdy z największych polskich operatorów kablowych oferuje już jednak wideo na żądanie. Gdy jest to możliwe, pojawiają się też transmisje w modelu pay per view. Należy wiec coraz bardziej postrzegać operatora kablowego jako tego, który udostępnia sieć i pewne możliwości z nią związane, ale to, co się w tej sieci znajdzie, to kwestia wyboru abonenta — komentuje Jerzy Straszewski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Internet trzyma ludzi w kablówkach