Islandii zaczyna brakować pieniędzy

Tadeusz StasiukTadeusz Stasiuk
opublikowano: 2013-10-09 12:08

Islandzki sektor prywatny jest na granicy wyczerpania środków pieniężnych przeznaczonych na spłatę zadłużenia walutowego, informuje Bloomberg powołując się na dane udostępnione przez tamtejszy bank centralny.

Zadłużenie w walutach obcych w posiadaniu tych podmiotów oprócz skarbu państwa i banku centralnego, które musi być uregulowane do 2018 r. wynosi  łącznie około 700 mld koron islandzkich (5,8 mld USD).

Tymczasem przewidywane nadwyżki na rachunku bieżącym w ciągu kolejnych pięciu lat nie osiągną nawet połowy wspomnianej wartości, a niedobór stanowić będzie około 20 proc. PKB.

„Nasz kraj stoi w obliczu zagrożenia spłaty zadłużenia zagranicznego przez podmioty prywatne, które nie mają dostępu do zagranicznych rynków finansowych” – ostrzega Sigridur Benediktsdottir, szefowa stabilności finansowej w islandzkim banku centralnym.

Również za „bardzo niepokojący” uznał niedobór środków premier Sigmundur David Gunnlaugsson. W jego opinii, największym wyzwaniem dla rządu jest umożliwienie swobodnego przepływu kapitałów nie wywołując przeceny korony, co doprowadziłoby do ponownego gwałtownego wzrostu poziomu zadłużenia i zdławienie ożywienia gospodarczego.

Rentowność islandzkich obligacji denominowanych w dolarach o wartości 1 mld USD z datą zapadalności w 2022 r. wzrosła do 5,875 proc. z majowego dołka na poziomie 3,81 proc.  Spread do amerykańskich „skarbówek” wzrósł z kolei do 314 pkt bazowych we wtorek wobec dołka z 28 maja na poziomie 210 pb.

W rękach zagranicznych wierzycieli pozostaje około 7,2 mld USD, które trafiły pod kontrolę Reykjaviku, w celu ochronienia wycenianej na 14 mld USD islandzkiej gospodarki w 2008 r. przed odpływem kapitału.

fot. Bloomberg
fot. Bloomberg
None
None