Interwencja w obronie euro jest możliwa

Mariusz Potaczała
opublikowano: 2001-05-28 00:00

Interwencja w obronie euro jest możliwa

Takiego spadku wartości europejskiej waluty, jak w minionym tygodniu, inwestorzy nie widzieli już od kilku miesięcy. Wartość wspólnej waluty wobec dolara spadła aż o 3,6 proc. Popyt na euro pojawił się dopiero nieco poniżej poniżej poziomu EUR/USD 0,8490.

Od początku tygodnia uczestnicy rynków finansowych otrzymywali informacje, które nie wróżyły nic dobrego wspólnej walucie. Na ogłoszonych w sobotę przez MSCI zmianach w indeksach najbardziej ucierpia- ły spółki niemieckie, włoskie oraz francuskie. Beneficjentem zmian okazały się natomiast indeksy giełd amerykańskich oraz japoński Nikkei. Wzrosty na amerykańskich giełdach zauważalne były szczególnie wśród spółek nowej technologii. Nasdaq znalazł się na poziomie najwyższym od lutego br., zyskując 4,85 proc.

Skutki polityki wyczekiwania, prowadzonej przez ECB, coraz bardziej odczuwa niemiecka gospodarka. Wskaźnik nastrojów w biznesie (IFO) obniżył się w kwietniu do 92,5 pkt wobec 93,9 pkt w marcu. Do pogorszenia nastrojów w niemieckiej gospodarce przyczyniły się przede wszystkim redukcja zamówień w miejscowych przedsiębiorstwach oraz spadek produkcji przemysłowej. Obwiniany jest też ECB, który zbyt późno zdecydował się na obniżkę stóp. Nie najlepiej wyglądają również prognozy na najbliższą przyszłość. Indeks oczekiwań publikowany również przez instytut IFO obniżył się w kwietniu do 96,6 pkt wobec 97,1 pkt w poprzednim miesiącu.

Podobne czynniki przyczyniły się do stosunkowo niewielkiego wzrostu gospodarczego w największych państwach Eurolandu. W I kwartale br. GDP Francji i Niemiec, krajów stanowiących ponad 60 proc. całego potencjału gospodarczego Eurolandu, wzrósł poniżej oczekiwań ekonomistów. W przypadku Francji zwiększył się tylko o 0,5 proc., w Niemczech osiągnął z kolei wzrost o 0,4 proc. Negatywny wpływ na kurs euro miały również informacje z niemieckich landów, które sugerują, że majowa inflacja w największej gospodarce strefy euro może przekroczyć trzy proc. z powodu wzrostu cen żywności i energii.

Spadki kursu EUR/USD powstrzymały pogłoski o możliwej interwencji w obronie euro. Tym razem wspólne siły miałyby połączyć ECB oraz Bank Japonii. Pogłoski te potwierdził minister finansów Japonii. Kuroda stwierdził, że ostatni spadek kursu euro jest nienaturalny i nieuzasadniony, co może zmusić go do podjęcia interwencji. Według analityków, silny jen, który umocnił się w minionym tygodniu do granicy JPY/EUR 101,05, to ostatnia rzecz, jakiej potrzebuje Japonia w momencie, gdy rząd próbuje wprowadzić reformy. Dla ECB słabnące euro to z kolei wzrost presji inflacyjnej.

Oczekiwana z niecierpliwością rewizja GDP w USA okazała się zgodna z naszymi przypuszczeniami. W I kw. wzrost gospodarczy USA wyniósł 1,3 proc., a nie 2,0 proc., jak podano wstępnie. Spadek wartości wskaźnika nie wywołał jednakże znaczących zmian w parytecie wymiany EUR/USD. Piątkową sesję waluta europejska kończyła na poziomie EUR/USD 0,8560.

W tym tygodniu uczestnicy rynku walutowego będą w stanie zaakceptować kurs EUR/USD na maksymalnym poziomie 0,8660. Poziom ten rekomendujemy do sprzedaży euro, gdyż ruch ten będzie jedynie korektą wzrostową. Obawy o interwencję ze strony ECB nie pozwolą na spadek kursu poniżej 0,8490 USD/EUR.