Irak to był dla nas dobry rynek

Katarzyna Jaźwińska
21-03-2003, 00:00

Do Iraku warto wrócić. Jest jednak jeden podstawowy warunek — musi to być region politycznie i gospodarczo przewidywalny — mówi Stefan Bekir Assanowicz, prezes Budimexu-Dromexu i wiceprezes Budimexu, który budował autostrady w Iraku.

- ,,Puls Biznesu”: Kiedy pracował Pan w Iraku?

Stefan Bekir Assanowicz: Byłem naczelnym inżynierem Dromexu w latach 1982-86. Budowaliśmy jeden z odcinków autostrady nr 1 między Bagdadem a Basrą. Ja byłem za tę budowę odpowiedzialny.

- Czy dobrze się Panu współpracowało z władzami tego kraju?

— Irak to trudny, ale dobry rynek. Trudny, ponieważ są tam bardzo wymagający inwestorzy. W latach 80. budowaliśmy tam najbardziej nowoczesną autostradę na świecie. Rynek dobry, ponieważ na infrastrukturę przeznacza się olbrzymie środki. 147 km autostrady, którą budowaliśmy, kosztowało 330 mln USD. Natomiast co do Irakijczyków — mogę powiedzieć, że to ludzie mający swoje zwyczaje, odmienną kulturę, ale bardzo wysokie poczucie honoru.

- Co Pan zastał, a co zostawił w Iraku?

— Już kiedy zaczynaliśmy pracę, Irak startował z realizacją ogromnego programu rozwoju infrastruktury. Pozostawiliśmy po sobie prawie 150-km odcinek autostrady, który został oceniony najwyżej pod względem jakości wykonania.Wybudowaliśmy też drugi odcinek przejęty od japońskiej firmy Marubeni. Warto przypomnieć również, że także Budimex realizował w Iraku znaczące kontrakty, a wśród nich systemy irygacyjne, stalownie, kopalnie, cementownie.

- Wspomniał Pan o kontraktach Dromexu i Budimexu. Czy firmy już otrzymały wszystkie zaległe wynagrodzenia za ich realizację?

— W 1991 r., kiedy rozpoczęła się operacja Pustynna Burza, straciliśmy nasze bazy, nie zdążyliśmy wywieźć do Polski maszyn, które zostały przejęte przez iracką armię. W wyniku działań Komisji Kompensacyjnej przy NZ w Genewie Dromex otrzymał ponad 1,5 mln USD, a Budimex nieco ponad 0,5 mln USD odszkodowania. Oceniamy, że nasze roszczenia wobec Iraku sięgają kilkunastu milionów dolarów.

- Czy sądzi Pan, że firmy mogą odzyskać te pieniądze, m.in. na przykład poprzez powrót na rynek iracki?

— Nie chciałbym wypowiadać się na temat możliwości odzyskania należności — tu wciąż jest zbyt wiele niewiadomych. Co do powrotu — jeśli zniszczenia wojenne będą duże, to Irak będzie potrzebował partnerów, którzy odbudują infrastrukturę. Kontrakty, które tam realizowaliśmy, nigdy nie zostały zerwane, lecz jedynie zawieszone. Oczywiście możemy wrócić, pod warunkiem, że Irak będzie po wojnie krajem politycznie i gospodarczo przewidywalnym. Trzeba jednak pamiętać, że mimo deklaracji polskie firmy nie otrzymały znaczących zleceń w Kuwejcie, odbudowywanym po poprzedniej wojnie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Jaźwińska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Irak to był dla nas dobry rynek