Inwestorzy nadal obserwują banki

Dariusz Karolak
opublikowano: 2001-10-01 00:00

Inwestorzy nadal obserwują banki

Trudno o optymizm. Ktokolwiek obeznany z podstawami AT wie, że testowanie wrześniowych minimów na głównych parkietach światowych jest kwestią czasu. Jak wtedy będzie wyglądał rynek u nas?

Trzeba cierpliwie czekać. W takim układzie geopolitycznym giełda jest w stanie zaakceptować tylko jedno rozwiązanie, porozumienie w sprawach gospodarczych koalicji SLD-UP z PO przy rzeczywistej konsultacji z biznesem. I nie ma co tracić czasu na ideologiczne przepychanki, bo naprawdę zostało go mało. Populizm innych ugrupowań, najlepiej w połączeniu z chęcią zmniejszenia roli RPP (która, trzeba przyznać, dołożyła wiele starań, by ją znielubić) może skutecznie odstraszyć nielicznych już inwestorów zagranicznych na długi czas. Już teraz spada tempo bezpośrednich inwestycji zagranicznych. A skąd bierze się potencjał podażowy takich walorów jak KGHM, TPSA czy PKNOrlen?

Od wyborów upłynął juz tydzień, a nikt z obozu zwycięzców nie pofatygował się, by zadeklarować szczególne miejsce giełdy w „społecznej gospodarce rynkowej”. Taka deklaracja to standard w zachodnich dojrzałych gospodarkach, także tych, którymi rządzą socjaldemokraci. Po prostu nie ma innej drogi akumulacji kapitału. Bez tego deklaracje nakręcenia rozwoju gospodarki pozostaną czczą gadaniną. Czyżby konsternacja wywołana tym jak i z kim podzielić się władzą spowodowała zanik wysokiej klasy umiejętności socjotechnicznych? Wystarczy poobserwować jak do zagadnień giełdy odnosi się prezydent USA. Często odwiedza NYSE, CBOT. Tymczasem u nas w walce o głosy biednych z winy nieudolnych rządów, prominentnym politykom zdarza się przyznać, że nigdy na giełdzie nie inwestowali i nie za bardzo na tym się znają. I jeszcze się tym chwalą! O inwestorach pamięta się tylko, gdy SP ma coś do sprzedania, najlepiej drogo, a potem niech się wali, niech się pali, pies z kulawą nogą się nie zainteresuje.

Najlepiej ze wszystkich branż zachowują się banki. Widać pośpiech inwestorów strategicznych, biorących pod uwagę możliwość, że ktoś wymyśli ustawę o progach zaangażowania, których zagranicznym inwestorom nie wolno przekroczyć. Stąd nowe emisje BIG, KBSA i taki duży popyt na pracownicze akcje BZWBK, PBK i BPH. Poza bankami dobrze radzą sobie defensywna branża hurtowni leków, spółki skupujące akcje do umorzenia oraz nieliczne, które zagraniczny inwestor może chcieć wycofać z publicznego obrotu (Stomil, Świecie, Dębica).