Inwestorzy na GPW chcą być świętsi od Papieża

ASZ
opublikowano: 2007-09-27 17:18

Warszawscy gracze zdają się przywiązywać większą wagę do danych z Ameryki od samych Amerykanów. Zareagowali bowiem dużo bardziej nerwowo na złe informacje z rynku nieruchomości niż handlujący akcjami za oceanem.

Do momentu zakończenia notowań na GPW, indeksy w USA nie zeszły poniżej poziomu środowego zamknięcia chociaż dane o sprzedaży nowych domów okazały się najgorsze od 2000 r. Tymczasem w Warszawie finisz notowań wypadł na najniższym poziomie dnia 3675,83 pkt. Oznacza to 0,54-proc. spadek wartości głównego barometru giełdowej koniunktury wobec poprzedniej sesji. Lepiej wypadły indeksy spółek średnich i małych tracą tylko po 0,1 proc.

Przez większość sesji na GPW inwestorom towarzyszyły jednak dobre nastroje wywołane udaną środową sesją w USA i zwyżkami cen akcji na rynkach azjatyckich. WIG20 rozpoczął dzień szybkim wzrostem o 1,6 proc. przy okazji otwierając lukę hossy. Szkoda, że w końcówce została ona zamknięta. Gdyby do tego nie doszło, byłaby w kolejnych dniach wsparciem dla ewentualnej korekty. A tak trzeba liczyć na poprzednią lukę z 19 września.

Amerykańscy inwestorzy stąpają po kruchym lodzie. Wydaje się wręcz, że kupujący akcje oczekiwali… złych danych. Bo im gorsze dane o kondycji największej gospodarki świata, tym bardziej rośnie szansa na kolejną obniżkę stóp procentowych przez Fed. Nie da się jednak powiedzieć, by normalną była sytuacja, w której złe dane makro stają się pretekstem do windowania kursów akcji.

Prędzej czy później wartości indeksów będą musiały wrócić do korelacji z fundamentami amerykańskiej gospodarki. Na razie jednak bykom sprzyja także kończący się trzeci kwartał. Zarządzający funduszami w ramach tradycyjnego zjawiska window dressing czasem na wyrost kreują zwyżkę kursów, by nie pozbawić się okresowych premii za wypracowane stopy zwrotu.

Wśród komponentów WIG20 najwięcej dał zarobić GTC. Przerwano słabszą passę z trzech poprzednich dni, podczas których kurs akcji dewelopera zniżkował łącznie o 5,2 proc. Korekcie jednak nie towarzyszyły duże obroty, toteż odbicie było tylko kwestią czasu. Dziś walory zdrożały o 3,4 proc. do 48,8 zł. Na poprawienie czeka piątkowy szczyt 50,4 zł.

Jak na największą spółkę branży przystało, PKO BP przez większość dnia przewodził odbiciu notowań banków. Dopiero w słabej końcówce oddał większość wzrostu ostatecznie finiszując na 0,4-proc. plusie. Akcje PKO BP cieszyły się największymi na giełdzie obrotami 180 mln zł. Lehman Brothers wydał rekomendację "zgodnie z wagą portfela".

Zgodnie z wczorajszymi przepowiedniami, czwartek dla akcjonariuszy Polnord stał pod znakiem korekty. Nie ma w tym jednak nic niepokojącego. Inwestorzy budowlanej spółki zachowują się racjonalnie realizują zyski z poprzednich dziewięciu wzrostowych sesji. Za jedną akcję na zakończeniu dnia płacono 165,2 zł, czyli 3,4 proc. mniej niż w środę.

Tyle samo stracili właściciele walorów PKN Orlen. Czwartkowa sesja wpisała się w realizowany od około miesiąca scenariusz trendu bocznego. Podejmowaniu wiążących decyzji przede wszystkim przez największych inwestorów nie sprzyja niepewność co do sposobu planowanej (?) fuzji z Grupą Lotos.