Itaka będzie dalej przejmować

Małgorzata GrzegorczykMałgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 2016-08-25 22:00

Touroperator, który przejmuje czeski Čedok, nie powiedział ostatniego słowa. Na zakupy mogą pójść także Rainbow Tours i Grecos

Itaka, największy polski touroperator (1,6 mld zł przychodów), która ogłosiła właśnie, że kupuje czeskie biuro Čedok — według czeskich mediów za 80 mln zł — zapowiada kolejne akwizycje.

NIE MAMY WYBORU: Działamy w Polsce od 27 lat, a od 2009 r. jesteśmy niekwestionowanym liderem. Nasz udział w rynku zorganizowanych wyjazdów zagranicznych wynosi 34 proc. W tej sytuacji nie widzimy ani możliwości, ani kierunku dalszego rozwoju na polskim rynku — tak Piotr Henicz, wiceprezes Itaki, tłumaczy przejęcie w Czechach.
FILIP FRYDRYKIEWICZ-FOTORZEPA-FORUM

— Čedokowi i jeszcze jednej firmie z Europy Wschodniej przyglądaliśmy się przez rok. Wybór padł na czeską firmę, ale nadal obserwujemy tę drugą spółkę. Mamy plany kolejnych przejęć, ale na pewno nie jest to kwestia tego roku — mówi Piotr Henicz, wiceprezes Itaki. Firma już kilka lat temu otworzyła zagraniczne biura turystyczne obsługujące Polaków na wyspach hiszpańskich, w Turcji i na Dominikanie, a potem zaczęła sprzedawać ofertę w Czechach, na Ukrainie, w Rosji i na Białorusi. Eksperci przewidują, że za granicę wyjdą i inne biura.

— Trzej najwięksi polscy touroperatorzy: Itaka, Rainbow Tours i Grecos, mogą do 2025 r. osiągnąć wartość 500-600 mln EUR [dziś giełdowy Rainbow Tours jest wyceniany na 75 mln EUR — przyp. red.]. Aby dalej rosnąć, firmy będą musiały wchodzić na nowe rynki. Spodziewam się przejęć w sąsiednich krajach — na południu i północy Europy. W Europie Zachodniej turystyka jest w stagnacji, więc nie spodziewam się tu aktywności polskich firm — mówi Andrzej Betlej, prezes Instytutu Badań Rynku Turystycznego TravelData.

Szybki plan

Uważa, że Itaka znów kupi jakieś biuro, gdy tylko uporządkuje sprawy w przynoszącym w ostatnich latach straty Čedoku. — Jesteśmy pewni, że już w pierwszym roku osiągniemy taki wynik finansowy, na jaki zasługuje najbardziej rozpoznawalne biuro podróży w Czechach — zapowiada Piotr Henicz. Spodziewa się wielu synergii. Jedna z nich to większe możliwości negocjacji, w tym budowania oferty z hotelami na wyłączność Itaki dzięki większej liczbie rezerwowanych miejsc. Na 10,5 mln Czechów z ofert biur podróży korzysta rocznie 1,5 mln osób (w Polsce 2 mln). Čedok zajmuje się także turystyką przyjazdową i rocznie obsługuje 51 tys. klientów, a Itaka będzie mogła wykorzystać doświadczenia zebrane przez jej zagraniczne oddziały.

Ponieważ Czechy są dobrze skomunikowane z lotniskiem w Katowicach, drugim czarterowym lotniskiem w Polsce, firma liczy, że skieruje tu turystów zza południowej granicy.

Nie ma decyzji

Giełdowy Rainbow Tours dysponuje około 80-100 mln zł w gotówce, a na dodatek może łatwo zdobyć pieniądze na giełdzie. Firma miała złe doświadczenia z zagraniczną ekspansją. W 2006 r. otworzyła oddział na Ukrainie, który po kilku latach zamknęła. Jednak już w ubiegłym roku zainwestowała w hotele w Grecji.

— Na razie taka forma rozwoju nas satysfakcjonuje — mówi Remigiusz Talarek, wiceprezes spółki. Grecos, spółka skoncentrowana na Grecji, ze względu na skalę działalności dysponuje mniejszym kapitałem, ale jest jednak bardziej rentowna od dużych graczy.

— Firma mogłaby przejąć konkurenta w Polsce, a za granicą — jakąś spółkę, która sprzedaje głównie przez internet — przewiduje Andrzej Betlej. — Stale analizujemy potencjalne formy ekspansji, ale w tej chwili trudno mówić o konkretach — twierdzi Janusz Śmigielski, wiceprezes Grecosa.

Do najbliższych przejęć dojdzie w 2017 r.

— Na razie firmy muszą przetrawić słabe pierwsze półrocze i lepsze drugie. Perspektywy dla branży na przyszły rok są bardzo dobre. Obecna administracja podniosła złotego Graala — przekazała pieniądze warstwom średnim, a to napędza wzrost gospodarczy. W Polsce bardzo szybko rośnie realny fundusz wynagrodzeń, na który składa się nominalna średnia płaca, deflacja i wzrost zatrudnienia. Efekt 500+ dodatkowo wzmocni ten trend w przyszłym roku. Jeśli nie dojdzie do eskalacji terroryzmu, on spowszednieje. Możliwe jest wzmocnienie złotego, co oznacza, że ceny mogą spaść — wymienia plusy Andrzej Betlej.