Pod skrzydłami lokalnego rywala firma, na której akcje ogłoszono wezwanie, ma szanse rozwijać się jeszcze szybciej. Dziś koniec zapisów.
Niedawno zakończyło się wezwanie TUW SKOK na akcje eCardu, wkrótce rozpoczną się zapisy na akcje Prospera i Bankiera. Tymczasem jeszcze tylko dziś można składać zapisy na sprzedaż akcji Energoaparatury w wezwaniu ogłoszonym przez Introl. Deklaracje przyjmuje tylko warszawskie biuro Copernicus Securities. Szanse na powodzenie wezwania trudno ocenić, zwłaszcza że Jaro, największy (26 proc.) akcjonariusz katowickiej firmy elektroinstalacyjnej, nie przedstawił jasnego stanowiska wobec oferty lokalnego konkurenta. Można domniemywać, że stanowisko to jest zbieżne z opinią zarządu Energoaparatury, który negatywnie odniósł się do planów Introlu.
Czy zarząd przejmowanej spółki ma rację? Cel Introlu to pakiet 66 proc., który przy zaproponowanej cenie 1,50 zł za walor wart jest 20 mln zł. Cena ta daje 22-procentową premię wobec średniej z okresu 3 miesięcy poprzedzających wezwanie i 33-procentową wobec średniej z 6 miesięcy. Argumenty obu stron, Introlu i Energoaparatury, są klarowne. Władze przejmującego chcą poszerzyć grupę o firmę wykonawczą posiadającą kompetencje w obszarach, w których Introl do tej pory był obecny w niewielkim zakresie. Dysponująca sporym, przekraczającym 50 mln zł, portfelem zleceń Energoaparatura wydaje się więc łakomym kąskiem. Wskaźnikowo cena zaproponowana w wezwaniu też nie powinna budzić większych zastrzeżeń. Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych nie oprotestowało jej, tak jak choćby w przypadku transakcji przejęcia Prospera przez Torfarm.
Przy cenie 1,50 zł wskaźnik C/Z dla wyniku netto Energoaparatury z 2008 r. (1,9 mln zł) wynosi 22, a w relacji do wyniku EBITDA jest równy 12. Zakładając optymistycznie, że w tym roku firma wypracuje 2,5-3 mln zł zysku netto i około 4 mln zł EBITDA, analogiczne wskaźniki wynosić będą 10-12 i 7,5. Jak na obecne wyceny rynkowe i perspektywę pogorszenia sytuacji w budownictwie (co może postawić pod znakiem zapytania realność przyjętych wyżej szacunków wyników Energoaparatury), trudno zarzucić Introlowi, by chciał zapłacić za mało. Introl ma zaplecze kapitałowe. Nawet po sfinansowaniu przejęcia i wypłacie dywidendy z ubiegłorocznego zysku Introl będzie miał grubo ponad 15 mln zł gotówki. To wystarczy, by bez problemów finansować rozwój Energoaparatury, np. poprzez pożyczki czy dokapitalizowanie.
Skromne zasoby gotówkowe to chyba największa słabość katowickiej firmy. Ma to duże znaczenie w obecnej, trudnej sytuacji na rynkach finansowych, w sektorze bankowym i w samej branży, gdzie rosnąca konkurencja i wymogi zleceniodawców promować będą podmioty z większych grup kapitałowych. Władze przejmowanej firmy na pewno są tego świadome. Dlatego też trudno się dziwić, że argumenty przedstawione w opinii zarządu dotyczące wezwania mają przede wszystkim charakter ambicjonalny. Faktem jest bowiem, że w ostatnich kwartałach spółka radziła sobie dobrze i wykazywała zadowalające wyniki finansowe. Z drugiej jednak strony, jeśli chodzi o zdolność do pozyskiwania kolejnych kontraktów, Energoaparatura silniejsza będzie pod skrzydłami Introlu.
*na pierwszym miejscu podmioty kupujące
Kamil
Zatoński