Inwestorzy czują się coraz bardziej zdezorientowani
Rozwój wypadków na światowych giełdach akcji może co bardziej nerwowych inwestorów przyprawić o zawał serca. Szybkie zmiany trendów powodują, że na parkiecie wygrywają tylko ci inwestorzy, którzy nie tylko na bieżąco śledzą notowania, ale przede wszystkim mają szybki dostęp do informacji.
O POWADZE sytuacji panującej na giełdach dobitnie przekonuje przebieg poniedziałkowej sesji w USA, która mimo wielkich oczekiwań, przyniosła ponowny spadek na rynku Nasdaq. Co prawda, biorąc pod uwagę piątkowy bardzo silny wzrost, należało spodziewać się korekty, niemniej część graczy skłonna była wierzyć w utrzymanie wzrostowej tendencji. Niestety, życie okazało się bardzo brutalne i indeks Nasdaq Composite spadł o 0,8 proc.
PONOWNA przecena na tym rynku doprowadziła do nowej korekty na giełdzie japońskiej. Indeks Nikkei zniżkował o 1,1 proc. Spadek nie został jednak potwierdzony obrotami, gdyż inwestorzy nie wykonywali gwałtowniejszych ruchów, czekając na sygnały ze Stanów Zjednoczonych.
OTWARCIE sesji w Europie, przy braku pomyślnych informacji, nie mogło oczywiście niczym szczególnym zaskoczyć. Giełdy rozpoczęły notowania bez wyraźnego trendu, czekając na kolejne dane kwartalne amerykańskich spółek. Gracze bardzo ostrożnie podchodzili do spółek high-tech o czym świadczyć może chociażby spadek kursu Philipsa o 4,5 proc., mimo że ten podał dobre wyniki kwartalne.
— By mogły one jednak usatysfakcjonować inwestorów, musiałyby być bardziej spektakularne — stwierdził jeden z brokerów.
W GODZINACH południowych dało się wyczuć na rynku lekki optymizm, po tym jak doszło do porozumienia palestyńsko-izraelskiego. Z miejsca ruszyły też w górę indeksy, zaś mocno zaczęła spadać cena ropy. Zanim jednak otworzyły się parkiety w USA, zapał graczy przygasł i na parkietach ponownie zagościł marazm.
MIMO obaw części graczy, otwarcie sesji za Atlantykiem było bardzo udane. Już w kilka minut po uruchomieniu handlu na tamtejszych parkietach indeks Dow Jones zarabiał około 0,3 proc., rynek Nasdaq zaś 0,9 proc. Po godzinie nastąpiła jednak zmiana trendu i przed godziną 17.00 naszego czasu oba rynki dotknięte były przeceną, która sięgała w obu przypadkach powyżej 1 proc.