ISO porządkuje organizację
Na efekty wdrożenia certyfikatu trzeba czekać kilka lat
SIŁA SPOKOJU: Wdrożone w naszym przedsiębiorstwie systemy zarządzania jakością zgodne z normami ISO pozwoliły nam przede wszystkim na prawidłowe funkcjonowanie i utrzymanie się na rynku — zapewnia Grzegorz Stępniak, pełnomocnik dyrektora ds. systemów wg ISO w Fabryce Kabli OŻARÓW. fot. G. Kawecki
Przedsiębiorstwa, które od kilku lat posiadają certyfikat ISO, potwierdzają jego przydatność. Jakościowi specjaliści podkreślają zwykle walory organizacyjne tego systemu zarządzania. Mniej wspominają o wzroście obrotów, który jest częstym argumentem certyfikatorów podczas rozmów z potencjalnym klientem.
Pierwszy certyfikat zgodności z normami ISO wydano w Polsce w roku 1992. Dzisiaj jest już ich 1500. Popularność systemów zarządzania jakością stale wzrasta w naszym kraju. Certyfikatorzy z reguły tłumaczą to zjawisko przede wszystkim korzyściami, jakie niesie za sobą wdrożenie ISO. Do najczęściej wymienianych przez nich atutów można zaliczyć: większe zaufanie klientów, wyższe zyski, poprawę konkurencyjności, efektywniejsze wykorzystanie czasu i zasobów, lepszą motywację pracowników i ich ciągłe doskonalenie. Powstaje zatem pytanie, czy te zjawiska rzeczywiście wystąpiły w polskich firmach, które wdrożyły ISO.
Czysta formalność
Tymczasem przedstawiciele wielu polskich przedsiębiorstw unikają odpowiedzi na ten temat. Przypadkiem specjalista ds. jakości albo wyjechał właśnie na urlop, bądź znajdował się właśnie na bardzo ważnym spotkaniu. Skąd ta niechęć do komentarza? Być może sytuację tę można tłumaczyć faktem, iż większość rodzimych podmiotów posiada normy ISO od niedługiego czasu. Ponad 50 proc. polskich firm wdrożyło systemy zarządzania jakością rok lub dwa lata temu.
— Jeszcze za wcześnie, by mówić o korzyściach płynących dla mojej firmy z posiadania ISO. Od chwili wdrożenia minął bowiem tylko rok. Być może za dwanaście miesięcy będę mógł coś na ten temat powiedzieć — uważa Adam Kwiecień, dyrektor ds. zarządzania jakością spółki ASTE.
Zna jednak firmy, które nie mają certyfikatu ISO, ale od lat posiadają inny system zarządzania jakością.
— Całkiem dobrze sobie radzą. Czasami wdrożenie ISO traktują po prostu jak czystą formalność. Bywa też odwrotnie. Firma ma ISO, ale system ten praktycznie w niej nie funkcjonuje — dodaje.
Jak po szynach
Zupełnie inaczej na te pytania reagowali specjaliści ds. jakości, z przedsiębiorstw, które mają ISO już od kilku lat. Potrafili z łatwością określić konkretne efekty wdrożenie certyfikatu. Zdaniem Arkadiusza Krzyżanowskiego, pełnomocnika ds. zapewnienia jakości w BALTIC MARINE SURVEYORS (BMS), realny system zarządzania jakością, czyli taki, który rzeczywiście funkcjonuje w firmie, w dłuższym okresie porządkuje organizację.
— Niestety na początku wiąże się to z nieco nudną i żmudną pracą papierową. Po kilku latach daje ona jednak konkretne efekty, wtedy człowiek posuwa się w firmie tak jak po szynach. Dokładnie wiadomo, co, gdzie i jak ma być zrobione — twierdzi.
— W przemyśle kablowym od dawna funkcjonowały zakładowe systemy jakości. Ale pierwszą korzyścią, jaką wniosło ISO do naszej firmy, to uporządkowanie wszelkiego rodzaju dokumentacji — dodaje Grzegorz Stępniak, pełnomocnik dyrektora ds. systemów wg ISO w Fabryce Kabli OŻARÓW.
Nie ma zysku
Jak mówi Arkadiusz Krzyżanowski z BMS, korzyści płynące dla firmy z ISO można podzielić na dwie kategorie: wynikające z samego posiadania certyfikatu i z wdrożenia tego systemu zarządzania.
— Wbrew pozorom są to dwie odmienne kwestie. Pierwsza wiąże się głównie z celami marketingowymi firmy, druga — to czysto organizacyjne zalety ISO – twierdzi.
Wśród innych korzystnych zjawisk, przypisywanych posiadaniu certyfikatami ISO, jakościowi pełnomocnicy wymieniają w zasadzie wszystkie, o których mówią certyfikatorzy.
— Staliśmy się bardziej wiarygodni na naszym rynku. Często dzięki certyfikatu możemy stawać do przetargów, do których dopuszczane są tylko firmy posiadające ISO. Na przykład TP SA kupuje kable telekomunikacyjne tylko od wytwórców certyfikowanych zgodnie z normą ISO 9000 — relacjonuje Grzegorz Stępniak.
Ciekawe jest jednak to, że żadna firma z kilkuletnim ISOwym stażem nic nie wspominała o wzroście zysków, wynikającym z wdrożenia systemu. Tego argumentu zwykle używają jednostki certyfikujące, agitując swoich potencjalnych klientów. Bardzo często podkreślają jednak, że wzrost zysków spowodowany wdrożeniem ISO jest bardzo trudny do wykazania.