Od kilku dni cechą charakterystyczną giełdowego handlu na niemal całym świecie jest bardzo mała zmienność indeksów. W środę z tego schematu wyłamał się jedynie Nikkei, w reakcji na osłabienie jena w wyniku interwencji na rynku walutowym, a wczoraj giełda w Szanghaju, w obawie o możliwość zaostrzenia polityki pieniężnej w Chinach i chłodzenie tamtejszego rynku nieruchomości.
Większych emocji nie wywołują ostatnie dane makroekonomiczne. Nie dają one bowiem jednoznacznego obrazu stanu i perspektyw gospodarek. Czwartkowa informacja o mniejszej niż się spodziewano liczbie wniosków o zasiłek dla bezrobotnych nie spowodowała wzrostu optymizmu. W pierwszych minutach handlu na Wall Street tamtejsze indeksy traciły po 0,3-0,5 proc.
Główne indeksy na warszawskiej giełdzie zaczęły czwartkową sesję od niewielkiego spadku. WIG20 na otwarciu tracił 0,4 proc. a wskaźnik szerokiego rynku zniżkował o 0,2 proc. Niemal przez cały dzień niewiele się działo. Zmiany wartości indeksów były minimalne i nic nie było w stanie wyrwać naszego rynku z tego marazmu. Wskaźnik największych spółek poruszał się w bardzo wąskim zakresie 2545-2550 punktów. W gronie dużych firm liderami spadków były papiery Lotosu i PKN Orlen, zniżkujące o 1,2-1,4 proc., i Telekomunikacji Polskiej, tracące nieco ponad 1 proc. PKO BP i PZU przeceniono o około 0,7 proc.
Walory BZ WBK po poniedziałkowym 10-procentowym skoku na wieść o cenie, jaką za nie zapłaci Santander, powoli tracą na wartości przy utrzymujących się wciąż bardzo wysokich obrotach. Na zapleczu pierwszej ligi ruch także był niewielki. Sporym wahaniom podlegały notowania Alchemii, po informacji o zakupie przez tę spółkę zakładu produkującego rury. Jej papiery zyskiwały nawet ponad 10 proc., jednak kończyły dzień zwyżką o 2,5 proc. O ponad 8 proc. w górę szły papiery City Interactive po zapowiedziach wzrostu przychodów i zysków. Ostatecznie WIG20 zniżkował o 0,46 proc. a WIG stracił 0,23 proc. Minimalnym zmianom w porównaniu do środy uległy wskaźniki małych i średnich firm. Obroty wyniosły 1,5 mld zł.
Trwający od kilku dni marazm zaczyna się powoli przeradzać w coraz bardziej widoczną, choć łagodną korektę spadkową. Przerywnik w postaci zaskakującego wzrostu w trakcie środowego fixingu okazał się jednorazowym wyskokiem. WIG20 od niedawnego szczytu stracił zaledwie kilkanaście punktów a indeks szerokiego rynku raptem kilkadziesiąt. Ten ostatni stoi więc niemal w miejscu. Podobnie jest zresztą na innych rynkach. Wskaźnik we Frankfurcie od początku tygodnia trzyma się w wąskim przedziale 6236-6290 punktów i nie może się zdecydować, w którą stronę podążyć. Żadnych sygnałów nie wysyła przewodnik giełdowego stada, czyli Wall Street. Widać inwestorzy potrzebują trochę czasu, by przemyśleć sytuację.
Roman
Przasnyski