Pierwsza tegoroczna sesja na krajowym parkiecie rozpoczęła się od mocnego byczego akcentu. WIG20 na dzień dobry rósł ponad 3 proc., bez problemu pokonując 1,8 tys. pkt. Później było jeszcze lepiej. Krajowe indeksy wzrosły ostatecznie nawet o 4,9 proc. — najmocniej na Starym Kontynencie. Z 20 największych firm żadna nie znalazła się pod kreską. Trzeba jednak zauważyć, że GPW nadrabiała dystans do zachodnich parkietów, które mocno rosły już w piątek (GPW wtedy nie pracowała).
Wśród krajowych blue chipów najmocniej drożały akcje sylwestrowego przegranego — Cersanitu (8,8 proc.). Przypomnijmy, że na ostatniej sesji w 2008 roku akcje producenta ceramiki przeceniono o 5,5 proc. Przyszedł więc czas na odrabianie strat. Drożały też papiery KGHM. Kurs lubińskiego konglomeratu poszybował o 8,1 proc. Nie przeszkadzał mu spadek cen miedzi na giełdzie metali w Londynie (surowiec potaniał do 3,1 tys. USD za tonę). Tuż za KGHM znalazł się bank Pekao. Wartość rynkowa największej polskiej instytucji finansowej poszła w górę o 6,9 proc. Wzrost cieszy, tym bardziej że w poniedziałek część europejskich banków kończyła sesję pod kreską.
Emocji nie brakowało też na szerokim rynku. Poniedziałkowymi perełkami okazali się dwaj zagraniczni deweloperzy. Papiery austriackiego Immoeastu podrożały 30 proc., a luksemburskiego Orco Group — 24 proc. Na wczorajszej sesji można było znaleźć i przegranych. Pierwszej sesji w 2009 roku nie będą mile wspominać akcjonariusze Sfinksa. Akcje przedstawiciela branży gastronomicznej potaniały o 30 proc. Spółka przyznała się, że grozi jej utrata płynności. Od przeceny, choć dużo mniejszej, nie uchronił się jej główny akcjonariusz AmRest. Kurs właściciela sieci Pizza Hut i KFC zanurkował o 6,3 proc.
Krajowi inwestorzy liczą, że wczorajsze wzrosty na GPW są początkiem "efektu stycznia" i byczą zapowiedzią całego roku. W historii GPW aż w 90 proc. sprawdzała się zależność, że "jakie pierwsze sesje, taki cały rok". Tak było na przykład w ubiegłym roku. W pierwszych czterech dniach 2008 roku WIG zanotował 3,5-procentowy spadek. W całym ubiegłym roku zanurkował o 51 proc. Lepiej było w 2006 roku. Na czterech pierwszych sesjach WIG wzrósł o 5,6 proc. W całym 2006 roku — aż o 42 proc. Trzeba zauważyć, że obecnie wielu wystraszonych inwestorów wciąż trzyma się z daleka od akcji. Potwierdzają to obroty, które nie przekraczają 1 mld zł.
Jakub Ozdowski