Inwestorzy wciąż ufają naszej walucie

Jacek Jurczyński
opublikowano: 2003-07-31 00:00

Środowa sesja na krajowym rynku walutowym miała bardzo spokojny i wakacyjny przebieg. Wartość złotego nie uległa większej zmianie, a o nominalnych poziomach kursów USD/PLN oraz EUR/PLN zadecydowały wydarzenia na rynku międzynarodowym. Wraz ze spadkiem kursu EUR/USD cena dolara wzrosła do 3,8315 zł, a cena euro spadła w okolice 4,3830 zł, sięgając przy okazji najniższego poziomu od 9 czerwca.

W trakcie sesji wiceminister finansów Jan Czekaj, rekomendowany przez klub parlamentarny SLD na członka Rady Polityki Pieniężnej, podtrzymał swoją wcześniejszą opinię, że prowadzona dotychczas polityka monetarna była zbyt restrykcyjna. Jednocześnie dodał, że decyzje dotyczące stóp procentowych będą teraz zależały od sytuacji gospodarczej. O godz. 17.00 dolar wyceniany był na 3,8315 zł, a euro na 4,3721 zł, co oznacza odchylenie od dawnego parytetu na poziomie minus 4,3 proc.

Inwestorzy oczekują na publikowane dziś dane NBP o bilansie płatniczym. Z uśrednionych prognoz wynika, że wartość deficytu na rachunku obrotów bieżących spadnie w czerwcu do 290 mln EUR wobec 327 mln EUR w maju. Na rynku mówi się jednak, że dane mogą być lepsze od oczekiwań, oraz że deficyt może spaść poniżej 200 mln EUR. Gdyby dane pozytywnie zaskoczyły, złoty ma szansę na wzrost.

W Azji pierwsze godziny środowej sesji przyniosły nieznaczny wzrost notowań amerykańskiej waluty. Kurs USD/JPY zwyżkował z 119,83 do 120,02. Pewien wpływ na osłabienie jena — oprócz popytu inwestorów na dolary przed publikowanymi do końca tygodnia danymi makro w USA — mogły mieć również przedstawione w nocy z wtorku na środę wstępne dane o 1,2-proc. spadku produkcji przemysłowej w Japonii w czerwcu. Rynek spodziewał się jej wzrostu.

W kolejnych godzinach handlu wzrost kursu USD/JPY wyhamował, a cena dolara spadła chwilowo w okolice poziomu 119,60. Mogło to być spowodowane działaniami japońskich eksporterów, którzy wykorzystali wzrost kursu USD/JPY powyżej poziomu 120 do sprzedaży waluty amerykańskiej. Po południu kurs USD/JPY ponownie zaczął piąć się do góry, sięgając najwyższego poziomu od 30 czerwca: 120,19. O godz. 17.00 dolar wyceniany był na 120,15 JPY.

Dalsze wydarzenia na rynku dolarjena uzależnione są przede wszystkim od danych makro z USA. Gdyby okazały się one dobre dla amerykańskiej waluty, kurs USD/JPY ma szansę zwyżkować w kierunku poziomu 120,50, a potem 121,15.

W Europie po tym, jak we wtorek po południu okazało się, że dane o zaufaniu amerykańskich konsumentów za lipiec były gorsze od oczekiwań, notowania europejskiej waluty do dolara gwałtownie zwyżkowały do 1,1540. Do dalszej przeceny amerykańskiej waluty jednak nie doszło. Inwestorzy, wierząc, że reszta publikowanych w tym tygodniu danych makro z USA pokaże poprawę stanu gospodarki Stanów Zjednoczonych, ponownie zaczęli kupować dolary. Na rynku mówiło się również, że dolarowi pomogły słowa szefa oddziału Fed w Dallas. Robert McTeer powiedział, że dużo wskazuje na trwające ożywienie gospodarcze, a dane o zaufaniu konsumentów nie powinny być powodem do obaw.

Pierwsze godziny środowego handlu upłynęły w bardzo spokojnej atmosferze. Cena euro do dolara ulegała wahaniom w bardzo wąskim zakresie 1,1425-1,1450. Inwestorzy wstrzymywali się z zawieraniem większych transakcji w oczekiwaniu na przedstawiany o godz. 20.00 czasu polskiego raport Fed, zwany Beżową Księgą. Nieco ciekawiej na rynku zrobiło się dopiero po godz. 13.00, kiedy cena euro do dolara zaczęła ponownie zniżkować, ustalając minimum na poziomie 1,1395. O godz. 17.00 euro wyceniane było na 1,1411 USD.

Przedstawiane w czwartek i piątek dane z USA zadecydują o kształtowaniu się kursu EUR/USD w najbliższym okresie. Obecnie wydaje się, że cena euro do dolara może zniżkować do 1,1370, a być może nawet do 1,1350.