Podczas wczorajszej sesji inwestorzy wykazywali duże zainteresowanie polskimi obligacjami, zwłaszcza pięcio- i dziesięcioletnimi. Rentowności jednak nie spadły znacząco. Być może było to spowodowane wypowiedzią Leszka Balcerowicza, prezesa NBP, który starał się osłabić nadzieje na to, że Rada Polityki Pieniężnej obniży w tym miesiącu stopy procentowe. Wzmogło to niepokój inwestorów, tym bardziej że głos prezesa NBP jest decydujący przy równym rozkładzie głosów przeciwników i zwolenników rozluźniania polityki monetarnej. Taka sytuacja miała miejsce na listopadowym posiedzeniu RPP.
Największy spadek rentowności nastąpił w segmencie najdłuższych papierów. Pod koniec sesji rentowność obligacji 2-letnich (OK1203) ukształtowała się na poziomie 9,00 proc., 5-letnich (PS1106) 8,83 proc., zaś 10-letnich (DS1110) na 8,20 proc.
Tak jak oczekiwaliśmy, dużym zainteresowaniem cieszyła się aukcja obligacji dziesięcioletnich o stałym oprocentowaniu (DS1110). Popyt w większości pochodził od inwestorów zagranicznych. Ministerstwo Finansów sprzedało na środowym przetargu całą oferowaną pulę tych papierów o wartości 1,8 mld zł. Popyt był ponaddwukrotnie wyższy od podaży i wyniósł 3,868 mld zł.
Obligacje dziesięcioletnie cieszą się zainteresowaniem zagranicznych inwestorów ze względu na korzystne rentowności polskich papierów, dobry kupon (6 proc.) i długi termin do wykupu (zmniejszające się ryzyko w perspektywie integracji polskiej gospodarki z europejską). Na kształtowanie rentowności dłuższych papierów wpływają bowiem rynkowe oczekiwania najbardziej prawdopodobnej daty przystąpienia Polski do unii walutowej. Perspektywa wejścia Polski do EMU oraz konieczność spełnienia kryteriów konwergencji będą nadal zwiększały zainteresowanie polskim rynkiem oraz ograniczały ewentualne spadki cen.
W tej sytuacji o atrakcyjności sektora obligacji dziesięcioletnich przesądzi sposób, w jaki będzie następowało wypełnienie kryteriów z Maastricht (przede wszystkim inflacja i deficyt). Gdyby, na przykład wskutek ograniczenia niezależności RPP, stopy zostały gwałtownie obniżone, to papiery najdłuższe nie będą cieszyć się zainteresowaniem inwestorów. Zaczną oni wówczas lokować przede wszystkim na krótkim końcu krzywej rentowności w obawie, że proces dezinflacji będzie musiał zostać ponowiony.