ISO przyciąga kontrahentów

Marlena Kaczmarek
opublikowano: 2001-02-22 00:00

ISO przyciąga kontrahentów

Firmy wybierają strategię jakości

Systemy zarządzania jakością dla wielu polskich firm są warunkiem koniecznym, aby zachodni koncern zasiadł z nimi do stołu rokowań. Istnieją jednak przypadki, kiedy porównanie kosztów wdrożenia i późniejszych korzyści stawia pod znakiem zapytania kontynuowanie polityki certyfikacyjnej.

Dla wielu polskich przedsiębiorstw posiadanie certyfikatu ISO jest obecnie kwestią strategiczną. Bez niego nie daje się działać na zagranicznym rynku, zwłaszcza zachodnim.

— Na wysoce konkurencyjnym rynku, jakim w tej chwili jest chociażby rynek informatyczny, nie można działać bez certyfikatów. Są one gwarantem wysokiej jakości i profesjonalizmu. Norma ISO 9001 staje się standardem wśród integratorów na Zachodzie — twierdzi Jacek Rogala, prezes TRW ISCS Polska.

— Dzięki wdrożeniu ISO 9001 zwiększyła się liczba zagranicznych klientów naszej firmy. Działanie przedsiębiorstwa naszej branży na zagranicznych rynkach jest niemożliwe bez spełnienia określonych procedur i formalności jakościowych — dodaje Zdzisław Mączka, pełnomocnik zarządu ds. zarządzania jakością Huty Ferrum.

Zmienia organizację

Wdrożenie systemu zarządzania jakością wpływa nie tylko na sytuację zewnętrzną firmy. Wiąże się przede wszystkim z istotnymi zmianami, jakie zachodzą wewnątrz niej.

— Aby wdrożyć normę jakości ISO, trzeba w 80 proc. zmienić mentalność pracowników, a tylko w 20 proc. wprowadzić usprawnienia procesów. Wdrożone przez nas ISO 9002 usprawniło produkcję firmy, ale też narzuciło pracownikom dyscyplinę i samokontrolę, a przez to usprawniło procesy komunikacyjne — wyjaśnia Bożena Rusin, pełnomocnik zarządu ds. wdrażania systemów jakości w poznańskiej spółce teleinformatycznej Telmax.

Zdaniem Jacka Rogali, posiadanie certyfikatu systemów jakości sprawia, że firma nabiera wymiaru europejskiego.

— Norma systematyzuje i porządkuje procesy zachodzące w firmie. W przypadku integratora systemów, jakim jest TRW ISCS, często przy wdrażaniu systemów zdarza się, że potrzeba nam konsultanta o określonych umiejętnościach. Wspólne standardy i metodologia pracy u nas i w oddziałach zagranicznych, pozwalają nam korzystać z zagranicznych konsultantów i vice versa. Certyfikat przyczynił się też do ujednolicenia procedur między oddziałami. Obecnie mamy wspólną bazę danych, która rozwiązuje problem transferu wiedzy w przedsiębiorstwie — mówi Jacek Rogala.

Normy techniczne

Dla wielu polskich firm, działających zwłaszcza w branżach przemysłu ciężkiego, posiadanie certyfikatu systemu zarządzania jakością ISO, jest jednak niewystarczające, aby swobodnie działać na zagranicznym rynku. Dla potencjalnych kontrahentów równie ważne są bowiem normy techniczne.

— Posiadanie certyfikatu systemów jakości ISO wystarcza do prowadzenia tylko pewnych rodzajów działalności gospodarczej za granicą. Koncerny samochodowe, z którymi współpracujemy, takie jak Volkswagen czy Delphi, wymagają jednak, aby towarzyszyła im techniczna norma VDA 6.1. Normę tę posiadaliśmy przez 2 lata, później jednak koszty jej utrzymania okazały się zbyt duże — wyjaśnia Marek Śliwa, kierownik działu kontroli jakości Bumar Mikulczyce.

— Jakiś czas temu prowadziliśmy negocjacje z firmą amerykańską, która chciała uczynić nas bezpośrednim dostawcą. Postawiony został wówczas warunek, że po zaakceptowaniu serii próbnej nasza firma w ciągu 2-3 lat wdroży techniczną normę dla przemysłu samochodowego QS 9000. Niestety na tym etapie się skończyło, do podpisania kontraktu wówczas nie doszło — dodaje Janusz Magdziak, pełnomocnik ds. systemów zapewnienia jakości Fabryki Metalurgicznej Ursus.

Z doświadczeń części firm wynika jednak, że korzyści, jakie odniosły dzięki certyfikatowi, są porównywalne z poniesionymi kosztami. Powstaje wtedy dylemat: czy firma więcej straci rezygnując z certyfikatu, osłabiając tym samym markę, czy też ponosząc dalej ekonomiczne koszty certyfikacji.

Marlena Kaczmarek

[email protected] tel. (22) 611-62-71