Wyśrubowane ceny akcji Tonsilu nie gwarantują ugody z wierzycielami. Negocjacje potrwają do końca marca.
Akcje Tonsilu, giełdowego producenta głośników, osiągnęły najwyższy poziom z ostatnich 52 tygodni. Jeden papier borykającej się z długami spółki wyceniono niedawno nawet na 1,79 zł, podczas gdy roczne minimum to 15 gr. Akcjonariusze czekają na zakończenie negocjacji z wierzycielami i, sądząc po notowaniach, są dobrej myśli.
— Prowadzimy negocjacje i trudno powiedzieć, jak one się zakończą. Jedno wiem już dziś: chciałbym, by 30 marca wierzyciele przegłosowali układ na zaproponowanych przez nas warunkach — mówi Czesław Schejn, prezes Tonsilu.
Spółka proponuje pracownikom redukcję długów o 40 proc., a innym wierzycielom, posiadającym zabezpieczenie na jej majątku, aż o 85 proc. Pomniejszone zobowiązania miałyby zostać spłacone w 60 równych ratach.
— Nadal aktualny jest też pomysł zamiany reszty zobowiązań na akcje — zaznacza prezes Tonsilu.
Całość zobowiązań wynosi 72 mln zł. Dla porównania, po ostatniej zwyżce notowań wartość rynkowa Tonsilu nieznacznie tylko przekracza 5 mln zł. Jaki będzie akcjonariat spółki po podwyższeniu kapitału?
— Jeszcze tego nie oszacowaliśmy — dodaje Czesław Schejn.
Program naprawczy Tonsilu zaakceptowała Agencja Rozwoju Przemysłu (ARP) i resort skarbu, które łącznie posiadają ponad 20 proc. jego akcji. ARP ma go dokapitalizować i objąć akcje w spółkach zależnych, do których już przeniesiono produkcję Tonsilu.
— Ten system się sprawdza. Spółki mają zysk operacyjny — cieszy się Czesław Schejn.
Mają one płacić Tonsilowi czynsz za dzierżawę gruntów i nieruchomości. Z tego ma spłacać dług.
— Zachowamy nad spółkami produkcyjnymi kontrolę i z czasem być może poszukamy dla nich inwestora — deklaruje szef Tonsilu.