Irański problem Orlenu i Lotosu

Adam Torchała
opublikowano: 08-01-2020, 22:00

Rozwój sytuacji na Bliskim Wschodzie może mieć istotne przełożenie na wyniki dwóch paliwowych koncernów. Nie powinien jednak zagrozić ich fuzji

Końcówka 2019 r. nie była udana dla dwójki polskich gigantów branży paliwowej notowanych na GPW. Ich akcje w listopadzie i grudniu wyraźnie traciły, a WIG-Paliwa ostatecznie okazał się najsłabszym indeksem branżowym na giełdzie w ubiegłym roku. Nic dziwnego, bo raporty analityczne dotyczące sektora sugerowały, że rok 2020 będzie dla Orlenu i Lotosu trudniejszy niż poprzedni. Do tego doszły m.in. spadki marż notowane przez Orlen, który dodatkowo zaangażował się w przejęcie Energi. Rok 2020 nie zaczął się lepiej.

Zabicie przez Stany Zjednoczone generała Kasema Sulejmaniego zaowocowało eskalacją wrogości między USA a Iranem i Irakiem. Cena ropy naftowej w ubiegły piątek poszła w górę o ponad 3 proc., ale jeżeli nastąpi eskalacja konfliktu, cena czarnego złota może pójść jeszcze w górę. Iran zdążył już zaatakować amerykańskie bazy w Iraku, a obie strony przerzucają się groźbami. Scenariusz dalszej zwyżki cen ropy należy więc realnie brać pod uwagę.

Niekorzystny wzrost

Już we wtorek na sesji na warszawskiej giełdzie widać było obawy inwestorów związane z rozwojem sytuacji na Bliskim Wschodzie oraz wzrostem cen ropy. Akcje Orlenu i Lotosu taniały po około 4 proc.

— Zwyżki cen ropy związane ze skokami podażowymi lub politycznymi uwarunkowaniami,czyli niezwiązane ze skokiem popytu, negatywnie wpływają na rentowność w rafinerii i w petrochemii, ponieważ zwyżki trudno przełożyć na klientów, utrzymując jednocześnie marżę na tym samym poziomie. Wiele zależy oczywiście od tego, jak długo napięcie będzie się utrzymywało i jaka będzie skala wzrostu ceny ropy, obecnie jednak dla Orlenu i Lotosu jest to czynnik negatywny — tłumaczy Kamil Kliszcz, analityk Biura Maklerskiego mBanku.

Ekspert zaznacza, że teoretycznie nieco bardziej odporny na zawirowania powinien być Lotos.

— Ekspozycja Lotosu na zmiany ceny ropy jest mniejsza, brak bowiem w Gdańsku petrochemii, która w ostatnich miesiącach radzi sobie gorzej. Grupa posiada także segment wydobywczy, który waży więcej w jej wynikach niż w przypadku Orlenu. Drożejąca ropa będzie dzięki temu segmentowi częściowo neutralizować spadki w rafinerii. Należy jednak pamiętać, że Lotos wydobywa przede wszystkim gaz. Pozytywny wpływ własnych złóż ropy będzie zatem mocno ograniczony — dodaje analityk.

W sumie w III kwartale 2019 r. Lotos wydobywał 17,8 tys. baryłek ropy oraz gazu dziennie.

Fuzja niezagrożona

Ewentualny dalszy wzrost cen ropy może jeszcze mocniej odbić się na marżach Orlenu. Średnia modelowa marża rafineryjna Orlenu w dwóch ostatnich miesiącach 2019 r. wyniosła około 3 USD na baryłce, podczas gdy jeszcze w III kwartale przekraczała 8 USD na baryłce. Widmo słabszych wyników zbiega się z okresem sporych wydatków grupy. I nie chodzi tu tylko o inwestycje wewnątrzfirmowe, ale także przejęcia. W połowie grudnia ruszyło wezwanie na Energę, w Komisji Europejskiej procedowane jest zaś przejęcie przez Orlen Lotosu. Zdaniem analityka Biura Maklerskiego mBanku plany te, nawet w kontekście ewentualnych zwyżek cen ropy, są raczej niezagrożone.

— Wezwanie na Energę trwa, proces związany z Lotosem jest w toku i słabsze marże nie powinny mieć na to wpływu. Kwestia ta może jednak zyskać na znaczeniu później, gdy już Orlen zdecyduje się na realizację dużych wydatków inwestycyjnych. Wówczas, jeżeli ryzyko trwalszego spadku marż się zrealizuje, przed Orlenem stanie wyzwanie zarządzania tym problemem przy dużo bardziej napiętym bilansie — twierdzi Kamil Kliszcz.

Paniki brak

Na razie jednak na rynku wcale nie widać paniki. Mocne ruchy na ropie naftowej wprawdzie się zdarzyły, dość szybko były one jednak kontrowane. Mimo skoku po zabójstwie Kasema Sulejmaniego i drugiego po ataku na amerykańskie bazy, ropa brent wciąż jest ledwie 4 proc. powyżej cen z końca 2019 r. To niewiele jak na kaliber wydarzeń i gróźb, które padają. I choć na łamach CNBC amerykańscy analitycy przewidywali skok cen ropy nawet o kilkanaście procent, a Allianz straszy, że ropa po 80 USD za baryłkę może mocno odcisnąć się na tempie światowego wzrostu gospodarczego, obecnie inwestorzy wydają się grać scenariusz deeskalacji konfliktu.

— Dopóki nie zobaczymy namacalnych dowodów przełożenia obecnej zawieruchy na wzrost cen, najprawdopodobniej będziemy obserwowali „taktyczne” zagrywki inwestorów— tłumaczyła Wei Li z BlackRocka, cytowana przez agencję Bloomberg.

Inwestorzy będą się starali zatem realizować krótkoterminowe zyski na mocnych ruchach oraz próbowali łapać lokalne szczyty i minima. Wciąż przeważa także podejście zakładające, że Iran nie zaryzykuje otwartego konfliktu z Donalem Trumpem i np. nie odważy się zablokować cieśniny Ormuz, która jest strategicznym punktem na mapie światowego transportu ropy naftowej. Deeskalacja mogłaby zaowocować tańszą ropą, a to z kolei ucieszyłoby polskie koncerny paliwowe.

Kryzysu nie będzie?

Inna sprawa, że na wzrost cen ropy nie można patrzeć tylko przez pryzmat ostatnich dni. Odmiana brent znacząco drożała już wcześniej. Jeszcze na początku listopada za baryłkę płacono poniżej 60 USD, w środę kurs przekraczał już 70 USD. To zresztą m.in. ów skok stoi za wspomnianymi słabymi marżami Orlenu pod koniec roku. Część ryzyka wyceniano zatem już wcześniej, co może w pewnym stopniu łagodzić reakcje w ostatnich dniach. Warto także dodać, że przez ostatnie dziesięciolecia zmieniła się pozycja Stanów Zjednoczonych na rynku ropy.

Rewolucja łupkowa sprawiła, że w ostatniej dekadzie import ropy do USA znacząco spadł, Amerykanom w odwodzie pozostają także sojusznicy na czele z Arabią Saudyjską. Trudno się wprawdzie łudzić, że ewentualna eskalacja konfliktu wokół Iranu i Iraku nie odbije się na rynkach ropy, jednak reakcja prawdopodobnie będzie zdecydowanie mniejsza niż np. podczas kryzysów w latach 70. XX wieku.

1,8 proc. - o tyle od początku roku zdrożała ropa brent.

-3,3 proc. - o tyle od początku roku spadł WIG-Paliwa.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Torchała

Polecane