Inwestorom ciasno w butach Protektora

opublikowano: 24-10-2018, 22:00

Grupie Luma nie udało się przejąć kontroli nad produkującą obuwie ochronne spółką, która bardzo podoba się mniejszościowym akcjonariuszom

Prawie 75 lat historii, 20 lat na warszawskiej giełdzie, zakłady produkcyjne w Lublinie i w Naddniestrzu oraz akcjonariusze, którzy przy okazji realizacji nowej strategii siłują się o kontrolę nad spółką — tak można opisać Protektora, produkującego obuwie ochronne. W połowie października fiaskiem zakończyło się wezwanie na akcje spółki, ogłoszone przez holding Luma, kontrolowany przez przemysłowego milionera Radosława Miśkiewicza. W tym samym czasie znaczący mniejszościowi akcjonariusze — indywidualni i finansowi — zwiększali zaangażowanie w spółce.

Protektor, kierowany przez Filipa Wojciechowskiego, chce za pięć lat
sprzedawać ponad dwa razy więcej butów niż teraz i wyraźnie zwiększyć
rentowność, a jednocześnie hojnie dzielić się dywidendą. Najsilniejsza w
akcjonariacie grupa Luma zamierzała przejąć nad nim kontrolę i z dywidendy
zrezygnować, ale mniejszościowi akcjonariusze nie odpowiedzieli na wezwanie. KUSZĄCA
STRATEGIA: Protektor, kierowany przez Filipa Wojciechowskiego, chce za pięć lat
sprzedawać ponad dwa razy więcej butów niż teraz i wyraźnie zwiększyć
rentowność, a jednocześnie hojnie dzielić się dywidendą. Najsilniejsza w
akcjonariacie grupa Luma zamierzała przejąć nad nim kontrolę i z dywidendy
zrezygnować, ale mniejszościowi akcjonariusze nie odpowiedzieli na wezwanie.
Zobacz więcej

KUSZĄCA STRATEGIA:

Protektor, kierowany przez Filipa Wojciechowskiego, chce za pięć lat sprzedawać ponad dwa razy więcej butów niż teraz i wyraźnie zwiększyć rentowność, a jednocześnie hojnie dzielić się dywidendą. Najsilniejsza w akcjonariacie grupa Luma zamierzała przejąć nad nim kontrolę i z dywidendy zrezygnować, ale mniejszościowi akcjonariusze nie odpowiedzieli na wezwanie. KUSZĄCA STRATEGIA: Protektor, kierowany przez Filipa Wojciechowskiego, chce za pięć lat sprzedawać ponad dwa razy więcej butów niż teraz i wyraźnie zwiększyć rentowność, a jednocześnie hojnie dzielić się dywidendą. Najsilniejsza w akcjonariacie grupa Luma zamierzała przejąć nad nim kontrolę i z dywidendy zrezygnować, ale mniejszościowi akcjonariusze nie odpowiedzieli na wezwanie. Fot. Marek Wiśniewski

— Z naszego punktu widzenia zainteresowanie inwestorów to dowód na wiarę w spółkę i przyjętą przez nas strategię — mówi Filip Wojciechowski, prezes Protektora.

Akcja transformacja

Protektor to producent i dystrybutor obuwia ochronnego, militarnego i specjalistycznego. Wytwarza je pod marką Protektor w Lublinie oraz pod niemiecką marką Abeba na terenie Naddniestrza, czyli nieuznawanej na arenie międzynarodowej republiki, leżącej na granicy Mołdawii i Ukrainy.

Spółka dostarcza produkty na ponad 30 rynków w Europie i na innych kontynentach. W pierwszym półroczu miała 55,5 mln zł przychodów, minimalnie mniej niż rok wcześniej. Zanotowała jednocześnie 4,9 mln zł zysku na poziomie EBITDA i 1,8 mln zł zysku netto — to w obu przypadkach mniej niż przed rokiem. Zarząd tłumaczył to trwającą reorganizacją, wiążącą się z ponoszeniem kosztów na odprawy dla pracowników.

— To nie tyle restrukturyzacja, ile transformacja, której założenia nowy zarząd przygotował zaraz po wejściu do spółki w grudniu 2017 r. Jej pierwszym elementem jest redukcja kosztów o 10 mln zł w tym roku. Realizujemy to m.in. dzięki przeniesieniu części produkcji z Lublina do Naddniestrza. To powrót do poprzedniego modelu, bo kilka lat wcześniej ta produkcja została przeniesiona w drugą stronę, co okazało się nieekonomiczne — mówi Filip Wojciechowski.

Spółka przeprowadziła w tym roku w Lublinie zwolnienia grupowe, w wyniku których z pracą pożegnało się kilkadziesiąt osób.

— Zmiany były potrzebne, by Protektor przestał tracić pieniądze w Polsce — a był tu nierentowny i utrzymywała go działalność zagraniczna. Chcemy z polskiej części grupy uczynić centrum przychodowe. Zoptymalizowaliśmy produkcję w Lublinie i efektywność już wzrosła prawie czterokrotnie. Znaczące oszczędności przyniosą też w przyszłym roku bardzo duże zmiany w polityce zakupowej grupy — mówi Filip Wojciechowski.

Plan pięcioletni

Efekty zmian nie będą widoczne od razu. W tym roku Protektor planuje osiągnąć 114 mln zł przychodów wobec 112 mln zł rok wcześniej, EBITDA ma zaś wzrosnąć do 12 mln zł z 9,9 mln zł.

— Strategia jest rozpisana na pięć lat. W tym roku ponosimy jednorazowe koszty transformacji, takie jak odprawy. Rozpoczęliśmy też prace nad rozwojem portfela produktów, który zostanie poszerzony i urozmaicony — mówi Filip Wojciechowski.

W wyniku transformacji Protektor ma się zmienić ze spółki czysto produkcyjnej w spółkę „handlową z bazą produkcyjną”.

— Do tej pory prowadziliśmy sprzedaż do dystrybutorów, ale teraz przebudowujemy działy handlowe, zwłaszcza w Europie Zachodniej, i chcemy też docierać do klientów końcowych. Planujemy sprzedaż za pośrednictwem kanału e-handlowego, w grę wchodzą też przejęcia zagranicznych firm, które mają rozpoznawalne na lokalnych rynkach marki — mówi Filip Wojciechowski.

Obuwnicza przyszłość

Strategia Protektora zakłada zwiększenie sprzedaży z 0,8 mln par butów w ubiegłym roku do 1,7 mln par w 2023 r. Ma to przynieść przychody rzędu 251 mln zł. Zarząd chce zwiększyć zysk EBITDA do 58,4 mln zł, zainwestować w ciągu pięciolecia 62 mln zł i regularnie wypłacać 50-100 proc. zysku netto akcjonariuszom.

— Możemy pogodzić inwestycje z dywidendą — spółka ma niskie, bezpieczne zadłużenie i możemy posiłkować się finansowaniem zewnętrznym. Celem jest zwiększenie sprzedaży na kluczowych rynkach europejskich, takich jak Niemcy, oraz mocne wejście na nowe, np. do Skandynawii, co można zrealizować właśnie dzięki przejęciom — mówi Filip Wojciechowski.

Protektor zamierza też inwestować w nowe technologie — w strategii zapisano, że będzie „umiejętnie łączył tradycyjny produkt z internetem rzeczy”.

— Nie chodzi o science-fiction, tylko o wykorzystanie już dostępnych technologii, takich jak beacony czy mierniki parametrów ruchu lub otoczenia. W obuwiu ochronnym można montować czujniki monitorujące aktywność pracowników lub mierzące temperaturę i stężenie niebezpiecznych substancji, np. w kopalniach — mówi Filip Wojciechowski.

Zbyt tanie wezwanie

Pierwsze kroki w realizacji nowej strategii Protektora uaktywniły jego akcjonariuszy. We wrześniu Luma Holding, kontrolowana przez Radosława Miśkiewicza, ogłosiła wezwanie na 33,1 proc. akcji. Dawała 4,2 zł za walor i chciała po zakończeniu wezwania osiągnąć próg 66 proc. akcji spółki, a tym samym stać się jej „nowym partnerem strategicznym”. Inwestor chciał, by spółka… nie wypłacała dywidendy.

„Wzywający traktuje nabycie akcji jako inwestycję długoterminową o charakterze portfelowym. Zamiarem wzywającego jest doprowadzenie do ustalenia oraz realizowania w spółce polityki dywidendowej, obejmującej co najmniej lata 2018–23, która zakładać będzie przeznaczanie 100 proc. zysku jednostkowego do podziału na kapitał zapasowy lub rezerwowy” — głosił komunikat Lumy o wezwaniu.

Tymczasem zarząd Protektora uznał, że zaproponowana cena — choć spełnia wymogi ceny minimalnej w wezwaniu, bo jest wyższa od średniej na GPW w poprzednich miesiącach — „nie jest godziwa”. Ocenił, że Luma o swoich planach wobec spółki wypowiada się niekonkretnie. Na początku października Luma podniosła cenę w wezwaniu do 5 zł za akcję, ale nic to nie dało. Zapisy złożyli posiadacze jedynie 0,74 mln walorów, stanowiących 3,9 proc. kapitału zakładowego. Było to mniej, niż wynosił minimalny próg w wezwaniu (17,33 proc., co dałoby ponad połowę głosów na walnym), w związku z czym Luma odstąpiła od nabycia papierów.

Porozumienie akcjonariuszy

Znaczące pakiety w Protektorze od lat ma dwóch współpracujących ze sobą biznesmenów: Piotr Szostak i Mariusz Szymula. Pierwszy jest prezesem i akcjonariuszem MSU, jednego z największych producentów podeszew w Europie, a także współwłaścicielem spółki La Rive, produkującej kosmetyki, m.in. na zlecenie Rossmanna. Poza tym jest współwłaścicielem sieci hoteli Q Hotels oraz nieruchomości w Iławie. Drugi jest przewodniczącym rady nadzorczej i akcjonariuszem w MSU, a w La Rive — prezesem i współwłaścicielem.

W czwartek, 18 października, dwaj inwestorzy poinformowali, że zawarli porozumienie z Andrzejem Kasperkiem (przewodniczącym rady nadzorczej) oraz Tomaszem i Marcinem Filipiakami, na mocy którego będą wspólnie wykonywać prawo głosu z 29,55 proc. akcji Protektora. Piotr Szostak w październiku dokupił na rynku ponad 2 proc. akcji, we wrześniu natomiast o zwiększeniu zaangażowania informowało PKO TFI, jeden z dwóch znaczących inwestorów finansowych w spółce. Fundusze PKO mają 5,25 proc. akcji, a NN OFE — 9,77 proc. Od początku września notowania Protektora wzrosły o 20 proc., a kapitalizacja skoczyła do 91 mln zł. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Inwestorom ciasno w butach Protektora