W Częstochowie rozpoczął się wczoraj proces przeciwko zarządowi Beskidzkiego Domu Maklerskiego, wytoczony przez inwestora, który domaga się 4,5 mln zł odszkodowania. Sprawa to wynik afery, jaka miała miejsce w połowie 1999 r. w Punkcie Obsługi Klientów BDM w Częstochowie. W wyniku podjętej kontroli, ujawniono wówczas, iż sześciu pracowników POK fałszowało dokumenty i wyprowadziło z kasy kilkadziesiąt milionów złotych.
— Pracownicy ci zostali zwolnieni i prowadzone jest przeciwko nim postępowanie prokuratorskie. Z większością klientów, którzy ponieśli straty, zawarliśmy ugody. Jeden z poszkodowanych uznał, że będzie się domagał odszkodowania na drodze sądowej — wyjaśnia Jacek Rachel, prezes BDM.
Jednocześnie prokuratura w Bielsku-Białej prowadzi postępowanie wyjaśniające wobec zarządu BDM, czy prawidłowo sprawował nadzór nad działalnością POK.
Beskidzki Dom Maklerski działa od 1993 r. Ma 25 punktów obsługi klientów, ostatnio uruchomił przedstawicielstwa w Puławach i Olsztynie.