Investeko chce zarobić na trendzie ESG

Marcel ZatońskiMarcel Zatoński
opublikowano: 2023-05-09 20:00

Spółka z NewConnect, wyspecjalizowana w doradztwie środowiskowym, widzi wzrost popytu na podstawowe usługi i chce zwiększyć biznes dzięki własnym ekoinstalacjom.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • jak zmienił się model biznesowy Investeko od czasu debiutu na NewConnect,
  • co sprzyja podstawowej działalności spółki, związanej z doradztwem środowiskowym,
  • jakie dotacje pozyskała spółka i jak za ich sprawą ma się zwiększyć skala jej działalności
Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

ESG z mody szybko przekształca się w podstawowy obowiązek. Obecnie ok. 300 największych firm w Polsce musi przygotowywać raporty niefinansowe, zawierające szczegółowe informacje o ich wpływie na środowisko i społeczeństwo. Za dwa lata takim obowiązkiem objętych zostanie ponad 3 tys. mniejszych firm. To oznacza mnóstwo pracy dla specjalistów m.in. od ochrony środowiska

- Na razie w branży jest jeszcze trochę wolnoamerykanki, a Komisja Europejska dopracowuje mechanizmy liczenia konkretnych wskaźników z zakresu ESG i przeciwdziałania greenwashingowi. Widzimy jednak szybko rosnący popyt na usługi z obszaru ESG, rośnie też zapotrzebowanie na inwestycje ograniczające ślad węglowy, poprawiające zarządzanie odpadami czy gospodarkę wodną przedsiębiorstw - mówi Arkadiusz Primus, prezes i główny akcjonariusz spółki Investeko z NewConnect.

Od doradcy do producenta:
Od doradcy do producenta:
Arkadiusz Primus prawie ćwierć wieku temu zaczął świadczyć usługi doradztwa środowiskowego. W 2014 r. wprowadził firmę na NewConnect, żeby samodzielnie realizować inwestycje w bardziej zieloną gospodarkę. Teraz, dzięki dotacjom unijnym, produkcyjna część biznesu ma się znacznie rozrosnąć.
Rafał Klimkiewicz / EDYTOR

Dotacyjny dopalacz

Investeko, które zadebiutowało na małej giełdzie w 2014 r., świadczy usługi konsultingu środowiskowego, zajmuje się też projektowaniem inwestycji dotyczących gospodarki odpadami oraz produkcją tworzyw z recyklingu. Grupa po trzech kwartałach ubiegłego roku wykazała 7,4 mln zł skonsolidowanych przychodów i 0,55 mln zł zysku netto. Skala biznesu ma w kolejnych latach wzrosnąć wraz z realizacją dofinansowanych z funduszy unijnych projektów.

- Pozyskaliśmy ponad 20 mln zł dotacji, głównie z programu Life, który traktujemy jako najbardziej przyjaznego z możliwych inwestorów dla spółki – dofinansowanie sięga 95 proc. wartości projektu, a nie rozwadnia w żaden sposób akcjonariuszy – mówi Arkadiusz Primus.

Ponad 2 mln EUR dotacji trafiło na projekt ArchiClima. Chodzi w nim o adaptację dużych obiektów, takich jak lotniska czy galerie handlowe, do zmian klimatu, np. poprzez wykorzystanie deszczówki czy nasadzenie roślin.

- Pierwsze wdrożenie realizujemy wspólnie z portem lotniczym w Pyrzowicach, przygotowujemy też projekty wykonawcze dla 31 dużych centrów handlowych. Spodziewamy się, że wraz z wejściem w życie przepisów, dotyczących retencji wody, pojawi się spory popyt na takie projekty - mówi Arkadiusz Primus.

Plastikowy biznes

Drugi finansowany z programu Life projekt spółki to PlasticLifeCycle. Chodzi w nim o pozyskanie i recykling niektórych tworzyw sztucznych z odpadów.

- Obecnie dobrze wygląda recykling butelek PET i folii, które są relatywnie wystandaryzowane i łatwe w przetworzeniu. My koncentrujemy się na innym strumieniu odpadów ze śmieci komunalnych, głównie na polietylenie i polipropylenie twardym. W ubiegłym roku w testowej instalacji przetworzyliśmy 1 tys. ton takich odpadów, wykorzystując do tego naszą autorską technologię. Bazując na jej doświadczeniach za ponad 8 mln zł przy naszych centrum badawczo-rozwojowym w Świętochłowicach wdrażamy nową, bardziej zaawansowaną instalację recyklingu wraz z rozbudową całego zakładu. Pozwoli nam to od początku przyszłego roku zwiększyć jakość produkowanych tworzyw sztucznych oraz wydajność do 3,5 tys. ton - zapowiada Arkadiusz Primus.

Okiem eksperta
Potrzebne są inwestycje w obieg zamknięty
Konrad Nowakowski
prezes Polskiej Izby Odzysku i Recyklingu Opakowań

Obecnie większość wyrobów z tworzyw sztucznych jest nadal wytwarzana z surowców pierwotnych. Przejście na gospodarkę o obiegu zamkniętym wymaga szeregu innowacji i inwestycji w całym łańcuchu wartości: opracowania nowych modeli biznesowych dla wyrobów wielokrotnego użycia czy produkcji większych ilości recyklatów tworzyw oraz wyrobów z nich wytwarzanych, co zmniejszy również uzależnienie od ropy naftowej. Dyrektywa Komisji Europejskiej w sprawie opakowań i odpadów opakowaniowych wyznaczyła cel recyklingu dla opakowaniowych odpadów tworzyw sztucznych na poziomie 50 proc. do 2025 r. i 55 proc. do 2030 r. W Dyrektywie wprowadzono też nową metodologię obliczania poziomu recyklingu, co znacząco wpływa na obniżenie obecnie raportowanych poziomów recyklingu. Poziom recyklingu wynoszący 46 proc. według starej metodologii odpowiada potencjalnie wartości 32 proc., jeśli zastosuje się nową metodę. Aby osiągnąć cele wskazane w dyrektywie, recykling powinien rosnąć w tempie 10 proc. na rok, a więc niemal dwa razy szybciej niż obecnie. To wskazuje na olbrzymią potrzebę rozwoju tego rynku. Obecne zagospodarowanie pokonsumenckich odpadów tworzyw sztucznych w wybranych asortymentach w Polsce to około 27 proc., a już za 7 lat powinno osiągnąć poziom dwa razy wyższy i sięgnąć 55 proc. Mimo widocznych pozytywnych zmian, postęp jest niewystarczający dla zapewnienia realizacji celów zrównoważonego rozwoju, ogłoszonych przez branże przemysłowe. Nadal w rozwoju rynku widać liczne bariery: od bardzo długich postępowań administracyjnych poprzez bardzo dużą zmienność legislacji w tym zakresie i ograniczone źródła finansowania aż po nadal niewystarczającą świadomość społeczną i powoli rozwijającą się selektywną zbiórkę odpadów. Dlatego konieczne są dalsze działania dla zwiększenia cyrkularności tworzyw sztucznych.

Spółka liczy, że rozwiązania opracowane w ramach dotowanych przez UE projektów będzie można licencjonować i wdrażać w większej skali, tworząc sieć współpracujących zakładów

- Nasz biznes wyrósł na konsultingu środowiskowym, rozrastał się za sprawą wejścia Polski do UE i wprowadzania nowych wymogów w tym zakresie. Konsulting był przez lata fundamentem naszej działalności, ale uznałem, że możemy rozwinąć też nogę badawczo-rozwojową, coś na kształt prywatnego instytutu inżynierii środowiska - opowiada prezes Investeko.

Przedsiębiorczy przeskok

Pierwszym dużym projektem badawczym spółki była technologia zgazowania odpadów komunalnych i osadów ściekowych. Prace nad nią, wspierane dotacjami, zaczęły się dekadę temu, spółka w celu ich sfinansowania najpierw zadebiutowała na NewConnect, a potem wyemitowała kilka serii obligacji.

- Przeskok od działalności doradczej do inżynieryjnej był duży, ryzykowny i wymagał skomplikowanej inżynierii finansowej. Realizujemy wieloletnie, kapitałochłonne projekty, ale efekty w końcu przychodzą. Stworzyliśmy alternatywę dla klasycznych spalarni odpadów, które w przeszłości również projektowaliśmy. Przygotowujemy dwa wdrożenia komercyjne instalacji zgazowania w Myszkowie i gminie Sulęcin – mówi Arkadiusz Primus.

Spółka jest obecnie wyceniana na NewConnect na ok. 17 mln zł. W szczycie w trakcie pandemii - po tym, jak poinformowała o pracach nad technologią utylizacji odpadów medycznych - jej kapitalizacja sięgnęła 60 mln zł.

- Covidowy skok notowań był szaleństwem. Sądzimy jednak, że teraz jesteśmy gotowi do wzrostu. Popyt na bazową działalność doradczą będzie się zwiększał, a w wynikach coraz większą rolę będą odgrywały inne strumienie przychodów. W ostatnich latach zbudowaliśmy centrum badawczo-rozwojowe i instalację zgazowania, liczymy też na to, że instalacja do recyklingu tworzyw sztucznych będzie generować solidną sprzedaż. Wraz z partnerami w unijnym projekcie rozwijamy technologię druku 3D z przetwarzanych tworzyw sztucznych, co wpisuje się w trend gospodarki obiegu zamkniętego i sprawia, że budowa podobnych zakładów na naszej licencji może być atrakcyjna dla szerszego grona firm – mówi szef Investeko.