Inwestycje stymulują zysk

Zbigniew Kazimierczak
opublikowano: 2004-02-05 00:00

To, że Kęty zrealizują prognozę, dla specjalistów, jest oczywiste. Pytanie tylko, o ile zostanie ona przekroczona.

Grupa Kęty, lider krajowego rynku przetwórstwa aluminium, obiecała wypracować w 2003 r. 65 mln zł zysku netto przy 710 mln zł przychodów ze sprzedaży. Analitycy są jednak przekonani, że osiągnięcia spółki okażą się jeszcze lepsze.

— Wyniki nie będą gorsze od prognoz — ujawnia na razie Michał Malina, członek zarządu Kęt do spraw ekonomicznych.

To sugeruje przekroczenie wcześniejszych szacunków. O ile? Inwestorzy dowiedzą się już dzisiaj z oficjalnego raportu.

Rośnie aż miło

Analitycy ankietowani przez agencję Reuters uważają, że zeszłoroczny zysk Kęt wyniesie między 65,2 mln zł a blisko 72 mln zł. Średnia to nieco ponad 68 mln zł.

Którykolwiek wynik wziąć pod uwagę, to i tak oznacza on wyraźną poprawę względem 2002 r., kiedy aluminiowa spółka zarobiła 47,1 mln zł. Wzrost zysku wyniesie od 38 proc. w przypadku „tylko” realizacji prognoz do 45 proc., jeśli sprawdzą się oczekiwania specjalistów.

Grunt to inwestycje

— Rosnące zyski są efektem przeprowadzonych przez spółkę inwestycji. To pozwoliło pozyskać nowych klientów i poszerzyć ofertę o nowe produkty — tłumaczy Michał Malina.

Do tego Kęty spłaciły część kredytów, co ograniczyło koszty finansowe. Pozytywny wpływ miał też rosnący kurs euro. Kęty są bowiem w tej dobrej sytuacji, że większość wykorzystywanych przez siebie surowców kupują za tanie obecnie dolary. Z drugiej zaś strony około 20 proc. produkcji sprzedają za drogie euro.

Ten rok też ma być dobry dla Kęt. Prognoza mówi o 700,4 mln zł sprzedaży, przy czym nie są już uwzględniane wyniki Flexpolu, którego przychody oscylują w pobliżu 70 mln zł. Zysk powinien zaś wzrosnąć mniej więcej o jedną trzecią — do 86,8 mln zł.

I znowu motorem napędowym będą inwestycje. W tym roku Kęty przygotowały na ten cel 130 mln zł.