Inwestorski test trzeźwości

opublikowano: 07-05-2019, 22:00

Nim zainwestujesz w grząską kategorię aktywów, sprawdź, czy trzeźwo oceniasz rynek — w przypadku wina ekspozycja na ryzyko kaca bywa podwójna

1. Czy wiesz już, ile zarobisz?

W winach z tego obszaru rozsmakowywał się podobno już Thomas Jefferson,
ale solidną zwyżkę trunki z Château Lafite Rothschild odnotowały dopiero za
sprawą Azjatów. W okresie najwyższego popytu na bordoskie wina w Chinach —
latach 2009-11 — indeks cen Lafite wspiął się aż 140 proc., według giełdy
Liv-ex
Wyświetl galerię [1/2]

WINA SMOKA:

W winach z tego obszaru rozsmakowywał się podobno już Thomas Jefferson, ale solidną zwyżkę trunki z Château Lafite Rothschild odnotowały dopiero za sprawą Azjatów. W okresie najwyższego popytu na bordoskie wina w Chinach — latach 2009-11 — indeks cen Lafite wspiął się aż 140 proc., według giełdy Liv-ex Fot. Fotolia

Najbezpieczniej byłoby pokręcić głową, jednak trudno zaprzeczyć, że rynek wina regularnie zaprasza nowicjuszy do bagna w stylu: skrzynki z dobrych winnic zawsze będą drożeć, bo mowa o aktywach, których ubywa za każdym razem, kiedy w grę wchodzą kieliszki. Owszem, samo finalne przeznaczenie wina sprzyja celom inwestycyjnym, ale nie każdy trunek o kurczącej się podaży spotka się jednocześnie z rosnącym popytem — o tym decydują również ogólnie pojęte cechy samego rocznika. Jaskrawy przykład zwyżki zawsze pozostaje natomiast na wyciągnięcie ręki, bo skrót DRC to już prawdziwy symbol wysokich rachunków.

2. Wybierasz DRC czy CFD?

Kontrakty na różnicę kursową mogłyby momentami zblednąć dzięki wdzięcznej zbitce Domaine de la Romanée-Conti oznaczającej boleśnie rzadkie i najcenniejsze burgundzkie wino. Chociaż jego pozycja w tabelach aukcyjnych rekordów nie wyglądała na zagrożoną, przypomniało o sobie chociażby 20 marca, kiedy aukcję w Christie’s opuściła skrzynka dwunastu butelek z rocznika 1988 — wylicytowano ją do ponad 232,8 tys. GBP (1,2 mln zł), mimo że osiem lat temu jej cena w tym samym domu aukcyjnym zamknęła się na 86 tys. GBP. Licytującym nie zaschło w gardłach od tak zaciętej walki?

3. Dodajesz do koszyka?

Wbrew pozorom licytujących na sali może nawet brakować, dlatego że dane coraz wyraźniej wskazują na liczebną przewagę kolekcjonerów przystępujących do boju zdalnie. Różnicowanie koszyka aktywów z nogami na stoliku zabrzmi prawdopodobnie jak nadinterpretacja, jednak obserwacje pośredników istotnie łączą ten sposób uczestniczenia w aukcji z grą na zwyżkę. Jak relacjonuje „The Economist”, marcową aukcję śledziło na sali mniej niż 20 osób, a co trzecia pozycja wylicytowana została przez internet — eksperci pytani przez magazyn szacują natomiast, że około 85 proc. nabywców online jest bardziej skłonnych odsprzedać skrzynki za kilka lat, niż skonsumować zawartość, nie poszcząc.

4. Jakie masz plany na kryzys?

O ile miażdżąca większość planuje wyjazdy na wakacje, odmieńcom zdarza się snuć scenariusze na wypadek odpływu kapitału — czy w przypadku recesji portfolio win rzeczywiście coś wskóra w koszyku, czy nadaje się już wyłącznie do kieliszka? Jak udało się potwierdzić badaczom ze Swiss Hospitality Management School w Lozannie, dołączenie trunków do portfela aktywów rzeczywiście z reguły zwiększa zwrot, łagodząc ryzyko, pod warunkiem, że inwestor jest gotowy odczekać z odsprzedażą aż minie kryzys — innymi słowy: wino jest płynne dosłownie, w przenośni zdecydowanie z tym gorzej.

5. Na kolację zjadłbyś korelację?

Inwestorom ponad wszelkie miary ceniącym korelacje rynek wina nie powinien sprawić zawodu — o ile niełatwo jest dokładnie wykalkulować brak odporności na giełdowe krachy, zależność od głosu krytyka dała się nawet pokazać na wykresach. Wyprzedając nadzieje spekulantów: kontrowersyjnie wpływowy Robert Parker zarzucił wystawianie not bordoskim winom już kilka lat temu, wobec czego zjawisko silnej korelacji obserwować można w pewnym sensie jako historię ku przestrodze. Opracowując 100-punktową skalę, Parker zdołał zapanować nad ogólną opinią do tego stopnia, że zwyżka lub sromotna klęska po publikacji jego ocen potrafiła być natychmiastowa — z chwilą, kiedy krytyk zdecydował oddalić się w kierunku Kalifornii, rynek win francuskich zaczął więc trzeźwieć — ku zaskoczeniu, brylując jednocześnie na parkiecie.

6. Bez aplikacji to jak bez ręki?

Głębokie zapatrzenie się rynku wina na giełdowe parkiety ma swoje konsekwencje — skrzynkami handluje się na wyspecjalizowanych platformach zupełnie jak pakietami akcji, a takim kategoriom, jak trunki burgundzkie, bordoskie, kalifornijskie czy włoskie, towarzyszą już osobne indeksy. Pamiętana z podręczników niewidzialna ręka rynku działa w tym środowisku głównie poprzez aplikacje, dzięki którym analitycy są w stanie przełożyć zbiorcze dane na wieści o trendach — Wine Searcher zdradza, które etykiety sprawdzamy w internecie najczęściej, Vivino monitoruje ruch 32 mln użytkowników, a giełda Liv-ex wspięła się niedawno na rekordowy poziom 30 mln GBP (149 mln zł) wartości ofert. Z takiego opisu klarować może się wyłącznie sielski krajobraz dla graczy, w którym łatwo zapomnieć, że zakup wina różni się od futuresów na zboże czy kawę podstawową sprawą: trunki fizycznie nabywamy, a potencjał zysku zależy już nie tylko od atmosfery na rynku, ale też w piwnicy.

251dc9e0-90f6-11e9-bc42-526af7764f64
To musisz wiedzieć dziś rano
Codzienny newsletter z najważniejszymi informacjami dla inwestorów.
ZAPISZ MNIE
To musisz wiedzieć dziś rano
autor: Kamil Zatoński
Wysyłany codziennie
Kamil Zatoński
Codzienny newsletter z najważniejszymi informacjami dla inwestorów.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

7. Masz miejsce przy kosiarce?

Nie będąc wprawionym kolekcjonerem, można to sobie ułatwić, bo zagraniczne firmy wyspecjalizowane w magazynowaniu skrzynek w odpowiednich warunkach zmieniają tylko kody, kiedy konkretna partia zmienia właściciela. Dostęp do bieżących notowań przyspiesza co prawda podejmowanie decyzji, ale to właśnie kwestia przechowywania jest kluczowa dla ewentualnej stopy zwrotu, bo butelki czekające na odsprzedaż w podejrzanych warunkach raczej nie zagoszczą w katalogu uznanego domu aukcyjnego. Nic nie odbywa się przy tym za darmo — Brytyjczykom piwnica z dala od domu nalicza roczną opłatę 10 GBP od skrzynki, ale marża pośrednika potrafi wynosić już 10 proc., co stawia stosunkowo ambitną poprzeczkę przyszłej stopie zwrotu.

8. Znasz połączenie Pekin — Bordeaux?

Na rynku wina jest to połączenie względnie szybkie i bezpośrednie, dlatego że łakomy popyt Państwa Środka okazał się istotnym czynnikiem nie tylko napędzającym obrót, ale też rozbijającym dominację win bordoskich. Tak jak etykiety oklaskiwanych château długo potrafiły skutecznie wspomagać ważne negocjacje, tak obecnie chińscy inwestorzy sięgać muszą po mniej ostentacyjne podarki — rządowa kampania z 2012 r. zwalczać miała głównie korupcję, ale przy okazji zwiększyła różnorodność na rynku win. Według danych giełdy Liv-ex, jeszcze w 2010 r. skrzynki z Bordeaux odpowiadały za 95 proc. obrotu, podczas gdy ich aktualny udział wynosi już 59 proc. — żeby zapełnić lukę, kolekcjonerskie butelki z Burgundii od 2015 r. zdążyły prawie podwoić wartość, wlokąc za sobą ciążące pytanie, czy to do końca normalne.

9. Czy wiesz, ile możesz znieść?

Pytanie, które pozornie dotyczyć mogłoby mocnej głowy, sprowadza się do rachunku własnej cierpliwości, bo gra zapewniająca inwestorom tłuste i opisywane w mediach zwyżki sprowadza się właściwie do walki o skrzynki, których ilość urąga całej debacie. Podczas gdy bordoska gwiazda Château Lafite Rothschild rocznie produkuje średnio 20 tys. skrzynek swojego najprzedniejszego wina — jak podaje „The Economist” — burgundzki hit DRC ogranicza się do skąpej ilości 450. Zgodnie z najprostszym mechanizmem regulującym wolne rynki, skromna podaż powinna sprzyjać inwestorom, jednak oprócz tego, że najgłośniejsze transakcje pozostaną udziałem garstki graczy, na horyzoncie kłębią się powoli wątpliwości: ile jeszcze może drożeć rzadkie wino, jeśli ostatecznie musi znaleźć nabywcę w gronie mniej zepsutych konsumentów?

10. Zapomniałeś, jaki kieliszek do czerwonego?

O ile spekulacja mogłaby pompować ceny konkretnych roczników bez granic, eksperci przestrzegają, że spektakularny finał dzieli od krachu cienka granica — im wyższe rekordy starzejących się win, tym węższa grupa skłonna skonsumować je, zanim przestaną zasługiwać na swoją stawkę. Owszem, najlepsze roczniki dojrzewać mogą nawet dłużej niż trzy dekady, ale rozkładając ten horyzont na poszczególne transakcje, trzeba wziąć pod uwagę, że pojedynczy inwestor będzie właścicielem skrzynek raczej nie krócej niż przez 5 lat. Względnie pocieszające może być wobec tego łagodne ostudzenie — według danych Liv-ex najbardziej rozchwytywane wina z Burgundii potaniały od grudnia średnio 3 proc. Jako że notowania podawane są w funcie, lepiej jednak nie przywiązywać się do kierunku zmiany ceny, kiedy nie wiadomo jeszcze, jak trzeźwym krokiem monarchia opuści w końcu Unię Europejską. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika Kosmala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu