Inwestorzy kupują przyszłość Eko Exportu

Adrian Boczkowski
opublikowano: 25-03-2010, 00:00

Bielski Eko Export, notowany na rynku alternatywnym, cieszy się ostatnio ogromnym zainteresowaniem inwestorów. Spółce poświęcono wiele komentarzy na forach internetowych. Obroty akcjami Eko Export mocno wzrosły. Wczoraj przekroczyły 2 mln zł. To najwięcej na NewConnect. Kolejne spółki miały najwyżej 0,5 mln zł obrotów.

Kurs producenta mikrosfery, czyli ziarna szlaki ze spalania pyłu węglowego w dużych paleniskach, najczęściej w elektrowniach, wzrósł wczoraj o 8,9 proc. Od połowy lutego notowania skoczyły o 56 proc., a od dna z października 2009 r. już o 574 proc. To robi wrażenie. Czy tak mocne wzrosty kursu są do utrzymania w dłuższym terminie? W przypadku Eko Exportu jednoznacznej odpowiedzi nie ma.

Spójrzmy na wyniki Eko Exportu z ubiegłego roku. Przychody spadły rok do roku o 34,5 proc., do 4,6 mln zł. Naturalny spadek zużycia materiałów i energii o 41 proc., do 2 mln zł, nie uratował rentowności. Nie było więc mowy o poświęceniu wolumenu sprzedaży na rzecz zyskowności. Koszty działalności operacyjnej spadły jedynie o 29 proc., do 4,4 mln zł. Zysk ze sprzedaży zanurkował o 74 proc., do 214,6 tys. zł. Wynik operacyjny spadł o 61,6 proc., do 214 tys. zł, a zysk netto — o 56 proc., do 156 tys. zł (zdecydowanie poniżej wcześniejszych prognoz). Rentowność operacyjna spadła z 7,9 do 4,6 proc., a netto — z 5 do 3,4 proc. Na giełdzie liczy się jednak przyszłość.

Mikrosfera to surowiec wykorzystywany na przykład do produkcji opon, śmigieł, cementów i zapraw, tworzyw sztucznych i izolacji ceramicznych. Ożywienie w globalnej gospodarce wskazuje na rosnący rynek dla sztandarowego produktu Eko Exportu. Kontrakty na zachodzie Europy i w USA sprawiły, że przychody spółki za okres styczeń-luty były o 132 proc. wyższe niż przed rokiem. Dodatkowo, mają rosnąć jeszcze szybciej. Spółka chce tak zautomatyzować i zmodernizować proces produkcyjny, by spadły koszty bezpośrednie, a przy obecnym zatrudnieniu wydajność zakładu mocno wzrosła (finansowanie z emisji akcji i środków UE). To działa na wyobraźnię inwestorów, którzy skupowali akcje po informacjach o rozmowach handlowych.

Kapitalizacja Eko Exportu wynosi obecnie blisko 45 mln zł. To 6,7 razy więcej niż wartość księgowa spółki na koniec zeszłego roku (C/WK) i aż 286 razy więcej niż zeszłoroczny zysk netto (C/Z). Gdyby spółce udało się potroić przychody, a rentowność byłaby wyraźnie lepsza niż w 2008 r. (przyjmijmy 10 proc.), to i tak zysk netto wyniósłby jedynie około 1,5 mln zł. C/Z wciąż byłoby bardzo wysokie (30). Dalszy dynamiczny rozwój wymaga kapitałochłonnych inwestycji (dług lub rozwodnienie kapitału). Zagrożeniem dla zyskowności na akcję Eko Exportu są też kursy walutowe, bo spółka sprzedaje na Zachodzie, surowiec uzyskuje na Wschodzie, a przetwarza go w Polsce. Tymczasem Aton-HT (utylizacja azbestu), który dysponuje przełomową technologią na wysokomarżowym rynku i zaczyna spijać z niej śmietankę, jest wyceniany przez rynek przy C/WK poniżej 6. Średnia na GPW to 1,1. Inwestorzy skupujący akcje Eko Exportu mogli się już zagalopować. Trzeba więc wykazać się wzmożoną czujnością.

Adrian Boczkowski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adrian Boczkowski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy