Pierwsza sesja września przyniosła wyraźne odreagowanie na rynkach. Silne wzrosty na samym początku miesiąca nastąpiły po wysypie newsów przypominających o tym, że wrzesień jest historycznie najsłabszym dla inwestorów miesiącem w roku. Paradoksalnie może to skłaniać do przekonania, że nastroje są już tak słabe, że spadkowe scenariusze na ten wrzesień mogą się nie sprawdzić.
Tymczasem z kolejnego 16-miesięcznego minimum odbiły się akcje notowane w Tokio. Japońscy eksporterzy niezasłużenie płacą wysoką cenę za awersję do ryzyka i będący jej konsekwencją szturm na jena. Korelacja między notowaniami pary EUR/JPY i NIKKEI 225 jest wręcz uderzająca, a zwrot na rynku akcji był lustrzanym odbiciem zwrotu na rynku walutowym.
Tymczasem gwałtowny wzrost indeksów na Wall Street kończy monotonne udeptywanie dna, z którym mieliśmy do czynienia od tygodnia, i może zapoczątkować krótkoterminowy ruch w górę. W średnim terminie zasadniczy będzie jednak kierunek wybicia SP 500 z kształtującej się od trzech miesięcy formacji, która coraz bardziej zaczyna przypominać diament.
Marek Wierciszewski