Irlandzka konkurencja dla Nextbike’a

Trójmiasto jest coraz bliżej uruchomienia największej w Polsce sieci bikesheringu. Oferty wahają się od 32,5 do 76,6 mln zł.

Dosłownie w ostatniej chwili wpłynęły oferty w przetargu na budowę systemu roweru metropolitalnego, który połączy 14 pomorskich gmin (Mevo). Walczą o niego trzej wykonawcy. Dwaj to stali gracze na polskim rynku — notowany na Giełdzie Papierów Wartościowych GPW Nextbike Polska (obecnie lider, obsługuje kilkanaście miast w Polsce) oraz BikeU (operator systemu rowerowego m.in. w Krakowie). Pierwsza z firm stara się o kontrakt poprzez spółkę zależną NB Tricity, która zaoferowała uruchomienie sieci za 40,27 mln zł. BikeU złożyło ofertę w konsorcjum z Egis Bike Polska i Homeport Praga — proponuje system za 76,67 mln zł (najdroższa oferta). Do tej dwójki dołączyło konsorcjum firm Full Speed, Telfourth i BleeperBike z Dublina, które wyceniło swoją ofertę na 32,56 mln zł.

— Wykonawcę chcemy wyłonić w ciągu miesiąca — informuje Krzysztof Perycz-Szczepański ze Stowarzyszenia Obszar Metropolitalny Gdańsk-Gdynia- Sopot, które jest odpowiedzialne za projekt. Spółka Nextbike’a i konsorcjum BikeU oferują floty składające się w 100 proc. z rowerów wspomaganych elektrycznie. Irlandzki konkurent planuje uruchomić tylko 10 proc. takich rowerów, ale łącznie oferuje ich najwięcej, bo aż 5 tys. (pozostali wykonawcy po ok. 4 tys.).

— Po otwarciu ofert kluczowa kwestia brzmi obecnie, czy system składający się w 100 proc. z rowerów elektrycznych w liczbie ponad 4 tys., zasilany przez wymianę akumulatorów przez serwisantów, zadziała poprawnie. Jeśli tak, może być to hit komunikacyjny — mówi Roger Jackowski z organizacji non-profit Rowerowa Metropolia.

Trójmiasto jest jednym z ostatnich dużych ośrodków miejskich, gdzie nie ma jeszcze systemu roweru publicznego. Ma się to zmienić w ciągu pięciu miesięcy od podpisania umowy z wykonawcą (do tego czasu wykonawca ma wprowadzić na ulice 30 proc. rowerów). Będzie to największy i najnowocześniejszy taki system w Polsce. Rowery będą spełniać standardy tzw. 4. generacji (dotychczas, poza Krakowem, w Polsce większość takich systemów była oparta o rozwiązania 3. generacji).

W Trójmieście, zamiast stacji dokujących, pojawią się stojaki, a klient będzie mógł zostawić wypożyczony jednoślad w dowolnym miejscu (za dodatkową opłatą). Wszelkie elektroniczne urządzenia i narzędzia (m.in., GPS) będą wbudowane w pojazdy. Pomorskie gminy przeznaczyły na uruchomienie systemu 56 mln zł (koszty częściowo pokryje unijna dotacja). Są gotowe też dopłacać do systemu, aby użytkownicy płacili mniej — to może kosztować je łącznie od kilkunastu do kilkudziesięciu milionów przez 78 miesięcy funkcjonowania systemu (w zależności od oferty). Użytkownik zapłaci za abonament nie więcej niż 10 zł miesięcznie lub 100 zł rocznie. W ramach tych opłat będzie mógł codziennie korzystać z 90 minut bezpłatnej jazdy. To też rewolucja — w większości miast obowiązuje tzw. darmoczas (użytkownik nie płaci nic za pierwsze minuty jazdy, dopłaca tylko, gdy przekroczy limit).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Aleksandra Rogala

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Transport i logistyka / Irlandzka konkurencja dla Nextbike’a