Inwestorzy chcą więcej dopingu

Maciej Zbiejcik
opublikowano: 23-08-2007, 00:00

Emocje nadal biorą górę nad rozsądkiem. Do niedawna panika kazała graczom sprzedawać akcje, wczoraj euforia pchała ku zakupom.

Cięcie stopy dyskontowej w USA to za mało. Rynek już gra pod kolejne obniżki.

Emocje nadal biorą górę nad rozsądkiem. Do niedawna panika kazała graczom sprzedawać akcje, wczoraj euforia pchała ku zakupom.

Inwestorzy w ostatnich dniach popadają ze skrajności w skrajność. Po piątkowym i poniedziałkowym odbiciu do którego przysłużyły się amerykańskie władze monetarne (Fed), niespodziewanie obniżając dyskontową stopę procentową, wczoraj indeksy na świecie i na GPW znów wzbiły się w górę.

Gracze patrzą na Bena Bernanke jak na białego rycerza przybywającego z odsieczą przecenionym rynkom. Szef Fed zadeklarował we wtorek, że zrobi wszystko, by ustabilizować sytuację na rynkach. Inwestorzy na całym świecie uznali to za zapowiedź obniżki głównej stopy przed lub 18 września i ruszyli do zakupów.

Kupując przyszłość

Indeksy na GPW strzeliły w górę. WIG20 skoczył aż o 4,6 proc. — Właśnie uwzględniono przyszłą obniżkę stóp procentowych, którą powinna przeprowadzić amerykańska Rezerwa Federalna. Ale niskie obroty na naszym parkiecie ostrzegają przed euforią. Sytuacja na rynku kredytów hipotecznych w USA nadal jest przecież poważna — mówi Mirosław Saj, analityk BISE.

Optymiści twierdzą, że rynek się stabilizuje, a odreagowanie było potrzebne.

— Odbicie jest jak najbardziej uzasadnione i należało się rynkowi. Skalę wcześniejszych spadków uważam za nieracjonalną. Dlatego w najbliższych trzech tygodniach spodziewam się odbicia o kilka procent — uważa Dariusz Nawrot, analityk BM BPH. Kluczowy dla WIG20 może być poziom 3550 pkt.

— Dla techników to ważny poziom, który może sygnalizować zakończenie trendu spadkowego w średnim terminie — podkreśla Maciej Bobrowski, analityk Beskidzkiego Domu Maklerskiego.

Co dalej?

Nie brakuje głosów, że doraźne uzdrawianie sytuacji na rynkach przez Bena Bernanke może odbić się inwestorom czkawką.

— Ingerencja amerykańskich władz monetarnych w rynki może wywołać skutki uboczne. Boję się, że działania amerykańskiej Rezerwy Federalnej mogą tylko przesuwać głębszą korektę w czasie — uważa Wojciech Szymon Kowalski, analityk Biura Analiz i Koniunktur WS Kowalski.

Inwestorzy powinni pamiętać, że emocje i pośpiech to źli doradcy.

— Ostatnie wydarzenia należy raczej traktować jako odreagowanie spadków, a nie trwały powrót do wzrostów. Nadal jestem przekonany, że kluczowa dla dalszej koniunktury na naszej giełdzie będzie obrona 3170 punktów przez indeks WIG20. Jeśli się to nie powiedzie, to bessa może zajrzeć nam w oczy — ostrzega Mirosław Saj.

Fundamenty, głupcze

Wiadomo, że nadal kluczowe dla warszawskiej giełdy będą doniesienia z amerykańskiego rynku nieruchomości. Ale nie tylko. Co będzie, jeśli Fed nie zdecyduje się na obniżkę głównej stopy procentowej?

— To odbije się czkawką. Jeżeli Fed uzasadni swoją decyzję o pozostawieniu stóp bez zmian dobrym stanem gospodarki skala spadków nie byłaby duża. Inne argumenty mogą wywołać silniejsze spadki — tłumaczy Tomasz Porada, analityk XTB.

Specjaliści radzą też obserwować rynek chiński.

— Akcje na chińskim rynku są tak przewartościowane, że w każdej chwili może tam dojść do tąpnięcia — ostrzega Mirosław Saj.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Maciej Zbiejcik

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu