Inwestorzy znów przyspieszyli

opublikowano: 04-01-2018, 22:00

W 2017 r. specjalne strefy ekonomiczne wydały niemal o sto zezwoleń więcej niż w 2016 r. W tym roku to się raczej nie powtórzy

Wyniki 14 specjalnych stref ekonomicznych (SSE) w ubiegłym roku zbliżyły się do rekordowego 2014 r., gdy inwestorzy rzucili się na pomoc publiczną przed obniżeniem jej poziomu. Strefy wydały 352 zezwolenia, w których inwestorzy obiecali 19,1 mld zł i 13,2 tys. miejsc pracy. Trzy lata wcześniej było odpowiednio 438 zezwoleń, 21 mld zł nakładów i 20,5 tys. etatów.

Wszystko w górę

W porównaniu z 2016 r. zezwoleń było o 37 proc. więcej. Większość stref poprawiła wyniki, przy czym katowicka — zwycięzca w tej kategorii z 58 zezwoleniami — ponad dwukrotnie, podobnie jak Warmińsko-Mazurska SSE, która wydała ich 36. Wysoki poziom utrzymała mielecka strefa, ubiegłoroczny lider, która z 47 zezwoleniami (o siedem więcej niż rok wcześniej) zajmuje drugie miejsce.

Pod względem wartości nakładów nikt nie mógł się równać ze strefą z Tarnobrzega, która ma również tereny w Kobierzycach pod Wrocławiem. Gigantyczną inwestycję ogłosił tam LG Chem — firma wyda nawet 4,5 mld zł, choć w zezwoleniu zapisano około 3 mld zł. Dlatego Euro- Park Wisłosan ma na koncie 4,16 mld zł. Druga strefa, katowicka, przekroczyła 3,4 mld zł, co jest jej historycznym rekordem, a trzecia, pomorska — 2 mld zł. Warto jednak podkreślić, że czwarta w kolejce, warmińsko-mazurska strefa, zanotowała w tej kategorii wzrost o 930 proc.! Łączna wartość deklarowanych inwestycji urosła o 61 proc., do 19,1 mld zł, podczas gdy w rekordowym 2014 r. było to 21,5 mld zł. Najmniejsze zmiany zaszły pod względem zadeklarowanych przez firmy miejsc pracy — było ich o 11 proc. więcej niż w 2016 r. Najwięcej obiecały firmy w tarnobrzeskiej strefie: 2,1 tys., ale to znowu efekt LG Chemu, który deklaruje stworzenie 1666 etatów. Katowicka strefa również przekroczyła próg 2 tys. osób, do którego w ubiegłym roku nikt się nawet nie zbliżył.

Rekord tu, rekord tam

— W 2017 r. wydaliśmy niemal tyle zezwoleń, ile w roku ubiegłym, ale zdecydowanie zwiększyła się wartość deklarowanych nakładów. Tego samego niestety nie można powiedzieć o liczbie deklarowanych miejsc pracy, co jest spowodowane trudnościami w pozyskaniu pracowników. Przedsiębiorcy bardzo ostrożnie deklarują wskaźnik zatrudnienia, ale są przekonani, że uda im się go podwoić. W odpowiedzi na trudną sytuację na rynku pracy nasza agencja realizuje na zlecenie Wojewódzkiego Urzędu Pracy z Gdańska drugą edycję programu związanego z działaniami aktywizacyjnymi dla 1,3 tys. osób długotrwale bezrobotnych. W 2017 r. udało się znaleźć zatrudnienie dla 716 osób — mówi Mirosław Kamiński, prezes Pomorskiej Agencji Rozwoju Regionalnego, zarządzającej Słupską Specjalną Strefą Ekonomiczną. Janusz Michałek, prezes katowickiej strefy, podkreśla, że rekordowe są nie tylko deklarowane nakłady, ale też rzeczywiste wydatki inwestycyjne.

— To one pokazują rzeczywisty rozwój inwestycji, na które udzielaliśmy zezwoleń w ostatnich latach — mówi Janusz Michałek. Krzysztof Kielec, szef Kostrzyńsko-Słubickiej SSE, zwraca uwagę, że do 25 zezwoleń wydanych przez tę strefę należy dodać firmy, które na strefowych gruntach realizują projekty bez zwolnień podatkowych.

— Dla wszystkich projektów deklarowane nakłady przekroczyły 2 mld zł. Nie mieliśmy takich wyników od momentu powstania strefy w 1997 r. Kolejny rekord strefa osiągnęła w wyniku finansowym — zwraca uwagę Krzysztof Kielec. W suwalskiej strefie było osiem firm, które kupiły tereny w podstrefach, ale nie były zainteresowane zezwoleniami.

Niepewni, ale optymiści

Przyszłość SSE zdeterminuje nowa ustawa o wspieraniu inwestycji, której projekt przygotowało Ministerstwo Rozwoju. Przewiduje wydawanie przez spółki zarządzające strefami decyzji o wsparciu firmom inwestującym w dowolnym miejscu kraju. Nowa ustawa ma zagwarantować inwestycje w dobre miejsca pracy i w słabiej rozwiniętych regionach. O ile dotychczas panowała pewna dowolność, o tyle teraz strefy zajmą się wspieraniem firm w wyznaczonych powiatach.

— Nowe podejście to duża szansa na wzrost inwestycji szczególnie wśród mniejszych firm, które nie mogą długo czekać na objęcie terenów statusemstrefy, co trwało nawet rok. Regiony, np. Wielkopolska, zyskają, bo będą miały kolejny instrument do przyciągania inwestorów — uważa Marcin Przyłębski, dyrektor ds. współpracy z instytucjami otoczenia biznesu w Banku Pekao. Ponieważ jednak zmienia się tak wiele, trudno przewidzieć, jaki będzie ten rok.

— Znamy główne założenia projektowanych zmian legislacyjnych, ale nie można przewidzieć, jak zareagują przedsiębiorcy. Jestem przekonany, że pozytywnie — mówi Janusz Michałek. Równie optymistyczny jest Krzysztof Kielec.

— Przewidujemy, że zaktywizują się przede wszystkim małe i średnie firmy. Już teraz zachęcamy samorządy lokalne do wspólnego działania i pozyskiwania nowych projektów. Planujemy zintensyfikować działania, by uświadomić wszystkim zainteresowanym zbliżającą się szansę — mówi szef Kostrzyńsko- -Słubickiej SSE. Na więcej małych i średnich firm liczy też Leszek Dec, prezes Suwalskiej SSE.

— Zachęty ożywią mniejszych przedsiębiorców, a my bazujemy na ich inwestycjach — mówi Leszek Dec. Ze zmian cieszy się też Wojciech Przybylski, prezes Krakowskiego Parku Technologicznego (KPT).

— Ubiegły rok był dla nas symboliczny. KPT skończył 20 lat. Obecną strefę, 949 ha, zagospodarowaliśmy w ponad 75 proc. Czas na zmiany. Od połowy roku przygotowujemy się do wejścia w życie nowych przepisów, z którymi wiążemy duże nadzieje. Skupiliśmy się na poszukiwaniu nowych terenów inwestycyjnych i przygotowaniu oferty dla przedsiębiorców obejmującej nieruchomości zarówno publiczne, jak i prywatne. Robimy to z naszymi partnerami w gminach — mówi Wojciech Przybylski.

Pesymiści pewni swego

Część przedstawicieli stref przyznaje, że mają obawy przed nowym.

— Spodziewamy się na początku trochę trudności wynikających z wdrażania nowych przepisów i związanej z tym niepewności inwestorów. Gdy tę nieufność przełamiemy, sprawy potoczą się bardzo dobrze, bo to są naprawdę dobre przepisy, znacząco ułatwiające otrzymanie wsparcia na nowe inwestycje — komentuje Krystyna Sadowska, dyrektor działu obsługi inwestora w krakowskiej strefie.

Inni wręcz obawiają się spadku inwestycji.

— Ta ustawa nie będzie korzystna dla dużych polskich przedsiębiorstw. Zrobiliśmy przymiarkę. Z 20 zezwoleń, które ostatnio wydaliśmy, na nowych warunkach do pomocy publicznej kwalifikowałoby się sześć — twierdzi prezes jednej ze stref.

— Liczyłem na większe wsparcie dla inwestorów wybierających wschód kraju. Byłem przekonany, że dostaną zwolnienia podatkowe na 15 lat, a w przypadku wyboru terenów należących obecnie do SSE — o pięć więcej. Już wiadomo, że zwolnienie będzie maksymalnie na 15 lat — mówi Krzysztof Ślęzak, dyrektor mieleckiego oddziału Agencji Rozwoju Przemysłu, szef Euro-Parku Mielec. W Polsce Wschodniej działają strefy: warmińsko-mazurska, suwalska, tarnobrzeska i mielecka. Ich przedstawiciele wskazują, że o ile dotychczas we wschodnich województwach pomoc publiczna sięgała 50 proc., o tyle teraz ma być ona uzależniona od stopy bezrobocia w powiecie, co oznacza, że w niektórych przypadkach spadnie do 45 proc. Obie kwestie powodują, że atrakcyjność wschodu spada. Te kwestie reguluje opublikowany niedawno projekt rozporządzenia do ustawy.

— Ustawa o wspieraniu inwestycji, która czyni z całej Polski strefę ekonomiczną, ma wiele zalet, mam jednak zastrzeżenia do projektu rozporządzenia. Jeśli przepisy wejdą w życie w obecnym kształcie, inwestycji w strefach może być mniej — mówi Michał Bernat, członek praktyki podatkowej i pomocy publicznej kancelarii Dentons. Wyżej zawieszona została poprzeczka dotycząca kryterium kapitałowego: to 10-100 mln zł wobec 100 tys. EUR. Dziś ponad połowa zezwoleń w strefach dotyczy reinwestycji, a to zwykle ułamek wartości nowej fabryki.

— Może to oznaczać, że o ile firmom będzie przysługiwała pomoc publiczna przy budowie nowego zakładu, o tyle przy jego rozbudowie — już nie — twierdzi ekspert. Kolejna sprawa to kryteria jakościowe.

— Podobnie jak w przypadku projektów unijnych, jest to otwarcie puszki Pandory. Dotychczas przedsiębiorcy musieli monitorować tylko wartość nakładów i liczbę miejsc pracy, teraz kryteriów jest dużo więcej. Mniejsze firmy mogą uznać, że to zbyt skomplikowane, i wbrew założeniom nie będzie im łatwiej — uważa Michał Bernat. Obawia się też, że inwestycjom produkcyjnym trudno będzie zdobyć odpowiednią liczbę punktów, bo część z nich nie wprowadza nic nowego, lecz polega na zakupie dawno opatentowanej maszyny.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Inwestorzy znów przyspieszyli