Interpretacje fiskusa poważnie zagrożone

opublikowano: 2004-11-09 08:03

MF chce zmienić korzystne dla firm przepisy. Twierdzi, że pogrążą one budżet. Inna sprawa, że nie ufa urzędnikom fiskusa.

Ministerstwo Finansów (MF) nie pogodziło się z wprowadzeniem wiążących interpretacji przepisów podatkowych (mają wejść w życie 1 stycznia 2005 r.). Kończy właśnie prace nad ich nowelizacją. Jutro ma być gotowy wstępny projekt. MF obawia się, że przepisy o wiążących interpretacjach będą poważnym zagrożeniem dla finansów państwa i aparatu skarbowego. Fiskus chce więc ograniczyć ich wydawanie wyłącznie do transakcji dopiero planowanych. Uchwalona w maju ustawa o swobodzie gospodarczej przewiduje natomiast stosowanie interpretacji także w stosunku do transakcji już zawartych. To kluczowa zmiana i dla przedsiębiorców, i finansów państwa.

— Finalizujemy prace nad nowelizacją tych przepisów — mówi Jarosław Neneman, wiceminister finansów.

Sedno problemu

Wiążąca interpretacja polega na tym, że gdy firma zastosuje się do niej, a ona okaże się błędna, nie będzie musiała płacić podatku.

— Skutkiem wydania wiążącej interpretacji jest brak obowiązku zapłaty podatku. Jednak w przepisach, które zaczną obowiązywać 1 stycznia, jest błąd. Pozwala on unikać podatku mimo istnienia obowiązku podatkowego. To bardzo niebezpieczne dla budżetu państwa i ministerstwo zdaje sobie z tego sprawę. Ta furtka ma zostać zlikwidowana — informuje prof. Włodzimierz Nykiel z Uniwersytetu Łódzkiego, szef zespołu ekspertów współpracującego z MF nad nowelizacją.

Fiskus chce więc zapobiec unikaniu płacenia podatków dzięki wykorzystaniu tak skonstruowanych przepisów.

— Zmiany idą w kierunku zakazu wydawania wiążących interpretacji „po fakcie”, czyli już po dokonaniu transakcji przez podatnika, gdy wie on, że ma podatek zapłacić. To uchroni budżet przed stratami. Podatnicy uzyskiwaliby interpretacje tylko i wyłącznie w stosunku do dopiero planowanych czynności i transakcji — tłumaczy prof. Nykiel.

Jeremi Mordasewicz, ekspert Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych (członek zespołu prof. Nykiela), dodaje, że ministerstwo obawia się „współpracy” nieuczciwych urzędników z przedsiębiorcami. Chodzi o to, że podatku można uniknąć np. przekonując urzędnika, aby wydał interpretację korzystną dla podatnika, a potem zmienił ją na zgodną z prawem. Na takich praktykach budżet straciłby krocie.

Kolejny bubel?

Wiążące interpretacje prawa podatkowego okrzyknięte zostały najważniejszą regulacją wprowadzoną przez ustawę o swobodzie gospodarczej (określanej mianem konstytucji gospodarczej). Przedsiębiorcy odetchnęli, bo dzięki nim władza urzędników skarbowych miała zostać znacznie ograniczona (jeśli przedsiębiorca zastosowałby się do uzyskanej interpretacji, to nie poniósłby żadnych sankcji, gdyby następnie okazała się ona błędna i została zmieniona). Te długo oczekiwane przepisy miały raz na zawsze wyeliminować sytuacje takie jak przypadek chociażby Romana Kluski, założyciela Optimusa.

Od samego początku silny opór wiążącym interpretacjom stawiało MF. Andrzej Raczko, poprzedni minister finansów, domagał się od marszałka Senatu wykreślenia ich z ustawy uchwalonej przez Sejm. Bezskutecznie. Potem poinformował, że jesienią 2004 r. ministerstwo opracuje projekt eliminujący wiążące interpretacje. Jarosław Neneman tłumaczy teraz, że zagrożony jest nie tylko budżet, ale także interes podatników.

— Przepisy są tak źle skonstruowane, że urzędy skarbowe nie będą w stanie wydawać wiążących interpretacji. Aparat skarbowy może zostać sparaliżowany. Trzeba to naprawić, bo system okaże się niewydolny — mówi wiceminister.

Projekt nowelizacji będzie zawierał też regulację korzystną dla osób dopiero planujących uruchomienie działalności gospodarczej — prawo do interpretacji „na przyszłość” mieliby także ci, którzy nie są jeszcze podatnikami. Jeśli interpretacja wydana takiej osobie okaże się błędna, to nie zapłaci ona podatku od działań podjętych w przyszłości. MF chce ograniczyć prawo do wiążących interpretacji do firm i osób fizycznych prowadzących działalność gospodarczą. „Kowalscy” nie mieliby takich możliwości.

Jarosław Królak

Okiem przedsiębiorcy

Patrzmy im na ręce

Ministerstwo Finansów tłumaczy, że przepisy o wiążących interpretacjach są złe i trzeba je naprawić, aby były możliwe do zastosowania w praktyce. Podpiera się opiniami prawników. My mówimy: dobrze naprawmy, ale uważajmy, abyśmy nie popełnili błędu i nie przekreślili istoty wiążących interpretacji. Trzeba bardzo pilnować, aby fiskus niczego nie pogorszył. Postaramy się nie dopuścić do tego, aby ministerstwo uciekło od odpowiedzialności za wydawane interpretacje. Ponadto nie sądzę, aby urzędy skarbowe zostały sparaliżowane. Interpretacje powinny dotyczyć spraw bieżących, a nie tylko przyszłych.

Jerzy Bartnik

prezes Związku Rzemiosła Polskiego