Rynek pracy Jak recesja może zaszkodzić branży budowlanej
Jeśli firmy zakończą rozpoczęte budowy, a nie zaczną nowych — może to oznaczać duże zwolnienia.
W najgorszej sytuacji są spółki deweloperskie, które skutki kryzysu zaczęły odczuwać już kilka miesięcy temu. Utrudniony dostęp do kredytów hamuje popyt na mieszkania. Dlatego firmy budowlane wstrzymują część inwestycji i ograniczają rozpoczynanie kolejnych.
Restrukturyzację zatrudnienia przechodzi Dom Development, który do końca roku zwolni 40 osób — prawie jedną czwartą zatrudnionych. Firma ta zamroziła rozpoczęcie aż 11 inwestycji. Redukować koszty zaczęła też firma J. W. Construction Holding SA, choć na razie nie zapowiada masowych zwolnień.
— Holding to nie tylko działalność deweloperska. W strukturze mamy firmę wykonawczą, zakład produkcji budowlanej, spółkę architektoniczną. Jeśli liczba rozpoczynanych inwestycji w przyszłym roku zmaleje, to te podmioty będą zdobywały zlecenia zewnętrzne, co uchroni je od konieczności znacznych redukcji personelu — mówi Józef Wojciechowski, przewodniczący Rady Nadzorczej J. W. Construction Holding.
Twierdzi, że pracy na razie firmie nie brakuje, bo realizuje rozpoczęte inwestycje.
— Jeśli będziemy zwalniać ludzi, to na pewno nie na dużą skalę i nie wcześniej niż w drugiej połowie przyszłego roku — dodaje prezes.
Łańcuch powiązań
Według szacunków Polskiego Związku Firm Deweloperskich (PZFD) wartość produkcji budowlanej będzie w przyszłym roku niższa o 30 mld złotych.
— Przy wyliczeniach braliśmy pod uwagę także te projekty, które nie ruszyły od października i nie rozpoczną się w pierwszej połowie przyszłego roku. To musi za sobą pociągnąć redukcje zatrudnienia — najpierw w naszej branży, ale za kilka miesięcy także w produkcji materiałów budowlanych, maszyn, podłóg, glazury, mebli czy branży AGD. Jeśli rząd nie pomoże przywrócić popytu na mieszkania, poprzez odblokowanie kredytów, to pracę może stracić nawet 25 tysięcy osób z firm powiązanych z budownictwem — ostrzega Jacek Bielecki z PZFD.
Inaczej jest w firmach, które zajmują się nie tylko działalnością deweloperską. Przykładem może być Skanska.
— W tej branży zmiany stanu zatrudnieni wiążą się z rozpoczynaniem lub kończeniem kontraktów. Z niektórymi pracownikami mamy umowy tylko na czas kontraktu. Będziemy ich ponownie zatrudniać, gdy ruszą roboty przy budowie autostrady A1. Nadal utrzymujemy program praktyk, bo w ten sposób będziemy pozyskiwali nowych pracowników, a stawiamy na młodą kadrę inżynierską — wyjaśnia Marcin Gesing, menedżer departamentu komunikacji ze Skanska.
Zdaniem Marzanny Walo, practice leader construction, building utilities w firmie doradczej Naj International, pracodawcy branży budowlanej są przyzwyczajeni do zmienności koniunktury na rynku, która w ostatnich ośmiu latach dawała o sobie znać trzykrotnie. I choć tempo zmian jest duże, to na informacje o nadchodzącym kryzysie zwłaszcza duże firmy reagują bez większej paniki. Gorzej jest w małych przedsiębiorstwach z niewielkim doświadczeniem na rynku.
Niektórzy zatrudniają
Według firmy doradztwa personalnego, zainteresowanie rekrutacjami w branży budowlanej spadło o kilkanaście procent.
— Firmy dokonują przeglądu kadr. Gdy potrzebowały dużej liczby pracowników, selekcja była mniejsza. Dziś zastanawiają się, czy wszyscy zatrudnieni są im potrzebni, czy na pewno są to dobrzy fachowcy — zauważa Paula Stojanow, business manager zespołu construction property firmy doradczej Hays Polska.
Pomimo kłopotów firm budowlanych są grupy pracowników, na których popyt jest wciąż duży. Chodzi przede wszystkim o wysoko wykwalifikowaną kadrę techniczną dla przedsiębiorstw, które pracują przy infrastrukturze drogowej, wodno-kanalizacyjnej, ochronie środowiska.
— Szukamy fachowców także dla sektora związanego z klimatyzacją i wentylacją — inżynierów budownictwa czy inżynierów instalacji sanitarnych — wylicza Paula Stojanow.
Według Łukasza Radzikowskiego z firmy doradztwa personalnego Reed, bardzo brakuje na rynku doświadczonych projektantów, zarówno budowlanych, kolejowych, jak i elektrycznych czy mechanicznych. Jest też zbyt mało specjalistów od BHP. A jeszcze gorzej jest ze stosunkowo nowymi na rynku pracy zawodami typu cost manager, inżynier rezydent albo specjalistami z nowych branż, jak budownictwo w energetyce odnawialnej. Nie maleje zainteresowanie zarządcami nieruchomości, a także pracownikami działów sprzedaży.
— Kiedy spada sprzedaż, często wymienia się szefa i pracowników działu. Podczas dekoniunktury trzeba się nieźle nagimnastykować, żeby zachęcić klienta do kupna lokalu. Dlatego są potrzebni ludzie, którzy mają pomysł, jak to robić, i są skuteczni — wyjaśnia Paula Stojanow.