Inwestorzy stają się zmęczeni

Katarzyna Siwek
03-12-2008, 11:35

Na dziś zaplanowana jest publikacja sporej liczby danych makroekonomicznych. Z jednej strony pokazywać będą aktywność w  sektorze usług w listopadzie w strefie euro oraz USA, z drugiej opisywać sytuację na rynku pracy w Ameryce (liczba planowanych zwolnień oraz miejsc pracy w sektorze prywatnym). Informacje dotyczą ważnych sfer i zapewne wpłyną na  nastawienie inwestorów.

Trzeba oczekiwać, że każde rozczarowanie będzie wywoływać podaż, tak jak stało się to w poniedziałek ze wskaźnikami PMI i ISM dla sektora przemysłowego. 

Widać, że inwestorzy w dalszym ciągu poszukują impulsów do mocniejszego ruchu. S&P 500 krąży wokół 850 pkt i tym samym pozostaje wciąż niebezpiecznie blisko dołków internetowej bessy. Trudno jest w napływających wiadomościach znaleźć argumenty za kupnem walorów przynajmniej na kilka miesięcy, a nawet tygodni, stąd duże dzienne wahania.

Wczorajszy dzień niewiele zmienił w obrazie rynków. S&P 500 wrócił do 850 pkt, czyli do październikowego dołka. Od trzech tygodni notowania rozgrywają się wokół tej bariery. Nasz rynek, podobnie jak europejskie parkiety, nie dał się ponieść pesymizmowi z pierwszej sesji tego tygodnia w USA, ale też dużej aktywności kupujących nie było widać. Raczej zauważalne staje się „zmęczenie” (sugeruje to niska aktywność inwestorów i koncentracja obrotów na niewielkiej liczbie spółek) silnym przywiązaniem naszych indeksów do wskaźników z największych europejskich parkietów, na których koniunkturę determinuje natomiast sytuacja w Ameryce. Ta pozostaje bardzo niestabilna na poszczególnych sesjach, a w dłuższym horyzoncie czasu wciąż nie widać przełamania negatywnych tendencji. Wygląda więc na to, że końcówka roku nie przyniesie ruchu, który mógłby istotnie poprawić bilans tegorocznych dokonań. Raczej czeka nas stabilizacja albo łagodne opadanie. Z każdym dniem jednocześnie inwestorzy będą coraz bardziej wybiegać myślami w przyszły rok. Pojawiają się pierwsze prognozy, jak choćby UBS mówiąca o zwyżce S&P 500 o ponad połowę. Takie zapowiedzi trzeba jednak odbierać raczej jako element przemawiający przeciwko odwróceniu trendu. Skoro dołkowi bessy mają towarzyszyć fatalne nastroje, to raczej spodziewać należałoby się zapowiedzi dalszych dużych zniżek. Podobnie jest zresztą z rekomendacjami dla naszych spółek. Wciąż w większości mają one wyceny powyżej rynkowych, w czym trudno się doszukiwać pesymizmu analityków. Bardziej można byłoby zawierzyć takim ocenom, gdyby nie to, że przez ostatnie kilkanaście miesięcy wyceny szły w dół za spadającymi kursami. Z jednej strony wynikało to z nadmiernego optymizmu analityków, którzy nie widzieli fundamentalnych podstaw do zniżek, z drugiej spadki na giełdach na świecie i u nas wpływały na obniżanie wycen porównawczych, które są składową całkowitej wyceny spółek.

Katarzyna Siwek
Autorka jest specjalistką Expandera


 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Siwek

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Rekomendacje / Inwestorzy stają się zmęczeni