Investors Private Equity zmienił szyld

Jagoda Fryc
opublikowano: 2015-07-14 22:00

Fundusz spółek niepublicznych ma nowy dom i nazwę, ale zarządzający pozostaje ten sam. W planach jest też spieniężenie części portfela i wykup certyfikatów.

Rozwód Vestor DM (dawniej DI Investors) z Investors TFI doprowadził do zmian w ofercie towarzystwa. Z jego palety produktowej zniknął fundusz Investor Private Equity FIZ, który trafił pod dach Warsaw Equity TFI i od 10 lipca działa pod nazwą First Private Equity FIZ. Zarządzający pozostaje jednak ten sam i jest nim Vestor DM. I choć nowy szyld nie wpłynie na politykę inwestycyjną, to jednak w najbliższym czasie szykują się pewne zmiany w portfelu.

Pieniądze pozyskane od klientów fundusze private equity inwestują w akcje spółek niepublicznych, które często są w początkowej fazie rozwoju (tzw. start-up).

„Mimo że fundusz zbudowany jest przede wszystkim ze spółek niepublicznych, a więc z aktywów o bardzo niskiej płynności, to dołożymy wszelkich starań, żeby w najbliższych miesiącach doprowadzić do znaczących dezinwestycji, aby wznowić wykupy certyfikatów” — zapowiadają przedstawiciele Warsaw Equity TFI.

Kupić, pomóc, sprzedać

Pieniądze pozyskane od klientów fundusze private equity inwestują w akcje spółek niepublicznych, które często są w początkowej fazie rozwoju (tzw. start-up). Zadaniem zarządzających jest pomoc w budowaniu strategii biznesowej takiej firmy, pozyskaniu finansowania, restrukturyzacji, konsolidacji branżowej czy wprowadzeniu na giełdę. Realizacja zysków (tzw. dezinwestycja) odbywa się poprzez sprzedaż walorów kolejnemu inwestorowi strategicznemu lub finansowemu.

W przypadku First Private Equity FIZ mowa o takich podmiotach, jak grupa Nokaut, Voxel, Stone Master, ERG-System, czy WB Electronics. Zwykle fundusze aktywów niepublicznych są mniej wrażliwe na zmiany koniunktury giełdowej. Podczas bessy często zyskują więcej lub tracą mniej niż klasyczne fundusze akcji. W kryzysowym 2008 r. fundusz zarządzany przez Vestor DM zarobił na papierze ponad 56 proc., podczas gdy WIG zanurkował o 51 proc. W tym roku traci prawie 6 proc., ale od początku działalności, czyli od 2007 r. zyskał 46,8 proc. To daje niecałe 6 proc. zarobku rocznie.

Dużo lepszymi osiągnięciami może się pochwalić CP Private Equity ze stajni TFI Capital Partners. Fundusz ten przez niespełna rok funkcjonowania zwyżkował o prawie 30 proc. Wzrost certyfikatów jest pochodną inwestycji m.in. w Symbio Polska czy też przenoszącej się właśnie z New Connect na parkiet główny GPW spółki Esotiq & Henderson. — Akcje Esotiq & Henderson kupiliśmy po atrakcyjnej cenie. Firma realizuje dobry model biznesowy i przenosi się na rynek główny GPW — zachwala Joanna Kwiatkowska, członek zarządu TFI Capital Partners.

Dla cierpliwych

Nie wszystkie inwestycje funduszy private equity są jednak tak udane. Przekonali się o tym klienci Secusa FIZ, który w 2007 r. wydał nieco ponad 1 mln zł na akcje spółki e-learningowej — WiedzaNet, by 2 lata później sprzedać je z 70-procentową stratą. Fundusz ten znajduje się dziś w likwidacji, a jego strata od początku działalności sięga prawie 30 proc. Dlatego też specjaliści radzą, aby tego rodzaju produkty nie zajmowały więcej niż 10 proc. portfela. Minimalna kwota wpłaty zależy od funduszu.

W przypadku First Private Equity FIZ wystarczy 1 tys. zł, ale już w CP FIZ próg wejścia to równowartość 40 tys. EUR. Inwestorzy muszą uzbroić się też w cierpliwość, bo choć zarobić można krocie, to na realizację zysku zwykle trzeba poczekać kilka lat. Wykupy certyfikatów przeprowadzane są raz na jakiś czas — gdy fundusz dokona dezinwestycji składników portfela. W lepszej sytuacji pod tym względem są klienci Investor Private Equity FIZ, którzy w każdym momencie mogą wyjść z inwestycji, ponieważ jego certyfikaty notowane są na giełdzie. © Ⓟ