Inwestycyjny pęd nie słabnie

Firmom niestraszne problemy z Grecją czy rosyjskie embargo. Biznes chce inwestować i nie boi się wydawać coraz więcej na nowe projekty

Narodowy Bank Polski (NBP) co kilka miesięcy pochyla się nad kondycją ekonomiczną przedsiębiorstw nad Wisłą. W drugim kwartale krajowemu biznesowi udało się utrzymać bardzo dobrą formę, ale przewidywania na kolejne miesiące dalekie są od huraoptymizmu.

— Prognozy przedsiębiorców pozwalają spodziewać się wyhamowania dynamiki zamówień i produkcji. Skala spadków będzie jednak relatywnie niewielka — mówi Łukasz Postek z Instytutu Ekonomicznego NBP. Na szczęście to, co jest solą biznesu — inwestycje, prezentuje się nad wyraz okazale i przynajmniej w najbliższych miesiącach wciąż powinno pozytywnie zaskakiwać.

— Firmy oczekują przyspieszenia aktywności inwestycyjnej, co w połączeniu z relatywnie niską barierą popytu oraz relatywnie wysokim zainteresowaniem zwiększaniem liczby pracowników pozwalaoptymistycznie patrzeć na kolejny kwartał — uważa ekspert banku centralnego.

Tempo nadal jest szybkie…

Kryzys w inwestycjach już dawno stał się przeszłością. Z ankiety NBP wynika, że udział inwestorów zdecydowanych na rozpoczęcie inwestycji przebił już średnią wieloletnią i ustanowił najlepszy wynik od czasu wybuchu kryzysu w 2008 r. — co czwarta firma zakłada nowe przedsięwzięcie rozwojowe w najbliższym kwartale.

— Przedsiębiorstwa rozpoczynają coraz więcej inwestycji i rozszerzają już prowadzone projekty. Dlatego w trzecim kwartale możliwe jest dalsze przyspieszenie aktywności inwestycyjnej — podkreśla Adam Antoniak, ekonomista Banku Pekao. Zdaniem ekspertów, utrzymanie od wielu miesięcy wysokiej dynamiki wzrostu inwestycji to jedna z większych niespodzianek ostatniego roku — tym bardziej że klimat wokół naszej gospodarki nieszczególnie sprzyjał podejmowaniu biznesowego ryzyka.

— Kiedy inwestycje mocno przyspieszyły na początku 2014 r., obawialiśmy się, że może to być nietrwałe ożywienie, wynikające w dużym stopniu z wyjątkowo ciepłej zimy i czasowych ulg podatkowych. Tempo pozostało jednak bardzo wysokie w kolejnych kwartałach — i to pomimo kryzysu na Ukrainie, sankcji w handlu z Rosją, przejściowego spowolnienia wzrostu gospodarczego w strefie euro czy obaw o bankructwo Grecji — mówi Piotr Bielski, ekonomista BZ WBK.

…a zadyszka będzie chwilowa

Badanie NBP wskazuje, że polskim firmom strach przed nieznanym jest obcy i gdy tylko widzą potencjał rozwojowy, nie chcą przegapić szansy. Wzrostowi inwestycji nadal sprzyja więc wysoki poziom wykorzystania mocy produkcyjnych, który w drugim kwartale sięgnął 81,1 proc. Jeśli utrzyma się ożywienie w globalnej gospodarce, a Kowalski nie przestanie konsumować, to firmy nie będą miały wyjścia i znów pokażą, co to znaczy wydawać dużo.

— Inaczej nie byłyby w stanie realizować napływających zamówień. Zakładam więc, że nakłady na środki trwałe pozostaną ważnym kołem napędowym polskiej gospodarki w dalszej części roku — podkreśla Piotr Bielski.

Na pokładzie są wszystkie ręce — dobre nastroje panują u największych, ale poprawiają się też w małym i średnim biznesie. Inwestuje sektor publiczny, który w ubiegłym roku zwiększył nakłady na środki trwałe o ponad 10 proc., a kroku dotrzymują mu firmy prywatne. W tej sprawnej maszynie nic nie powinno się zaciąć.

Chociaż na przyszły rok eksperci patrzą ostrożnie, to tragedii na pewno nie będzie. — 2016 r. będzie przejściowy, jeśli chodzi o wykorzystanie funduszy z Unii Europejskiej — nie będzie już dostępnych pieniędzy ze starej perspektywy finansowej, a wykorzystanie nowej puli może być jeszcze w fazie rozbiegowej — przypomina ekonomista BZ WBK. Dlatego lekkie spowolnienie nie powinno nikomu spędzać snu z powiek. © Ⓟ

OKIEM EKSPERTA

Kredyt rozrusza biznes

ARTUR CHODACKI

dyrektor bankowości korporacyjnej BZ WBK

Wśród polskich firm popyt na kredyty nie jest tak wysoki, jak mógłby być, szczególnie w kontekście rekordowo niskich stop procentowych i atrakcyjnego oprocentowania oferowanego przez rynek bankowy. Pozytywnym zjawiskiem jest to, że firmy bardzo efektywnie zarządzają kapitałem obrotowym.

Tak było w zeszłym roku i ta sama tendencja utrzymuje się obecnie, stąd niższe zapotrzebowanie na finansowanie bieżące. Jednocześnie widać wzrost popytu na finansowanie inwestycyjne — bazując na rozmowach z klientami, spodziewam się kontynuacji tego trendu w drugiej połowie roku. Dane NBP potwierdzają nasze spostrzeżenia, bo o ile nieco spada zainteresowanie firm niewielkimi kredytami, o tyle rośnie liczba przedsiębiorstw, które zamierzają znacząco zwiększyć zadłużenie, a więc realizować duże inwestycje.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartek Godusławski

Polecane