Inwestorzy czekają na konkrety

Rok po wyborach wciąż brakuje strategii, ręczne sterowanie daje dobre efekty, ale przyszłość jest niepewna

LG Chem, Daimler, Toyota, Amazon, Zalando, Nielsen, Rolls-Royce, Bombardier — wbrew obawom rząd PiS nie zniechęcił zagranicznych inwestorów, bo projektami tylu światowych marek nie mógł się pochwalić po 12 miesiącach żaden rząd. — Każda inwestycja to efekt minimum 12-miesięcznych działań dyplomatycznych, tworzenia zachęt dla inwestorów, spotkań i rozmów — przypomina, anonimowo, jeden z ekspertów. Specjaliści podkreślają, że to osobiste zaangażowanie wicepremiera Morawieckiego przyspiesza pozytywne decyzje.

Zobacz więcej

Fabryka Volkswagena we Wrześni Bloomberg

Najlepsza prowizorka

Zwracają jednak uwagę na brak polityki inwestycyjnej. Polska Agencja Informacji i Inwestycji Zagranicznych (PAIIZ), która od lat obsługuje inwestorów, zostanie przekształcona — na jej bazie powstanie Polska Agencja Handlu i Inwestycji, której zadaniem będzie wspieranie eksporterów i polskich inwestycji zagranicznych. Agencja będzie mieć 69 zagranicznych przedstawicielstw handlowych, które zastąpią wydziały promocji handlu i inwestycji przy ambasadach. Stanie się częścią Polskiego Funduszu Rozwoju, do którego należą też m.in. BGK, ARP i PARP. Cały system wciąż jest jeszcze w powijakach.

Brak polityki widać też w specjalnych strefach ekonomicznych, które nie doczekały się strategii, a zajmuje się nimi już trzeci wiceminister rozwoju. Przez rok rząd poszerzył tylko kilka stref, w kolejce czekają niemal wszystkie pozostałe. Część firm rezygnuje — albo z pomocy publicznej, albo z inwestycji. Zasady przyznawania firmom zezwoleń na działalność w strefach, co umożliwia korzystanie ze zwolnień podatkowych, mają się zmienić, ale szczegółów jeszcze nie ma.

Ręczne sterowanie

— Za nami rok flauty, co było pewnie nieuchronne ze względu na zmianę w administracji. Inercja trwa jednak trochę za długo. Tak duże zmiany kadrowe na wielu szczeblach w Ministerstwie Rozwoju wpłynęły na ciągłość rozmów z inwestorami. Trzeba jednak powiedzieć uczciwie, że choć brakuje spójnej strategii, a opóźnienia organizacyjne trwają za długo, to nie powstrzymuje to rządu od zdobywania bardzo ciekawych inwestycji, choć jest to robione w każdym przypadku indywidualnie — podsumowuje, też anonimowo, reprezentant konsultingowej tzw. wielkiej czwórki.

Zagranicznym inwestycjom mogą zaszkodzić relacje polityczne. Zerwanie kontraktu na caracale czy dyskusje przy sprzedaży przez EDF polskich spółek mogą, zwłaszcza w przypadku Francji, gdzie polityka jest mocno związana z gospodarką, zniechęcić inwestorów, np. w branży farmaceutycznej, w której francuskie firmy są bardzo mocne.

Wielkie nadzieje

Polskie inwestycje za granicą od listopada 2015 r. do dziś będzie można rzetelnie ocenić dopiero za kilkanaście miesięcy, gdy NBP poda dane za 2015 r. Entuzjazm spółek skarbu państwa do zagranicznych podbojów trochę opadł po podliczeniu strat KGHM w związku z projektem w Chile, jednak PKN Orlen czy Lotos nadal szukają zagranicznych złóż. Prywatni przedsiębiorcy nie zwalniają tempa: w tym roku zagranicznego rywala przejęła m.in. Amica, producent AGD, a np. Exact Systems, firma zajmująca się kontrolą jakości produkcji samochodowej, otworzyła oddział w Chinach.

— Mocno liczymy na wsparcie w ekspansji i mamy nadzieję skorzystać z funduszy inwestycyjnych BGK przy planowanych przejęciach, fuzjach czy konsolidacji rynku. Brak kapitału był dotychczas największą barierą dla polskich przedsiębiorstw. Fundusz BGK wspiera firmy na zasadach rynkowych i gwarantuje nawet 49 proc. dofinansowania. Jesteśmy na początku drogi, więc ciężko ocenić cały proces, ale liczymy, że wsparcie rządu znacząco przyczyni się do skali i jakości naszych inwestycji — mówi Paweł Gos, prezes Exact Systems.

Eksperci podkreślają jednak, że ze względu na unijne ograniczenia z części zachęt mogą korzystać tylko MŚP. I tu rząd — który już udowodnił, że nie zawsze zgadza się z Komisją Europejską — może spróbować coś zdziałać. © Ⓟ

OKIEM EKSPERTA

Z wieloma problemami trzeba się zmierzyć

partner w Deloitte

MAGDALENA BURNAT-MIKOSZ

OCENA: 3

Nowy rząd chce przyciągać inwestycje o większej wartości dodanej, czyli oparte na B+R. W ciągu roku zaszło wiele korzystnych zmian w przepisach: wprowadzenie odliczenia podatkowego na działalność B+R i podniesienie wartości zachęt podatkowych. Trwają prace nad dalszymi zmianami. W negocjacje z inwestorami włącza się bezpośrednio wicepremier Morawiecki, który ze względu na doświadczenie w bankowości jest postrzegany jako bardzo wiarygodna osoba. Zdaniem firm, to ogromna zmiana na plus. Ma to jednak znaczenie, gdy konkurujemy z krajami regionu. Jeśli jednak walczymy o projekty B+R, konkurujemy z gospodarkami bardziej dojrzałymi: Niemcami, Francją, Holandią czy Wielką Brytanią, które dysponują bardzo interesującymi formami wsparcia działalności innowacyjnej. Są to zarówno zachęty podatkowe, jak też dotacje, a niekiedy także zachęty podatkowe konwertowane na dotacje, o ile firma nie jest w stanie wykorzystać zwolnień podatkowych. Wielka Brytania najpewniej wyjdzie z UE, co da jej rządowi większą swobodę w stosowaniu zachęt niż w krajach UE. Z tym też Polska będzie musiała się zmierzyć. Nasz system nie może tylko premiować miejsc pracy. Plany rządu dotyczące skoordynowanego wsparcia dla spółek, które chcą eksportować i inwestować, wciąż są w realizacji, więc trudno ocenić tu rząd przez pryzmat dokonań. Pomysł jest dobry, ale wiele spółek wskazuje na jedną słabość: firmy z największym potencjałem ekspansji nie mogą liczyć na żadne wsparcie, bo nie mieszczą się w kategorii MŚP — ich obroty przekraczają 50 mln EUR i zatrudniają ponad 250 osób. To wyzwanie, z którym zmierzyły się Niemcy, bo ich gospodarka opiera się na rodzinnych firmach. Długo walczyły, by w przepisach o pomocy regionalnej wprowadzić kategorię średnich-dużych spółek, ale się nie udało. Nasz rząd śmiało postępuje w kwestiach, na które Komisja Europejska ma inne poglądy, może warto się nad tym zastanowić.

OKIEM EKSPERTA

Bezwiedna kontynuacja

SŁAWOMIR MAJMAN OCENA: 4

były prezes Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych, obecnie dyrektor ds. pomocy i doradztwa inwestycyjnego w firmie Dentons

Wbrew pesymistycznym przewidywaniom rząd nie zaszkodził stabilizacji, która jest głównym argumentem przyciągającym inwestorów do Polski. Bezwiednie lub świadomie jest to pewna kontynuacja prac poprzedniego rządu. Ministerstwo Rozwoju dostrzega potrzebę spektakularnych, prostych do przedstawienia sukcesów, a są nimi zagraniczne inwestycje. Jednak ekwilibrystyka między retoryką straszącą obcym kapitałem a wspieraniem inwestycji jest trudna. Nie można na dłuższą metę mówić źle o zagranicznych inwestorach i ściągać inwestycji. Pewnego dnia ta cienka linia, po której stąpa rząd, może pęknąć.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Inwestorzy czekają na konkrety