Studio Weird Fish zebrało 1,2 mln zł (60 proc. planowanej kwoty) w crowdfundingu w 2021 r. na projekt „Oddyssey: Your Space, Your Way!”. Spółka miała trafić na NewConnect w tym samym roku, ale plan ten zawieszono po tym, jak zepsuła się wywołana lockdownami koniunktura w tej branży. Gra została wydana w trybie wczesnego dostępu w kwietniu 2023 r., a w czerwcu sprzedano ją wydawcy 505 Games, który miał własną wizję jej rozwoju. W zeszłym roku studio rozpoczęło prace nad kolejnym projektem „Anabasis”, deklarując, że dołączy do grona spółek notowanych na NewConnect najszybciej, jak to będzie możliwe.
Play of Battle po finansowanie z crowdfundingu sięgnęło także w 2021 r. Udało się pozyskać 1,5 mln zł z planowanych 4,4 mln zł na projekt realistycznej gry strategicznej, który firmowali Jacek Bartosiak czy George Friedman. Spółka miała wejść na giełdę w 2022 r., ale plan ten zawieszono i sięgnięto po finansowanie z emisji prywatnej – w 2023 r. pozyskano 1,2 mln zł, a kolejną umowę inwestycyjną zawarto w 2024 r. W październiku 2023 r. spółka pokazała demo gry, a do beta testów zgłosiło się 100 osób.
- Ze względu na trudny rynek, z jakim borykają się obecnie spółki z sektora, notowane na rynku alternatywnym, podjęliśmy decyzję o czasowym wstrzymaniu naszych starań, dotyczących upublicznienia spółki. Dostajemy oferty reverse-IPO [czyli wejścia na giełdę w drodze przejęcia już notowanego podmiotu - red.], którymi również nie jesteśmy zainteresowani. Na tym etapie chcemy skupić się na produkcji gry, a dopiero po jej wydaniu zdecydujemy, czy spółka powinna pojawić się na parkiecie oraz czy będzie to NewConnect, czy GPW – mówi Jarosław Kotowski, prezes Noobz from Poland.
Spółkom przestało się spieszyć z wejściem na rynek kapitałowy po tym, jak hossa na tym rynku skończyła się wraz z pandemią. Indeks WIG-Gry szczyt zaliczył pod koniec 2020 r., aby później rok w rok tracić na wartości – w zeszłym roku spadek przekroczył 8 proc., a w tym roku jego stopa zwrotu wynosi około zera, choć WIG właśnie ustanawia nowe historyczne szczyty. Indeks zdominowany jest przez CD Projekt, którego udział sięga 65 proc., ale słabość sektora jest powszechna i do wyjątków należą spółki ze stopą zwrotu za ostatni rok przekraczającą wynik szerokiego rynku.
Spółkom przestało się spieszyć z wejściem na rynek kapitałowy po tym, jak hossa na tym rynku skończyła się wraz z pandemią.
Spółki, które jako ostatnie debiutowały na NewConnect, radzą sobie słabo lub bardzo słabo: akcje ConsoleWaya (portowanie gier) tuż po debiucie straciły na wartości 80 proc., Red Square Games są obecnie o 20 proc. tańsze niż wynosił kurs odniesienia na premierową sesję, a Space Fox Games spadły do tej pory o 63 proc.
Taki rozwój wypadków nie zachęca do wchodzenia na giełdę, a to problem dla tych, którzy chcieliby wyjść z akcjonariatu. W przypadku niepublicznej spółki jest to mocno utrudnione, bo zwykle trzeba na własną rękę szukać nabywców akcji, a w negocjacjach sprzedający nie ma mocnej pozycji.
Plany nie zostały porzucone
Nie wszystkie spółki porzuciły jednak swoje plany. Far From Home, które w czerwcu 2023 r. wypuściło grę „Forever Skies” (do tej pory sprzedało się 150 tys. egzemparzy), jest jednak w nieco innej sytuacji.
- Podtrzymujemy chęć wejścia na giełdę, jednak po licznych konsultacjach zdecydowaliśmy się odpuścić rynek NewConnect. Zabezpieczenie finansowe, wyniki sprzedażowe oraz pozycja biznesowa utwierdzają nas w przekonaniu, że bardziej adekwatnym rynkiem dla Far From Home jest rynek główny GPW i to w niego obecnie celujemy – mówi Adam Torchała, odpowiedzialny za relacje inwestorskie w Far From Home.
Spółka ma już umowę o współpracy z Sony Interactive Entertainment, finalizuje także rozmowy z potencjalnym dużym inwestorem branżowym. Na giełdę najwcześniej mogłaby wejść w II połowie 2024 r., co pozwoliłoby na sprzedaż akcji inwestorom, od których spółka pozyskała 3 mln zł w 2021 r.
- Wpływ na ostateczną datę debiutu może mieć też koniunktura i sytuacja na rynku, a co za tym idzie możliwość uzyskania najkorzystniejszej dla akcjonariuszy i spółki wyceny – dodaje Adam Torchała.
Bliżej debiutu jest Fallen Leaf Studio, którego „Fort Solis” sprzedał się w 70 tys. egzemplarzy na PC oraz PlayStation 5, a spółka sprzedała nawet prawa do serialu na podstawie gry szwedzkiemu studiu filmowemu. Falle Leaf Studio ma także kolejne projekty w planach – firma została koproducentem i wydawcą gry „Ultra Mega Cats”, a także pracuje nad własnym projektem o nazwie „Cataclysm”, zaplanowanym na 2025 r.
- Chcielibyśmy zadebiutować mniej więcej w wakacje, jednak ze względu na specyfikę naszej branży i rynku kapitałowego, oraz realnie patrząc na postęp prac, najbardziej prawdopodobny wydaje się wrzesień. Niewykluczone, że zbiegnie się to z premierą naszego drugiego tytułu, która jest zaplanowana na czerwiec/lipiec – mówi Michał Pietrzkiewicz, członek zarządu odpowiedzialny za finanse.
Fallen Leafs nie planuje oferty publicznej, co ułatwia decyzję o wejściu na giełdę w sytuacji, gdy nastroje na rynku nie są najlepsze.
- Wyceny w naszym sektorze nie są obecnie najatrakcyjniejsze. Wierzymy jednak, że w drugiej połowie roku nastąpi poprawa nastrojów. Poza tym, zobowiązaliśmy się wobec inwestorów, że wprowadzimy spółkę na giełdę i i chcemy tę obietnicę zrealizować w tym roku – mówi Michał Pietrzkiewicz.
Menedżer do niedawna pracował w Starward Industries, spółce notowanej już na NewConnect. Jej akcje mocno rosły w I półroczu 2023, ale zaczęły spadać już kilka miesięcy przed premierą “The Invincible”. A kiedy okazało się, że zainteresowanie nią po premierze jest znikome, kurs się załamał. Stopa zwrotu za 12 miesięcy to minus 81 proc.
Większa selekcja
Jak bolesne może być wejście na NewConnect, przekonał się w styczniu wspomniany ConsoleWay, spółka z grupy Ultimate Games. Firma specjalizująca się w adaptowaniu gier na konsole straciła 80 proc. wartości na drugi dzień po debiucie, kiedy w końcu udało się doprowadzić do transakcji.
- Inwestorzy nauczyli się na wielu spółkach, że projekt przedstawiany jako perspektywiczny nie zawsze takim się okazuje po premierze. Sentyment nie jest za dobry i widać to po ostatnich debiutach spółek gamingowych. Branża nie jest łatwa, koszty developmentu wzrosły, a konkurencja jest wysoka. Inwestorzy mają z tyłu głowy, że ryzyko związane z inwestycjami w takie spółki jest wysokie – mówi Piotr Bogusz, analityk Erste Securities.
Dobre projekty mają jednak szansę zostać dostrzeżone przez rynek, jednak w ostatnim czasie jest spora konkurencja. Jak zauważyli analitycy Santander BM, w II połowie 2023 r. była bardzo dużo podaż gier, co sprawiło, że cierpiały małe spółki, a lepiej wypadały duże produkcje.
- Trzeba selektywnie podchodzić do tych spółek, zwracać uwagę na portfel gier, przygotowywane projekty, wycenę spółki, oceny wydanych gier czy kompetencje w zakresie marketingu i wydawania gier. W kwestii projektów należy zwrócić uwagę, czy jest w nie zaangażowany zewnętrzny wydawca lub inwestor zewnętrzny, oraz na jakich warunkach jest zaangażowany taki podmiot. Spółki, które potwierdziły, że mają własne IP, potrafiące zarabiać, powinny być lepiej oceniane – mówi Piotr Bogusz.
Duża konkurencja sprawiła, że ryzyko projektów wzrosło, zwłaszcza, że także koszty są wyższe po ostatniej fali inflacji. Może to także sprawić, że obecne budżety okażą się niewystarczające, a spółki będą musiały podnosić kapitał, aby dokończyć swoje projekty.
- Spółka, która ma jeden projekt jeszcze przed premierą, zapewne będzie zakwalifikowana do grupy podmiotów o podwyższonym ryzyku. Niemniej, zawsze trzeba przeanalizować czynniki mogące mieć wpływ na potencjał komercyjny przygotowywanych gier oraz na ich potencjał do zwrotu zainwestowanych środków jak m.in. rozpoznawalność gry, liczba followersów na Steamie, zajmowane miejsce na Steam Global Wishlist, doświadczenie zespołu deweloperskiego oraz planowany budżet projektu – radzi Piotr Bogusz.
To, że szczyt zainteresowania sektorem gier przypadał na czas pandemii Covid-19 nie oznacza, że TFI poprzestały się interesować jej przedstawicielami na giełdowych parkietach. Oczywiście, rosnąca presja kosztowa u developerów, bardziej wymagający co do tytułów klienci, czy też silny względem dolara złoty zmieniły optykę prowadzonych biznesów producentów gier, tym niemniej zakładam, że każdy zarządzający portfelem akcyjnym nie przejdzie obojętny wobec przedstawicieli sektora o ciekawych perspektywach rozwoju. Pamiętajmy, że najlepsze stopy zwrotu z inwestycji często towarzyszą zakupom dokonywanym w momencie, kiedy nikt się nie interesuje daną branżą, czy też konkretnym emitentem.

W mojej opinii, analitycy i zarządzający funduszami cały czas z zainteresowaniem śledzą rynek gier, mimo że najlepszy okres na pozyskanie środków przez ten sektor z rynku giełdowego w Polsce mamy za sobą. Dla branży producentów gier nastały trudne czasy. Rosnące koszty produkcji, duża konkurencja i rosnące oczekiwania graczy sprawiły, że małym i średnim spółkom trudno się przebić w konkurencji z największymi graczami z USA, Chin i Japonii. Trudno jednak nie dostrzec, że w Polsce mamy kilka firm, które zbudowały skalę i uznanie w ciągu ostatnich dwudziestu lat. To sukces, ale na kolejne przyjdzie poczekać.
